<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133</id><updated>2012-02-02T11:55:25.364-08:00</updated><category term='animacje'/><category term='info'/><title type='text'>litera za literą &amp;</title><subtitle type='html'>LITERA ZA LITERĘ</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>99</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4790705689312448731</id><published>2012-02-02T11:44:00.000-08:00</published><updated>2012-02-02T11:53:58.572-08:00</updated><title type='text'>paznokieć drasnął adapter – adapter dał się drasnąć.</title><content type='html'>miriady chwil stukają po kamieniach. coś mnie układa w stos /kostek, kosteczek, mizdrzy się w lustrze pień atomów /uwięziona w ciele samowola głowy. z tą duszą /[]jest problem - chwieje się, odlatuje, przybiera różne /pozy - chciałoby się powiedzieć: idź, utop się wreszcie, /po prostu przepadnij, tymczasem krzyczę: wracaj! /[]kartkując modlitewnik /chwila ciszy, jak u sportowca. /sekunda waży całą wieczność /- kim jestem? dziewczyną, /która jest w drodze, jak wszyscy, wplątana w spiralę /[]zależności, gdzie sedno stanowi aparat rozkoszy. /do diabła! ( ktoś się przewraca, ktoś sprawdza tętno, /sza – man, Bóg, nauczyciel?) - nie wyjdę stąd cało. /&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F-5dPDDs0y8/TyrnmJ5CTFI/AAAAAAAAAcs/NmCjmDplv0I/s1600/antosia1.bmp" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-F-5dPDDs0y8/TyrnmJ5CTFI/AAAAAAAAAcs/NmCjmDplv0I/s320/antosia1.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4790705689312448731?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4790705689312448731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/02/paznokiec-drasna-adapter-adapter-da-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4790705689312448731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4790705689312448731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/02/paznokiec-drasna-adapter-adapter-da-sie.html' title='paznokieć drasnął adapter – adapter dał się drasnąć.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-F-5dPDDs0y8/TyrnmJ5CTFI/AAAAAAAAAcs/NmCjmDplv0I/s72-c/antosia1.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7598403591617753080</id><published>2012-01-31T11:56:00.001-08:00</published><updated>2012-02-02T11:47:11.905-08:00</updated><title type='text'>piosenka dla studenta</title><content type='html'>widziałam księdza w twoich butach. Obaj nie macie gustu. Obaj gadaciedo nikogo, bo wszyscy umarli, umierająalbo stoją  w kolejce po kapciedla misia gogo.czołgał się na brzuchu -prosto, tam za drogą, tam był mały mostek, w żadnym z okien nie  paliło się światłotylko szlugi, jeden za drugim -i noga za nogą.  Ref:\nim zrozumiałam, że siedliskiem woli  są narzędzia płciowe, sfrunęła na mnie  potrzebai tak mi do ucha pierdoli:musisz przestać schizować.Musisz przestać schizowaćA mosty się palą, kopią się doły,Przykrywają gałęziamii palą się, palą się, palą hektarami. II Tego samego lata,   wskroś tej samej drogi przebiegła kobieta z obrazu  Chełmońskiego w wełnianym płaszczu  kąpielowym, który się nie chciał rozchylić. no i co z tego?Nie mogę przestać schizować.Nie mogę przestać schizować!Bo mosty się palą, kopią się doły,Przykrywają gałęziamii palą się, palą się, palą hektarami.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ufdVpILn8DI/TyhIJ6GberI/AAAAAAAAAcg/EYJird1g-04/s1600/44610_1479999571295_1572960414_31140659_8312018_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="207" src="http://1.bp.blogspot.com/-ufdVpILn8DI/TyhIJ6GberI/AAAAAAAAAcg/EYJird1g-04/s320/44610_1479999571295_1572960414_31140659_8312018_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Andzrej Jenek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7598403591617753080?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7598403591617753080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/piosenka-dla-studenta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7598403591617753080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7598403591617753080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/piosenka-dla-studenta.html' title='piosenka dla studenta'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ufdVpILn8DI/TyhIJ6GberI/AAAAAAAAAcg/EYJird1g-04/s72-c/44610_1479999571295_1572960414_31140659_8312018_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3894237976208256265</id><published>2012-01-27T07:43:00.001-08:00</published><updated>2012-01-27T07:47:05.125-08:00</updated><title type='text'>PROTEST W SPR. ACTA</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript" src="https://ajax.googleapis.com/ajax/libs/jquery/1.7.1/jquery.min.js"&gt;&lt;/script&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.jestemprzeciwacta.pl/script.js"&gt;&lt;/script&gt;WEŹ PRZYKŁAD Z ISLANDII! A słyszeliście o kryzysie w Islandii?? A wiecie jak to się zakończyło...?? NAJWIĘKSZA TAJEMNICA MEDIALNA XXI WIEKU- ISLANDIA Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba. autor: ~neo&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3894237976208256265?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3894237976208256265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/protest-w-spr-acta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3894237976208256265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3894237976208256265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/protest-w-spr-acta.html' title='PROTEST W SPR. ACTA'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8226542030012683823</id><published>2012-01-24T14:42:00.001-08:00</published><updated>2012-01-24T14:42:21.894-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-v00rRIUvJlw/Tx8zws-j6kI/AAAAAAAAAcU/EJ_OFvpVB0A/s1600/schop.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="218" src="http://3.bp.blogspot.com/-v00rRIUvJlw/Tx8zws-j6kI/AAAAAAAAAcU/EJ_OFvpVB0A/s320/schop.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8226542030012683823?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8226542030012683823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/blog-post_24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8226542030012683823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8226542030012683823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/blog-post_24.html' title=''/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-v00rRIUvJlw/Tx8zws-j6kI/AAAAAAAAAcU/EJ_OFvpVB0A/s72-c/schop.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1676235072953349264</id><published>2012-01-24T14:31:00.001-08:00</published><updated>2012-01-24T14:31:45.691-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5q4QP1KZHzo/Tx8xNdkXraI/AAAAAAAAAcI/MmdX2sLc4_8/s1600/images.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="225" width="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-5q4QP1KZHzo/Tx8xNdkXraI/AAAAAAAAAcI/MmdX2sLc4_8/s320/images.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1676235072953349264?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1676235072953349264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1676235072953349264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1676235072953349264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/blog-post.html' title=''/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-5q4QP1KZHzo/Tx8xNdkXraI/AAAAAAAAAcI/MmdX2sLc4_8/s72-c/images.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3171186224375815522</id><published>2012-01-13T10:53:00.000-08:00</published><updated>2012-01-18T14:47:35.967-08:00</updated><title type='text'>Berryman</title><content type='html'>"Gogol był impotentem, powiedział mi ktoś w Pittsburgu. Spytałem: w jakim wieku? Nie umiał odpowiedzieć. A to cholernie ważne. Rembrandt był trzeźwy.  I tu się różnimy. Trzeźwy"                                John Barryman--------------------------------- Saul Bellow :   " Czasem odwiedzałem Johna w zakładzie, który nazywał się, o ile dobrze pamiętam "Złota Dolina". Przytrzymywał palcem okulary, bo nic tu nie było stabilne. Wszystko trzęsło się i opadało. Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz  wszystko chwiało się i odlatywało."------------------------------------------ tylko wariat powie głośno to, co myśli, wiec jestem wariatem. zło, które mi wyrządzono gromadzę w sobie. szkoda, że  nie możemy pójść razem napić się wódki - wolni od tysięcy spraw;  zdać się na podróż wewnętrzną, dokąd   bądż. szczęśliwi umarli wcześniej.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-B-fJ-Su0saI/TxCBTYWiAqI/AAAAAAAAAb4/SUpThZ_-Bwg/s1600/John%2BBerryman%2B5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-B-fJ-Su0saI/TxCBTYWiAqI/AAAAAAAAAb4/SUpThZ_-Bwg/s320/John%2BBerryman%2B5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Alkoholik w trzecim tygodniu trzeciej kuracji odwykowej&lt;/b&gt;&lt;i&gt;Wszechświat uczył jak być sobąwięc takie to miało być: bardzo proste.Na pewno ma również dla mnie jakiś leki po całej tej szarpaninie będzie to właśnie: bardzo proste.Bo faktycznie- choć niby nie dowierzam sobiedzień po dniu jak gdyby we mnie coś ożywai już na pewno nie tknę choćby jednej whiskydżinu, rumu, wódki, brandy, nawet piwa.Bo, prawdę powiedziawszy, jak poddać się rozpaczykiedy cud słońca wstaje ze świtaniemjak wstał wczoraj, a pewnie i jutro wstanie.To wszystko, prawdę mówiąc jest -  bardzo proste.Po prostu nie będziesz zalewał się w trupa w każdy boży dzień.&lt;/i&gt;John Berryman&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3171186224375815522?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3171186224375815522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/gogol-by-impotentem-powiedzia-mi-ktos-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3171186224375815522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3171186224375815522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/gogol-by-impotentem-powiedzia-mi-ktos-w.html' title='Berryman'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-B-fJ-Su0saI/TxCBTYWiAqI/AAAAAAAAAb4/SUpThZ_-Bwg/s72-c/John%2BBerryman%2B5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-51186739940206064</id><published>2012-01-09T04:18:00.000-08:00</published><updated>2012-01-09T11:06:11.013-08:00</updated><title type='text'>Horyzontalnie</title><content type='html'>jestem szczęśliwy - powiedział - kompletnie&lt;br /&gt;szczęśliwy, ponieważ pozwoliłem, by opuściła mnie&lt;br /&gt;wszelka nadzieja. sam dla siebie jestem teraz&lt;br /&gt;kimś postronnym. to wielka siła, wiesz? ale trzeba&lt;br /&gt;uważać - materia w istocie cała jest wybuchowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie można kochać za mocno (jak to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się często zdarza ludziom chorym na żółć);&lt;br /&gt;nie można żyć mocniej. niekiedy, ale tylko niekiedy,&lt;br /&gt;warto jest żyć długo. ułożył mnie na kanapie,&lt;br /&gt;żebym mogła przemyśleć sprawę dalszego leżenia,&lt;br /&gt;bo z tej perspektywy nie ma sensu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;planować spraw bardziej poważnych (ktoś &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłucze kotlety za ścianą. z poręczy fotela&lt;br /&gt;na podłogę zsunęły się pończochy. leżą tak bezładnie,&lt;br /&gt;że jest mi ich żal). niech będzie, że ten współczynnik&lt;br /&gt;empatii trochę kłamie. myślę, że nie boję się &lt;br /&gt;tak leżeć. boję się... nie mysleć.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-k0oUvaC7g80/Twreoe3flCI/AAAAAAAAAbs/xjOZZGaDQMA/s1600/111.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="318" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-k0oUvaC7g80/Twreoe3flCI/AAAAAAAAAbs/xjOZZGaDQMA/s320/111.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Amy Stein&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-51186739940206064?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/51186739940206064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/horyzontalnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/51186739940206064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/51186739940206064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/horyzontalnie.html' title='Horyzontalnie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-k0oUvaC7g80/Twreoe3flCI/AAAAAAAAAbs/xjOZZGaDQMA/s72-c/111.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7085507400600500611</id><published>2012-01-09T04:02:00.000-08:00</published><updated>2012-01-09T04:08:04.925-08:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Rzeczy(oczy)wistość przemijania --------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można się bać i temu zaprzeczać &lt;br /&gt;albo to zlapać! O ile łatwiej być przywiązanym &lt;br /&gt;do owego "póżniej", "póżniej",&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;smutniejąc i brzydnąc w stanie obaw;&lt;br /&gt;w tym wysilku bez dzieła w gruncie rzeczy, produkować&lt;br /&gt;pasujące części do przeszłego,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;które już w chwili stawania się więdną&lt;br /&gt;paczą się, upadają... Czy jest jakaś szansa łaski &lt;br /&gt;w opornej tkance czasu, by Temu co Jest &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wcale się nie dziwić?&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-szS8X-JggIc/Tvedd2RBQ8I/AAAAAAAAAZc/wvdFOysfdhA/s1600/pi5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="180" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-szS8X-JggIc/Tvedd2RBQ8I/AAAAAAAAAZc/wvdFOysfdhA/s320/pi5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7085507400600500611?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.poezja-polska.pl/fusion/forum/viewthread.php?forum_id=35&amp;thread_id=1449&amp;pid=28046#post_28046' title='...'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7085507400600500611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/poezja-polska-serwis-internetowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7085507400600500611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7085507400600500611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/poezja-polska-serwis-internetowy.html' title='...'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-szS8X-JggIc/Tvedd2RBQ8I/AAAAAAAAAZc/wvdFOysfdhA/s72-c/pi5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4267058264814282439</id><published>2012-01-05T06:49:00.001-08:00</published><updated>2012-01-07T06:31:41.799-08:00</updated><title type='text'>smutek</title><content type='html'>zawszeuderza w to samo miejsce.obojętny na zdarzeniajest prawdziwym rajem dla zmian świadomości. w takich chwilach zaczynam rozumieć, jak bezsensownajest motywacja imperatywu: przeżyj!  ludzkość płonie w okrężnicy kosmosuwbijając się w czerń materii. przestałam jej kibicować. pamięć kreśli pętlę czasu znacząc ścieżkę dla powtórzeń. wkładam w nią głowę. spotkamy się po drugiej stronie księżyca. na księżycowych pastwiskach. chociaż, mogę się mylić.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MpTfK7llE-k/TwW-ZTdy2tI/AAAAAAAAAbU/43CiIffdD6I/s1600/Memories-Left-Behind-by-Alia-FelasiW.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="213" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-MpTfK7llE-k/TwW-ZTdy2tI/AAAAAAAAAbU/43CiIffdD6I/s320/Memories-Left-Behind-by-Alia-FelasiW.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Memories Left Behind by Alia Al Falasi&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4267058264814282439?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4267058264814282439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/smutek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4267058264814282439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4267058264814282439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/smutek.html' title='smutek'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MpTfK7llE-k/TwW-ZTdy2tI/AAAAAAAAAbU/43CiIffdD6I/s72-c/Memories-Left-Behind-by-Alia-FelasiW.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6186678105475759053</id><published>2012-01-04T10:01:00.000-08:00</published><updated>2012-01-04T10:24:13.477-08:00</updated><title type='text'>kościół  e - uropa</title><content type='html'>cały czas jest nam niedobrze. prywatna ławka- wszystko się kręci. to przez światło,które okazuje się być wyjściem z kina. alekto i dlaczego pali tam ognisko? zwiastun Fellini:jesteśmy na wizji! Marcello spowiada sięBogu wszechmogącemu ( sącz się truciznoprzekazu!) - poniosło. stara publiczność umiera ze śmiechu, pęcherzyk powietrza poszybował w górę - ich już w gruncie rzeczynie ma. nas też.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WfhpUhEBfzo/TwSZC73wfjI/AAAAAAAAAbI/P-iKO38klUw/s1600/47-4727-OE93G00Z.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="242" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-WfhpUhEBfzo/TwSZC73wfjI/AAAAAAAAAbI/P-iKO38klUw/s320/47-4727-OE93G00Z.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6186678105475759053?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6186678105475759053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/e-uropa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6186678105475759053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6186678105475759053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2012/01/e-uropa.html' title='kościół  e - uropa'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-WfhpUhEBfzo/TwSZC73wfjI/AAAAAAAAAbI/P-iKO38klUw/s72-c/47-4727-OE93G00Z.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7621245476121377698</id><published>2011-12-29T16:33:00.000-08:00</published><updated>2012-01-14T04:57:07.040-08:00</updated><title type='text'>Człowiek</title><content type='html'>- Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.  — G.B.Show-----------------------------------------------------------------------------------------Stał z papierosem wciśniętym między owłosione kostki palców i rozsypywał pokarm dla małych zwierzątek uwijających się wokół jego butów. Zwierzątka, choć tłuste, były zwinne; ich obfita sierść lśniła miękko. - Będą z nich czapki i kołnierze - ocenił z nabożną czcią. - Czy pan sam zarzyna zwierzątka? - zapytałam. - Kiedy nadchodzi ich pora - ODPOWIEDZIAŁ - uderzeniem pałki  w głowę. - Czy nie jest panu przykro postępować w ten sposób wobec swojego stadka? Czy nie zna ich od małego, czy nie żywi czułości do poszczególnych zwierząt i czy nie ma swoich ulubieńców? - dopytywałam niecierpliwie. Wszystkiemu zaprzeczał, a potem odwrócił się w moją stronę i gasząc niedopałek papierosa dodał wyrażnie znudzony - króliki są bardzo głupie.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VQPkVIIGzrk/Tv0KUPRmj1I/AAAAAAAAAaw/HnbQwPHDSVs/s1600/pi17.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-VQPkVIIGzrk/Tv0KUPRmj1I/AAAAAAAAAaw/HnbQwPHDSVs/s320/pi17.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Honia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7621245476121377698?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7621245476121377698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/czowiek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7621245476121377698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7621245476121377698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/czowiek.html' title='Człowiek'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-VQPkVIIGzrk/Tv0KUPRmj1I/AAAAAAAAAaw/HnbQwPHDSVs/s72-c/pi17.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1362727741027416008</id><published>2011-12-29T13:38:00.000-08:00</published><updated>2011-12-29T14:29:31.314-08:00</updated><title type='text'>Komu bije dzwon</title><content type='html'>wróci jutro, nad ranem. wyjmie resztę miedziaków ze świnki, kupi kebab na Wielkiej, by zapchać aortę. a potem weźmie w mordę.  Tuż Za Bramką puści się w krwioobieg wódek, wód i innych płynów, a potem mu się przyśnią  zdziwione oczy synów; pusta świnka na stole -  zausznik i szpieg. - Gdzieżeś moja żono? Boże  Wszechmogący! Bez pozwolenia poszła do spowiedzi?  Na diabła jej potrzebna - czyż żonie wolno  źle o mężu mówić? Jakiś cień beznadziei  przesunął się po ścianie, świńskie nóżki zadrżały  kiwając się na boki, czarci chichot  złowróżbnie zawisł na firanie, a śnieg leciał  odwrotnie:  z ziemi wprost w obloki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1362727741027416008?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1362727741027416008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/wroci-jutro-nad-ranem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1362727741027416008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1362727741027416008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/wroci-jutro-nad-ranem.html' title='Komu bije dzwon'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7262300446877647561</id><published>2011-12-28T14:12:00.000-08:00</published><updated>2011-12-29T07:12:01.004-08:00</updated><title type='text'>Torba</title><content type='html'>"Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?" -- Stanisław Jerzy Lec --------------------------------------------------- [..............................................................................................................................]- Więc pan ją utopił? - zapytałam. - Pewnie utonęła - odpowiedział -ja tylko wypchnąłem ją za burtę. Czepiała się, lgnęła do mnie. Chyba wiedziała, co ją czeka, bo nagle zaczęła okazywać mi miłość. Cisnąłem ją w morze. Zawisła niczym wielki, czarny pająk na powierzchni wody. Wrzeszczała też okropne. Przykro było słuchać. - Czy patrząc, jak tonęła, jak tonęła ta małpka - pytałam z trudem kryjąc złość - czy zdał pan sobie wtedy sprawę, choć przez chwilę, z własnej podłości? - Nie - odpowiedział - ale uśmiercenie małpy przez utopienie wydaje mi się bardziej niesamowite, niż gdyby zginęła od ciosu pięścią w głowę albo od pchnięcia nożem. Ostatecznie urodziła się po to, żeby żyć na drzewie, a ja zmieniłem jej los! - i to jest pewne odkrycie, czyż nie? - A serce? - pytałam z rezygnacją - czy pan nie ma serca? - Ot, śmieszna sprawa - zachichotał - serca mam. W narkozie. ------------------------------------------------------------Dostałam póżniej od niego kartkę: Flauta trwała dwa tygondnie. Ponieważ dopadła mnie nuda schwytałem mewę, przywiązałem plastikową torbę do jej nóg i puściłem w chmury. Furkotała na wietrze, niczym  szary spadochron z szamoczącym się gałganem. Ale zaczęła opadać. Była coraz niżej i nieżej, aż wreszcie osiadła na nieruchomej powierzchni oceanu, by napełnić się wodą ( za szybko, jak na mój gust).&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZlxfN-Ig1kA/TvyChJ3enwI/AAAAAAAAAaY/I4uCDnexVgg/s1600/pi14.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="207" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZlxfN-Ig1kA/TvyChJ3enwI/AAAAAAAAAaY/I4uCDnexVgg/s320/pi14.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Rafał Milach&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7262300446877647561?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7262300446877647561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/palant.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7262300446877647561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7262300446877647561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/palant.html' title='Torba'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ZlxfN-Ig1kA/TvyChJ3enwI/AAAAAAAAAaY/I4uCDnexVgg/s72-c/pi14.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1023649867769018179</id><published>2011-12-27T12:32:00.000-08:00</published><updated>2012-01-09T12:48:14.351-08:00</updated><title type='text'>antologia doczesnych&amp; feedback zza ekranu</title><content type='html'>Heretycy wierzą w oślepiający blask żarówki. Mary Jo Bang nie wierzy, że dym po wybuchu fajerwerków jest różowy. Spinoza uwierzył w zły temperament kobiety. Grzebalski ukrywa się w naparstku cienia [ Cecko! Cecko!]. Sosnowski ma patent na pantum i rondelki / odrębnie będą omówione oceany/.  Podgórnik niczego się już nie pozbędzie, jednak na epitafium  wciąż jej za wesoło. Muszyński jest odwrócony / podobno  wyjechał na Kajmany/. Sośnicki nosi w żołądku nieprzyjemny  kłąb - spróbował połknąć wacik? Niech mu go ktoś wyciągnie!  Świetlicki - nie śnij mi się! Nie śnij! Wencel wierzy nie  tylko w blask żarówki ale w na wieczi, wieczi w krzyżu.  Foks unosi trzy psy jedną ręką, chociaż sam nie wie po co. / Cecko! Cecko! - ty świnio woła większa do mniejszej -  przepraszam, czy tu piją?/ Honet każdego lata pali ziemię  i anyżkowe cząstki w oddechach kobiet /. Rok się przetoczył  miarowo i jest znów - ten sam?! MLB trafił w maciupeńki  kwadrat telewizora: puff! puff! - ożesz ty precyzjo!  Widemann w duszy  nienawykłej do ukłonów, pozostał cielesno -   bolesny. Pióro ma komplet, którego nikt mu nie ukradnie -  za długo, jak na mój gust. Maliszewski o Zadurze: 'niczym  Sitonen przemierza pamięć szerokim, łyżwowym krokiem  poematu', a sam lepi figurkę na zboczu świętej góry,  która go pochłania. Gryko trawi w trzech najczęściej pożądanych  pozycjach - treść zostaje w ustach. Klejnocki podąża  za beztroskim śpiewem  drozda (a jednak! a jednak!).  Lipszyc założył sztywny płaszcz logiki i powiesił na kołku  w przedpokoju Dionizosa. Muller dała się zwabić, jak mucha  na lep języka, a teraz zwabia innych w lingwistyczną pułapkę.  Kasprzyk zanimalizował telepatycznie teorię literatury,  byśmy wszyscy potrafili węszyć za tym samym - więc  najpierw katar na-sienny, potem kiełkowanie. Brzoska jest  od dawna drukowalny, ponieważ w przejściu podziemnym  literatury są pewne miejsca, w których sprzedaje się  przepustki - płynne / Widemann  nie zaprzeczy? /. Pluszka - bez -uszka - podchodzi do kobiety, jak do konia:  przede wszystkim ostrożnie i nie od tyłu, bo babcia kazała  przysiąc na kolorowe zdjęcie Jezusa, że będzie wypełniał  jej wolę. Rżany zaś sobie bije brawo, choć to obraz  cokolwiek nieśmieszny. Cyranowicz? Ogląda swoje książki,  gotuję fasolkę na fest i od rana ma ochotę na kino - pochwalam.  Jest praca twoich dłoniach. I czysto. Jak po nikim.  A ty? Czy należysz do osób, które wstydzą się zapytać  w aptece o lek  na hemoroidy? W trosce o symetrię dodam, że próżność jest potężniejsza od wstydu, a jej leże  tkwią w letargu nudy, więc cyrki odprawia. Otóż i ja. &lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eoV1tzVWxCw/Tvo2QZEGiqI/AAAAAAAAAaM/MK-ZXCyfJ2Y/s1600/pi13.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-eoV1tzVWxCw/Tvo2QZEGiqI/AAAAAAAAAaM/MK-ZXCyfJ2Y/s320/pi13.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Susan Candelario&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1023649867769018179?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1023649867769018179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/antologia-doczesnych-bonus-zza-grobu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1023649867769018179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1023649867769018179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/antologia-doczesnych-bonus-zza-grobu.html' title='antologia doczesnych&amp; feedback zza ekranu'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-eoV1tzVWxCw/Tvo2QZEGiqI/AAAAAAAAAaM/MK-ZXCyfJ2Y/s72-c/pi13.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8009328050429627378</id><published>2011-12-26T04:33:00.000-08:00</published><updated>2011-12-27T01:35:44.703-08:00</updated><title type='text'>Sarkazm &amp; orgazm</title><content type='html'>Gdybym miał guza, zabiłbym się. Ale moi rodzice byliby zrozpaczeni. Musiałbym ich najpierw zabić. A potem ciotkę i wujka. To byłaby rzeź. -- Woody Allen--------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jeśli wszystko przychodzi za późno, za wcześnie, nigdy jednak w samą porę, to znaczy, że względność odczuwania automatu myślącego jest w intrygującej sprzeczności sama w sobie - człowiek potrzebuje szczęścia i nieszczęścia w równej mierze w gruncie rzeczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8009328050429627378?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8009328050429627378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/sarkaz-orgazm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8009328050429627378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8009328050429627378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/sarkaz-orgazm.html' title='Sarkazm &amp; orgazm'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1363869530584990576</id><published>2011-12-26T04:05:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T15:40:01.953-08:00</updated><title type='text'>Sufler</title><content type='html'>Kto podszeptuje - człowiekowi potrzebne jest nie szczęście, a sukces? Oczywiście rozum zdrowego i silnego przedstawiciela rasy humanoidalnej, który potrafi mordować i dokonywać wszelkich przestępstw, by osiągnąć władzę, nie podejrzewając ani przez chwilę, że zdrowie i siła same w sobie są cenne. Dowie się o tym, gdy straci jedno i drugie. Tymczasem jemu jest dobrze, choć sam nie jest dobry. Ponieważ wybiera pomiędzy dobrem, a złem - jest wolny? ---------------------------------------------------------------------------- Kto podszeptuje - człowiekowi potrzebne jest nie szczęście, sukces, a dobro? Oczywiście rozum zdrowego i silnego przedstawiciela rasy humanoidalnej, który przez cale swoje życie  przygotowuje się do śmierci i wreszcie umiera nie podejrzewając, że zdrowie i siła same w sobie są cenne. I jużsię nie dowie, gdyż stracił jedno i drugie. Jest wolny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1363869530584990576?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1363869530584990576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/sufler.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1363869530584990576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1363869530584990576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/sufler.html' title='Sufler'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6034377129673590580</id><published>2011-12-26T03:16:00.000-08:00</published><updated>2011-12-27T00:59:52.568-08:00</updated><title type='text'>Deadline</title><content type='html'>Markowi ---------------------------------------------Żywe istoty są niczym iskry wyposażone w wysokiej jakości sensor lęku. Możliwość zaprogramowania czasu końca przydaje się tylko nielicznym. Na przykład Himalaiści - idą w górę, gdzie lepka przestrzeń toczy się ciężko, jak czas w materii - pokonując strach, pokonują śmierć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7ZNT6WZKdp8/TvhXYlrtieI/AAAAAAAAAZ0/lK8FYckfi_M/s1600/pi8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-7ZNT6WZKdp8/TvhXYlrtieI/AAAAAAAAAZ0/lK8FYckfi_M/s320/pi8.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Susan Candelario&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6034377129673590580?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6034377129673590580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/zywe-istoty-sa-niczym-iskry-wyposazone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6034377129673590580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6034377129673590580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/zywe-istoty-sa-niczym-iskry-wyposazone.html' title='Deadline'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-7ZNT6WZKdp8/TvhXYlrtieI/AAAAAAAAAZ0/lK8FYckfi_M/s72-c/pi8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3339890924910131215</id><published>2011-12-25T16:52:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T14:00:14.179-08:00</updated><title type='text'>Memy strachu</title><content type='html'>1. Więc jestem genem samolubnym niczym samotna wyspa naśrodku oceanu, sama ze sobą, sama w sobie. Jestem. A jak to jest z wodą czy śniegiem? Nie ma jednostkowych śniegów, czy wód, chyba że w rozcieńczonym sensie - Boże! Pamiętam -2.kobietę, którą wczoraj okradli - nie pomogłeś jej, a przecież chciałeś. Miałeś nawet pierwszy zryw drapieżnika - biegłeś. Możesz sobie wyobrazić, co poczułam, gdy zobaczyłam to wielkie, bijące zwierciadło? A teraz siedzisz tu, otulony kocem, a zdarzenia rozpadają się, i stają się wciąż, na nowo, swobodnie bujającymi pojęciami. Dlaczego3.idea łańcucha pokarmowego jest tak okrutna?  O! rozchwiana chimero! Do ciebie mówię! Dlaczego4.łza mrówki jest jeziorem, a okruch ciasta jest tak ogromny że starcza na siedem dni? Dlaczego stonoga jest bestią, choć w gruncie rzeczy ma cal wysokości, jeden sprawiedliwy cal...przerażenia?5.I budzę się.Tylko dlatego, że płaczę przez sen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3339890924910131215?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3339890924910131215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/wiec-jestem-genem-samolubnym-zdolnym-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3339890924910131215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3339890924910131215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/wiec-jestem-genem-samolubnym-zdolnym-do.html' title='Memy strachu'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8312046471637166608</id><published>2011-12-25T16:12:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T13:57:37.778-08:00</updated><title type='text'>BANG! BANG!</title><content type='html'>na końcu każdego łańcucha pokarmowego jest zawsze jakiś drapieżnik. no i tak: dochodzę do siebie - drugorzędny dupku - po tym, jak do mnie strzeliłeś z bliskiej odległości. - to nie boli, a nawet nikt nie zauważył - szeptałeś ściskając mi ramię. -  nudna gra - odezwał się barman - po prostu dziecinna. -----------------------------------siedziała obok, gładka, okrągła, o twarzy niczym księżyc, i, której tłuszcz poszedł w biodra / doniosłeś mi o tym ze wstrętem, więc niech ci bóg będzie świadkiem - to tylko minimum męskiej powinności, jeśli zważyć wszystko bezstronnie / - dziewczyna z kwiatkiem we włosach, z którą poszedłeś zatańczyć. ------------------------------------winę nosimy w sobie, jak inne uczucia, którymi należy się dzielić - powiedziała szurając obcasikiem, I, kiedy  podniosła twarz, wyglądała jak skazaniec, który modli się, by pochwycić ostatnie ludzkie spojrzenie kata i oprawcy. - co biodra? jakie biodra? - odezwał się barman, spokojnie dopalając papierosa. -------------------------no i tak: dochodzę do siebie - drugorzędny dupku -  po tym, jak mój gniew wzbierał, jak gorączka, co zwalcza infekcje w krwi, ponieważ myślałam o zemście. Ale teraz, kiedy tak nienaturalnie wyblakłeś - wyblakła nawet tamta chwila, kiedy cię traciłam - jak to skończyć? kim to skończyć ?&lt;b&gt;-----------------------------------------------------------------------II&lt;/b&gt;-----------------------------------Dziewczyna przy barze odgarnia włosy do tyłu, odsłaniając węża wytatuowanego wokół szyi. Wpatruje się w twój nos, przechylając koleją porcję becherovki. Mógłbyś pójść za nią, bez zbędnych ceregieli, ale Murzyn, który śnił mi się w nocy, nie daje ci spokoju. Powiedziałeś: idę zapalić. -------------------------Wtedy ona podeszła do mnie i wyszeptała: jestem w ciąży. Rodzice kazali mi się wyskrobać, ale koleżanka poradziła, żebym przespała się z innym mężczyzną, wtedy jego sperma zabije tamtą. I czy pozwolę... ponieważ łączy nas tak zwane wielkie uczucie. Głupio zrobiłam opowiadając ci ------------------------------III ----ten sen.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V3-W6U5SwJU/Tve9kqjrllI/AAAAAAAAAZo/Cjx2VdbCnPE/s1600/pi7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="305" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-V3-W6U5SwJU/Tve9kqjrllI/AAAAAAAAAZo/Cjx2VdbCnPE/s320/pi7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. May Barber&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8312046471637166608?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8312046471637166608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/resentyment.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8312046471637166608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8312046471637166608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/resentyment.html' title='BANG! BANG!'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-V3-W6U5SwJU/Tve9kqjrllI/AAAAAAAAAZo/Cjx2VdbCnPE/s72-c/pi7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-623046511411291580</id><published>2011-12-24T01:20:00.001-08:00</published><updated>2011-12-25T16:55:16.661-08:00</updated><title type='text'>to nie studni wina, że osioł zagląda i nie widzi konia.</title><content type='html'>.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-623046511411291580?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/623046511411291580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/nie-zaowac-zycia-umierajac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/623046511411291580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/623046511411291580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/12/nie-zaowac-zycia-umierajac.html' title='to nie studni wina, że osioł zagląda i nie widzi konia.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-830296500659083406</id><published>2011-09-12T06:12:00.000-07:00</published><updated>2011-12-26T03:28:22.761-08:00</updated><title type='text'>Errata</title><content type='html'>Ty, który wyłapujesz perły zasupłane &lt;br /&gt;w najniższych pokładach jaźni; te wytrącone &lt;br /&gt;z toksyn odpady ENERGII I CZASU - czytasz!? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"To jest po prostu zamek. I zamczysty, &lt;br /&gt;choć bez klamek."&lt;/i&gt; [A. Mickiewicz]&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--BQZO1XRBaA/TvecvvEkKmI/AAAAAAAAAZQ/kWMu5Rbgh5c/s1600/pi3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/--BQZO1XRBaA/TvecvvEkKmI/AAAAAAAAAZQ/kWMu5Rbgh5c/s320/pi3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt; fot. Janis Katlaps&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-830296500659083406?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/830296500659083406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/errata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/830296500659083406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/830296500659083406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/errata.html' title='Errata'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--BQZO1XRBaA/TvecvvEkKmI/AAAAAAAAAZQ/kWMu5Rbgh5c/s72-c/pi3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1864780549327135232</id><published>2011-09-12T05:03:00.000-07:00</published><updated>2011-11-16T04:11:40.721-08:00</updated><title type='text'>Odwago</title><content type='html'>&lt;i&gt;Są dusze tarzające się w błocie, jak brudne stworzenia, lecz są inne, jak ptaki wzlatujące w jasne przestworza i w nich się  oczyszczające.&lt;/i&gt; -- Św. Jan od Krzyża&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;być obciążonym siłą podwójnej goryczy&lt;br /&gt;nie znając przepaści między dobrem a złem &lt;br /&gt;przebaczać ponieważ NIE - jest obojętne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6NiJZCShoQA/Tm3015KVRuI/AAAAAAAAAYI/Xy9agueNJ4M/s1600/leopoldopomes.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="239" src="http://4.bp.blogspot.com/-6NiJZCShoQA/Tm3015KVRuI/AAAAAAAAAYI/Xy9agueNJ4M/s320/leopoldopomes.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Leopoldo Pomes&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1864780549327135232?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1864780549327135232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/odwago.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1864780549327135232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1864780549327135232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/odwago.html' title='Odwago'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6NiJZCShoQA/Tm3015KVRuI/AAAAAAAAAYI/Xy9agueNJ4M/s72-c/leopoldopomes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8161463707107104540</id><published>2011-09-05T02:55:00.000-07:00</published><updated>2011-09-05T10:04:15.828-07:00</updated><title type='text'>Intelekt</title><content type='html'>&lt;i&gt;Intelekt jest zimny. W czystej postaci jest nie do zniesienia. Spotykam gigantów intelektu. Drętwieję przy nich, obezwładniony martwą energią...&lt;/i&gt; -- Dariusz Dürschlag&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złudzenie mocy precyzyjnie zamknięte w czaszce, &lt;br /&gt;niczym bakteria pod mikroskopem próbuje &lt;br /&gt;wymierzać sprawiedliwość niewidzialnemu światu. Kocha - &lt;br /&gt;to, co można objąć wzrokiem. Reszta, to  p o j ę c i a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QUUdwuPL5VU/TmSciAP7QTI/AAAAAAAAAXk/X9XRS2zfods/s1600/davidparker.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="152" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-QUUdwuPL5VU/TmSciAP7QTI/AAAAAAAAAXk/X9XRS2zfods/s320/davidparker.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. David Parker&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8161463707107104540?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8161463707107104540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/intelekt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8161463707107104540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8161463707107104540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/intelekt.html' title='Intelekt'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QUUdwuPL5VU/TmSciAP7QTI/AAAAAAAAAXk/X9XRS2zfods/s72-c/davidparker.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4681239560660404310</id><published>2011-09-04T02:17:00.000-07:00</published><updated>2012-01-09T04:09:16.475-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4681239560660404310?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4681239560660404310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/wtapiajac-sie-w-rzeczywistosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4681239560660404310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4681239560660404310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/wtapiajac-sie-w-rzeczywistosc.html' title=''/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4725304875726169848</id><published>2011-09-03T04:36:00.000-07:00</published><updated>2011-09-03T07:15:06.205-07:00</updated><title type='text'>Grzech</title><content type='html'>&lt;i&gt;Kiedy to stało się takie nie - proste...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znów ruszyły procesy myślowe. Patrzę &lt;br /&gt;na ślad odchodzącej potrzeby &lt;br /&gt;śmiertelnych minut milczenia. Jak wzbić się &lt;br /&gt;do najmarniejszych choćby pokładów głębi, &lt;br /&gt;tocząc bój z rozsądkiem? Pustka, &lt;br /&gt;a w pustce grzech pierworodny. Trudno&lt;br /&gt;powiedzieć, czym ten grzech nie jest. &lt;i&gt;Boże &lt;br /&gt;miłosierny, spraw, by nic się nie stało &lt;br /&gt;i nigdy nie stawało &lt;/i&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nzg7snl5Eio/TmIRNyDIssI/AAAAAAAAAXQ/9kCKydp7jnw/s1600/Stephen-Sheffield-19.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="253" src="http://4.bp.blogspot.com/-nzg7snl5Eio/TmIRNyDIssI/AAAAAAAAAXQ/9kCKydp7jnw/s320/Stephen-Sheffield-19.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Stephen Sheffield&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4725304875726169848?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4725304875726169848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/grzech.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4725304875726169848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4725304875726169848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/grzech.html' title='Grzech'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-nzg7snl5Eio/TmIRNyDIssI/AAAAAAAAAXQ/9kCKydp7jnw/s72-c/Stephen-Sheffield-19.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7438187880384007582</id><published>2011-09-02T03:59:00.000-07:00</published><updated>2011-09-02T06:33:34.580-07:00</updated><title type='text'>Płynące teraz</title><content type='html'>zaprosisz klauna? powinien być prawdziwy. nieśmiało &lt;br /&gt;zgłaszam swój akces - spójrz, odsłaniam od pasa w doł&lt;br /&gt;serce smętne, obrażone, żebyś mógł natychmiast &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ukryć własne [poznałam cię tylko z tej strony]; &lt;br /&gt;ale do rzeczy: zostawiłaś popiół, i dym z papierosa. &lt;br /&gt;dobrze się zatrzymał. śni mi się pogrzeb za pogrzebem, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pieprzony pies - wyje&amp; wyje – to już nie jest &lt;br /&gt;śmieszne. dziś w nocy umrze ktoś, z kim nigdy już &lt;br /&gt;się nie spotkam. w całej nieskończoności świata &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miniemy się tak, bez śladu. pojutrze zaczną kopać &lt;br /&gt;dół, schylą się nad nim czyjeś mokre plecy - ja &lt;br /&gt;to widzę, zupełnie jasno - bez przerażenia - całe to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;misterium śmierci, i wszystko, co potem: pogrzeb, &lt;br /&gt;feeria kwiatów, wstążek. ze świeżej mogiły napis &lt;br /&gt;mruga do mnie: &lt;i&gt;istniejesz tylko ty sam, wszystko &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;inne jest twoim złudzeniem.&lt;/i&gt; nim czarne żuki &lt;br /&gt;prysną w stronę miasta, błoto pożre trawę, kwiaty,&lt;br /&gt;potem wiosnę, i wszystkie te cmentarne rekwizyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a potem pożre mnie.[ skąd to banalne zamknięcie?&lt;br /&gt;ale do rzeczy: zostawiłeś popiół, i dym z papierosa.&lt;br /&gt;przesunął się z płuc do gardła. chyba go zatrzymam.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0thz9rxh2dQ/TmC5xWb44KI/AAAAAAAAAXI/-WCQfB5n-FA/s1600/Jennifer_Hudson_10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="318" src="http://4.bp.blogspot.com/-0thz9rxh2dQ/TmC5xWb44KI/AAAAAAAAAXI/-WCQfB5n-FA/s320/Jennifer_Hudson_10.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Jennifer Hudson&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7438187880384007582?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7438187880384007582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/pynace-teraz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7438187880384007582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7438187880384007582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/pynace-teraz.html' title='Płynące teraz'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-0thz9rxh2dQ/TmC5xWb44KI/AAAAAAAAAXI/-WCQfB5n-FA/s72-c/Jennifer_Hudson_10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5262537354100818696</id><published>2011-09-01T12:04:00.000-07:00</published><updated>2011-09-01T13:36:59.326-07:00</updated><title type='text'>W tym śnie</title><content type='html'>tyle rzeczy uchodzi naszej uwadze, a przecież&lt;br /&gt;to, co przegapimy, widzą inni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zastrzeleni w czasie snu [ larwy za lewym uchem &lt;br /&gt;wskazują na 4 dni] - gniją. najgorsze jest to, że &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;my żyjemy dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kcSuOjnHrEE/Tl_XLg5kcKI/AAAAAAAAAXA/MHSTDN3kyrM/s1600/Heidi_Kirkpatrick_16.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="254" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-kcSuOjnHrEE/Tl_XLg5kcKI/AAAAAAAAAXA/MHSTDN3kyrM/s320/Heidi_Kirkpatrick_16.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Heidi Kirkpatrick&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5262537354100818696?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5262537354100818696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/szczegoy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5262537354100818696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5262537354100818696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/szczegoy.html' title='W tym śnie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kcSuOjnHrEE/Tl_XLg5kcKI/AAAAAAAAAXA/MHSTDN3kyrM/s72-c/Heidi_Kirkpatrick_16.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5939942738475355055</id><published>2011-09-01T02:27:00.000-07:00</published><updated>2011-09-01T04:11:04.725-07:00</updated><title type='text'>klik - klak</title><content type='html'>mam zły czas - powiedział - potrzeba mi przyjaciół, &lt;br /&gt;nie wrogów. - nigdy nie będziesz moim wrogiem - pomyślałam - &lt;br /&gt;choć na ustach masz cykutę. czy pamiętam?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moje zmysły były przytępione, cały świat wydawał mi się &lt;br /&gt;płaski. taka nadrealność: od ściany do ściany woda&lt;br /&gt;i niejasne przeczucie klęski majestatu. zimne oczy;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie, nie, to realność! ja przecież oddycham! więc&lt;br /&gt;klasnął w dłonie i zniknął, zostawiając otwarte drzwi. woda &lt;br /&gt;wdarła się do środka, ciemniejsza o jeden ton. sens &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wody? poruszać się w jej objęciach, gdy wszystko opada &lt;br /&gt;na dno. rozdarty obraz, połowiczne odpowiedzi uniosły się &lt;br /&gt;ze mną na wodzie i pokój złożył się do środka: klik - klak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;noc. miasto śpi nie dotykając widmowym grzbietem &lt;br /&gt;żadnego ze znaczeń. za oknem mirabelka cała w kwiatach - &lt;br /&gt;piękna! to głupie tak nie móc przestać o tym myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-I-nrhDuqh68/Tl9QU7h5D3I/AAAAAAAAAW4/nxPivLkSRR8/s1600/Janis%2BKatlaps.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="268" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-I-nrhDuqh68/Tl9QU7h5D3I/AAAAAAAAAW4/nxPivLkSRR8/s320/Janis%2BKatlaps.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Janis Katlaps&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5939942738475355055?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5939942738475355055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/resentyment.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5939942738475355055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5939942738475355055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/09/resentyment.html' title='klik - klak'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-I-nrhDuqh68/Tl9QU7h5D3I/AAAAAAAAAW4/nxPivLkSRR8/s72-c/Janis%2BKatlaps.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1259907097427024990</id><published>2011-08-31T05:12:00.000-07:00</published><updated>2011-08-31T10:01:45.867-07:00</updated><title type='text'>Skarga zegarka</title><content type='html'>Ptaku zbłąkany w rzeźni, spójrz, jak zwierzę w klatce zlęknione, &lt;br /&gt;ofiarą prawa i serii upiera się przy fakcie istnienia. A oto &lt;br /&gt;zwierzę na dwóch nogach – człowiek - o twarzy niczym drewno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od śmierci do śmierci powtarzanej co dzień, w mechanicznych &lt;br /&gt;sekwencjach pomniejsza się doszczętnie. Nie czuje odoru krwi. &lt;br /&gt;Nie słyszy tłumionych jęków, co w skowyt przechodzą straszny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wzroku nie opiera. Czy we śnie jest odkryty? Ptaku zbłąkany &lt;br /&gt;w rzeźni, skieruj się w stronę światła, wzdłuż nici dźwięku, &lt;br /&gt;co granicę świata widzialnego znaczy, poprzez wyłom w ścianie, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tam gdzie tynk spękany otwiera źrenicę okna - tamtędy odfruniesz. &lt;br /&gt;Nim popadniemy w obłęd, zapamiętaj twarze, imiona, zapamiętaj &lt;br /&gt;czyny, by wrócić mogły do źródła - litera za literą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--_h9VB8Xs6s/Tl4lHzK_eLI/AAAAAAAAAWw/O82ARqG45_E/s1600/rece.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="150" width="150" src="http://3.bp.blogspot.com/--_h9VB8Xs6s/Tl4lHzK_eLI/AAAAAAAAAWw/O82ARqG45_E/s320/rece.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1259907097427024990?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1259907097427024990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/skarga-zegarka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1259907097427024990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1259907097427024990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/skarga-zegarka.html' title='Skarga zegarka'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--_h9VB8Xs6s/Tl4lHzK_eLI/AAAAAAAAAWw/O82ARqG45_E/s72-c/rece.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1955292833847035580</id><published>2011-08-30T13:55:00.000-07:00</published><updated>2011-08-30T15:43:26.294-07:00</updated><title type='text'>Ziemianie</title><content type='html'>Zdarzają się ludzie okrutni ponad miarę, &lt;br /&gt;w większości są jednak delikatni. Do tego stopnia, &lt;br /&gt;że doznają uczucia odrazy, już na sam widok &lt;br /&gt;sklepu rzeźnika z rozwieszonymi tuszami ubitych&lt;br /&gt;zwierząt; w ogóle wzbraniają się &lt;br /&gt;spożywać mięso.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowienie szlachetnego członka cywilizowanego&lt;br /&gt;spoleczenstwa w skórzanym płaszczu i butach,&lt;br /&gt;nie wzbraniającego się przed użyciem&lt;br /&gt;kosmetyków, które w większości są pro-du-kta-mi&lt;br /&gt;pochodzenia zwierzęcego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jeśli nie, to i tak posiadają w sobie&lt;br /&gt;zmagazynowane cierpienie zwierząt...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[&lt;i&gt;Każdy ze współczesnych kosmetyków przechodzi&lt;br /&gt;mało skomplikowane próby toksyczności, polegające na&lt;br /&gt;wkraplaniu do oka zwierzęcia ( najczęściej &lt;br /&gt;królika)określonej dawki kosmetyku -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stopień zniszczenia oka jest miernikiem przydatności. &lt;br /&gt;Takiego istnienia śmierci w codziennym życiu człowieka &lt;br /&gt;nie jesteśmy w stanie wyliczyć, a fakt niejedzenia &lt;br /&gt;mięsa jest tylko drobnym tego wycinkiem.]&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rzeźni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściany pokrywa grzyb i wydzieliny, długie na 5 cm,&lt;br /&gt;biegają karaluchy.[ Jakaś rodzina zje dziś wieczorem &lt;br /&gt;hamburgery zawierające zmielone części łba, &lt;br /&gt;a nawet kilku łbów pełnych rzygowin.[ Karaluch &lt;br /&gt;będzie bonusem nadzwyczajnym]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Transport&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utuczony do idealnej wagi 540 kg - Samiec Bydła&lt;br /&gt;upada łamiąc nogi i miednicę. Okaleczonego w ten sposób &lt;br /&gt;w transporcie nazywa się zdołowanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AykPEsl7j7Y/Tl1QfPgfK8I/AAAAAAAAAWo/fVSqnA5Ovro/s1600/fritz_liedtke_04.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-AykPEsl7j7Y/Tl1QfPgfK8I/AAAAAAAAAWo/fVSqnA5Ovro/s320/fritz_liedtke_04.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Fritz Liedtke&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1955292833847035580?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1955292833847035580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ziemianie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1955292833847035580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1955292833847035580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ziemianie.html' title='Ziemianie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-AykPEsl7j7Y/Tl1QfPgfK8I/AAAAAAAAAWo/fVSqnA5Ovro/s72-c/fritz_liedtke_04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6454159243439854320</id><published>2011-08-30T01:58:00.001-07:00</published><updated>2011-08-30T10:47:47.343-07:00</updated><title type='text'>Jest lirycznie</title><content type='html'>&lt;b&gt;Rainer Maria Rilke &lt;br /&gt;Samotność&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samotność jest  jak deszcz.&lt;br /&gt;Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;&lt;br /&gt;z równin niezmiernie szerokich, dalekich,&lt;br /&gt;w rozległe niebo nieustannie wrasta.&lt;br /&gt;Dopiero z nieba opada na miasta.&lt;br /&gt;Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,&lt;br /&gt;kiedy ulice biegną witać ranek,&lt;br /&gt;i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,&lt;br /&gt;od siebie odsuwają się rozczarowane;&lt;br /&gt;i kiedy ludzie, co się nienawidzą,&lt;br /&gt;spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:&lt;br /&gt;samotność płynie całymi rzekami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(tłum. Janina Brzostowska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wgH77085PsQ/Tl0iMOl4D-I/AAAAAAAAAWg/ZSjuPVyp954/s1600/www.fotoartfestival.art.pl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="248" src="http://4.bp.blogspot.com/-wgH77085PsQ/Tl0iMOl4D-I/AAAAAAAAAWg/ZSjuPVyp954/s320/www.fotoartfestival.art.pl.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Misha Gordin &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6454159243439854320?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6454159243439854320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/jest-lirycznie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6454159243439854320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6454159243439854320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/jest-lirycznie.html' title='Jest lirycznie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-wgH77085PsQ/Tl0iMOl4D-I/AAAAAAAAAWg/ZSjuPVyp954/s72-c/www.fotoartfestival.art.pl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1553131660907388959</id><published>2011-08-29T10:08:00.001-07:00</published><updated>2011-08-29T11:39:33.862-07:00</updated><title type='text'>Ten, który stygnie</title><content type='html'>&lt;i&gt;Wszystko, co przemija, jest tylko wizerunkiem.&lt;/i&gt; -- Goethe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oboje byliśmy tak zamroczeni, że zabrakło w nas miejsca &lt;br /&gt;na zdziwienie. - A przynajmniej duszę moja kochasz? – zapytałam. &lt;br /&gt;- Nie udaje mi się czuć nawet siebie.  - odpowiedział. To smutne &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kłamstwo. Lecz prawdy nie ma także wyżej. Tylko popiół. &lt;br /&gt;I dym. [ Moja głowa zapadła się w poduszkę. Nie mam ochoty &lt;br /&gt;jej podnosić.] Krótko mówiąc: głupio. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FTh3_uc2jGE/Tlvc2SnrRDI/AAAAAAAAAWQ/p6JwE15_5BQ/s1600/as.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="257" width="247" src="http://2.bp.blogspot.com/-FTh3_uc2jGE/Tlvc2SnrRDI/AAAAAAAAAWQ/p6JwE15_5BQ/s320/as.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1553131660907388959?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1553131660907388959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ten-ktory-stygnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1553131660907388959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1553131660907388959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ten-ktory-stygnie.html' title='Ten, który stygnie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FTh3_uc2jGE/Tlvc2SnrRDI/AAAAAAAAAWQ/p6JwE15_5BQ/s72-c/as.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5414518225532208415</id><published>2011-08-28T07:11:00.000-07:00</published><updated>2011-08-28T11:51:44.711-07:00</updated><title type='text'>Ten, który kocha w człowieku jego śmierć</title><content type='html'>&lt;i&gt;Mój Boże, jak mocno istnieją dzisiaj rzeczy. &lt;br /&gt;&lt;/i&gt; -- Jean Paul Sartre&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W taki dzień nie rozmawia się z kimś, komu nie bije serce - &lt;br /&gt;serce rozczulone kłopotami innych. Takie serce to święto. &lt;br /&gt;Jest cel! Są ludzie! Tymczasem, prawie szczęśliwa, w szeregu &lt;br /&gt;spraw niedokończonych, w sercu egzaltacji, w cieniu rezygnacji, &lt;br /&gt;próbuję sobie wyobrazić Nicość: wejść do środka, przestać &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;istnieć... - Czy nie nazywa się to pesymizmem? [ kto pyta?] &lt;br /&gt;- Za sprawą kodu, wkręconego w umysł, łatwiej zdobyć się&lt;br /&gt;na optymizm. - Świadomy? -  Ten prosty, każdemu dany, a priori. &lt;br /&gt;– A po co? - By chciało wam się żyć. [ Z namiętnością żywą&lt;br /&gt;wiatr otwiera drzwi. Forma pytająca udaje zdziwienie.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Gue14uHiuBA/Tlpcj7grxrI/AAAAAAAAAWI/sFeHgZZ0Phg/s1600/emi1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="256" src="http://3.bp.blogspot.com/-Gue14uHiuBA/Tlpcj7grxrI/AAAAAAAAAWI/sFeHgZZ0Phg/s320/emi1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5414518225532208415?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5414518225532208415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ten-ktory-kocha-w-czowieku-jego-smierc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5414518225532208415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5414518225532208415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/ten-ktory-kocha-w-czowieku-jego-smierc.html' title='Ten, który kocha w człowieku jego śmierć'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Gue14uHiuBA/Tlpcj7grxrI/AAAAAAAAAWI/sFeHgZZ0Phg/s72-c/emi1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6173196404604738047</id><published>2011-08-26T05:01:00.000-07:00</published><updated>2011-08-26T06:24:24.625-07:00</updated><title type='text'>Antynomicznie</title><content type='html'>&lt;i&gt;Jestże się poetą, czyli raczej tylko bywa się?&lt;/i&gt; -- Cyprian Kamil Norwid [właściwie, Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid herbu Topór ].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nigdy” nie może być dobre. „Zawsze”&lt;br /&gt;nie może być gorsze. Jestże się otwartym &lt;br /&gt;na nieskończone? I nie słowem, tylko &lt;br /&gt;czynem. A nawet nie czynem, lecz brakiem &lt;br /&gt;czynu...? Jestże się siewcą plew? Trans -&lt;br /&gt;cen-den-talnie? Jenakowoż żywym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6Ui8COdTqS8/TleNzIE9oPI/AAAAAAAAAWA/y33c5gNQlUQ/s1600/oka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="131" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-6Ui8COdTqS8/TleNzIE9oPI/AAAAAAAAAWA/y33c5gNQlUQ/s320/oka.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6173196404604738047?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6173196404604738047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/antynomicznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6173196404604738047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6173196404604738047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/antynomicznie.html' title='Antynomicznie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6Ui8COdTqS8/TleNzIE9oPI/AAAAAAAAAWA/y33c5gNQlUQ/s72-c/oka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8570039386104049299</id><published>2011-08-25T02:50:00.000-07:00</published><updated>2011-08-25T03:05:08.105-07:00</updated><title type='text'>Doświadczenie</title><content type='html'>&lt;i&gt;"(...)było czymś więcej niż obroną przed śmiercią; było prawem: prawem starców." &lt;br /&gt;Jen Paul Sartre&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spada na mnie, rozlewa się we mnie, &lt;br /&gt;wypełnia czymś, czego nie chcę zobaczyć. &lt;br /&gt;I trwa. Nie mija. Nie ma powodu, &lt;br /&gt;by minąć. Krzepnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hbFum_3w2M8/TlYeSr0gcVI/AAAAAAAAAV4/s04DGaGYfGQ/s1600/em3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="188" src="http://3.bp.blogspot.com/-hbFum_3w2M8/TlYeSr0gcVI/AAAAAAAAAV4/s04DGaGYfGQ/s320/em3.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8570039386104049299?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8570039386104049299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/doswiadczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8570039386104049299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8570039386104049299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/doswiadczenie.html' title='Doświadczenie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-hbFum_3w2M8/TlYeSr0gcVI/AAAAAAAAAV4/s04DGaGYfGQ/s72-c/em3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3985053546861666504</id><published>2011-08-24T05:12:00.000-07:00</published><updated>2011-08-24T15:28:45.864-07:00</updated><title type='text'>Nic oprócz teraźniejszości</title><content type='html'>Stanąć na równe nogi, podnieść choć jeden &lt;br /&gt;palec, zrobić cokolwiek. Istnieję? Ponieważ myślę, &lt;br /&gt;nie mogę powstrzymać Się od myślenia. Jest - Się &lt;br /&gt;w głowie? Stoję. Palec unosi się w górę &lt;br /&gt;przetaczając płyny życia. Logika gorącej głowy &lt;br /&gt;nie chce Się angażować: jest w siódmym niebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6UdDRvaImUI/TlTul7_lK_I/AAAAAAAAAVw/W05jhzLaqGA/s1600/ema.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="154" src="http://3.bp.blogspot.com/-6UdDRvaImUI/TlTul7_lK_I/AAAAAAAAAVw/W05jhzLaqGA/s320/ema.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3985053546861666504?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3985053546861666504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/nic-oprocz-terazniejszosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3985053546861666504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3985053546861666504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/nic-oprocz-terazniejszosci.html' title='Nic oprócz teraźniejszości'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6UdDRvaImUI/TlTul7_lK_I/AAAAAAAAAVw/W05jhzLaqGA/s72-c/ema.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3238335338748471221</id><published>2011-08-23T01:56:00.000-07:00</published><updated>2011-08-23T06:51:06.146-07:00</updated><title type='text'>Więcej! Więcej nonszalancji!</title><content type='html'>Mijam go odzyskując obojętność. Próżna chęć &lt;br /&gt;pozostania w napięciu, niczym pędząca chmura &lt;br /&gt;odeszła. za bardzo…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałam tylko jego plecy &lt;br /&gt;triumfujące w świeżości niedzielnego poranka&lt;br /&gt;tragicznie odpoczywającego tłumu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem tam, ponad moim ciałem. Przebijam się &lt;br /&gt;przez noc. I smak popiołu [ nie trzeba się bać ]. &lt;br /&gt;Cóż za egzaltacja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nQQquycDKXw/TlNvDjMfUMI/AAAAAAAAAVo/bNvO9hFaVv4/s1600/em1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="248" width="244" src="http://3.bp.blogspot.com/-nQQquycDKXw/TlNvDjMfUMI/AAAAAAAAAVo/bNvO9hFaVv4/s320/em1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3238335338748471221?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3238335338748471221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/kawaek-martwego-miesa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3238335338748471221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3238335338748471221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/kawaek-martwego-miesa.html' title='Więcej! Więcej nonszalancji!'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nQQquycDKXw/TlNvDjMfUMI/AAAAAAAAAVo/bNvO9hFaVv4/s72-c/em1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5103401665033394684</id><published>2011-08-22T06:17:00.001-07:00</published><updated>2011-08-22T13:58:13.098-07:00</updated><title type='text'>Karol Kot powraca</title><content type='html'>Trudno mi wprost wyrazić, jakim napawa mnie wstrętem&lt;br /&gt;ta twarz rozlana po brzegach&lt;br /&gt;mglistych, niejasnych wspomnień. Okropne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;są zwłaszcza oczy - dwie blade aureole&lt;br /&gt;ześlizgujące się w ciemność. To poziom polipów. Czas&lt;br /&gt;jest tu zbyt obszerny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co w nim zanurzyć, mięknie, spadając&lt;br /&gt;czystym uderzeniem - wszystko tym się wypełnia,&lt;br /&gt;by móc się narodzić dobrze. Czuję mocno, że już,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że coś się stało. Na fali dźwięku ton&lt;br /&gt;światła. Omdlewający ton! [rany boskie, zimno!].&lt;br /&gt;Kto kaszle przez zasłonę na twarzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fnEPiEpP8jk/TlKpX_IdhHI/AAAAAAAAAVg/zHHsYWK9Ca4/s1600/karolkot.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="140" src="http://1.bp.blogspot.com/-fnEPiEpP8jk/TlKpX_IdhHI/AAAAAAAAAVg/zHHsYWK9Ca4/s320/karolkot.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Karol Kot&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śnieg w kościołach, śnieg w bramach, śnieg pod kopcem Kościuszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam cień - widziałem - obejrzałem się.&lt;br /&gt;Mam cień siny na śniegu.&lt;br /&gt;Mam płaszcz, za duży, ciemniejszy od spodni&lt;br /&gt;i mam w płaszczu narzędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie zasłaniaj. Nie zasłonisz. Zostaw.&lt;br /&gt;No, jeszcze bardziej odkryj.&lt;br /&gt;Lubię, jak krwawisz. Bo stare kobiety&lt;br /&gt;nie. Plecy. Dzwonek. Dzwonki&lt;br /&gt;w kościołach, w bramach, pod kopcem Kościuszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guzil z orzełkiem. Trener&lt;br /&gt;sekcji strzeleckiej stwierdzi, że nie mogę&lt;br /&gt;reprezentować. Wziąłem duży rozmach&lt;br /&gt;i ściąłem jednocześnie: chłopca, śnieg, powietrze,&lt;br /&gt;swój kręgosłup, łodygę, śnieg pada, maszeruję przez sen,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mnożę się.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Świetlicki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5103401665033394684?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5103401665033394684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/karol-kot-powrot.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5103401665033394684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5103401665033394684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/karol-kot-powrot.html' title='Karol Kot powraca'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fnEPiEpP8jk/TlKpX_IdhHI/AAAAAAAAAVg/zHHsYWK9Ca4/s72-c/karolkot.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3376751455658247219</id><published>2011-08-21T03:21:00.000-07:00</published><updated>2011-08-21T03:21:15.744-07:00</updated><title type='text'>Coś nieścisłego</title><content type='html'>To, co działo się wewnątrz, przeminęło &lt;br /&gt;pozostawiając mgliste odczucie. Coś,&lt;br /&gt;jakby niesmak? Na zewnątrz, wszystko &lt;br /&gt;jest jeszcze bardziej niejasne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy można się czegoś obawiać, &lt;br /&gt;jeśli świat jest tak akuratny? Więc zmiany &lt;br /&gt;dotyczą nie tylko przedmiotów, &lt;br /&gt;które każą się brać w nowy sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zaledwie dotknęłam klamki.&lt;br /&gt;Puściłem ją natychmiast. Ręka opadła &lt;br /&gt;miękko. - Nie! - Z entuzjazmem!&lt;br /&gt;Uczę się odmawiać sobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-__EGRsK1ws0/TlDcC3pc3jI/AAAAAAAAAVQ/WnDxfaSilas/s1600/em47.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-__EGRsK1ws0/TlDcC3pc3jI/AAAAAAAAAVQ/WnDxfaSilas/s320/em47.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Andrzej Jenek&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3376751455658247219?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3376751455658247219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/cos-niescisego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3376751455658247219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3376751455658247219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/cos-niescisego.html' title='Coś nieścisłego'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-__EGRsK1ws0/TlDcC3pc3jI/AAAAAAAAAVQ/WnDxfaSilas/s72-c/em47.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8250039970592156232</id><published>2011-08-20T16:18:00.000-07:00</published><updated>2011-08-21T07:34:22.937-07:00</updated><title type='text'>tak albo inaczej</title><content type='html'>czynić cokolwiek to stwarzać istnienie – a jest &lt;br /&gt;i tak wiele istnień, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pochwyconych na rozchełstaniu, codziennym &lt;br /&gt;kołowrotku. więc &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cierpieć? ale podług miary; &lt;br /&gt;z jałową czystością martwych namiętności, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;by spocząć na rzeczach, jak błazen &lt;br /&gt;na stopniach tronu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZXXHszAeRH4/TlBAzDQXheI/AAAAAAAAAVI/PmhbQWq9nqs/s1600/9729_1158719339490_1572960414_30406142_5719497_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZXXHszAeRH4/TlBAzDQXheI/AAAAAAAAAVI/PmhbQWq9nqs/s320/9729_1158719339490_1572960414_30406142_5719497_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Marta Sobczak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8250039970592156232?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8250039970592156232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/tak-albo-inaczej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8250039970592156232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8250039970592156232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/tak-albo-inaczej.html' title='tak albo inaczej'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZXXHszAeRH4/TlBAzDQXheI/AAAAAAAAAVI/PmhbQWq9nqs/s72-c/9729_1158719339490_1572960414_30406142_5719497_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1606409194678241428</id><published>2011-08-20T07:50:00.000-07:00</published><updated>2011-08-20T12:27:39.434-07:00</updated><title type='text'>PRZEPADEK</title><content type='html'>chcieliśmy być jak najmniejsi. starannie otoczeni &lt;br /&gt;przedmiotami, niczym dwaj żołnierze na manewrach. poza nami &lt;br /&gt;i w nas samych dostojne ukłony, czyste jak fajans: by służyć &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bolesnemu prawu do stania się podmiotem troski. TO, &lt;br /&gt;co zostało: oszczędzać myślenie, nie przypominać szczegółów; &lt;br /&gt;spopielona reszta stawia piękny opór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5D5ZK_H9uSg/Tk_JbU1ouGI/AAAAAAAAAVA/RZJH3JMFqqQ/s1600/DSC05871.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-5D5ZK_H9uSg/Tk_JbU1ouGI/AAAAAAAAAVA/RZJH3JMFqqQ/s320/DSC05871.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;                               fot. Andrzej Jenek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1606409194678241428?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1606409194678241428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/bolesny-przypadek-nawiedzenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1606409194678241428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1606409194678241428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/bolesny-przypadek-nawiedzenia.html' title='PRZEPADEK'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5D5ZK_H9uSg/Tk_JbU1ouGI/AAAAAAAAAVA/RZJH3JMFqqQ/s72-c/DSC05871.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6718574365339970620</id><published>2011-08-17T08:41:00.000-07:00</published><updated>2011-08-20T12:28:39.500-07:00</updated><title type='text'>Pomiędzy ścianami z tektury</title><content type='html'>Osiągnąć idealny moment!  W kurzu, &lt;br /&gt;w przeciągu, pod gołym niebem. Jednak &lt;br /&gt;zrób Coś, zamiast Wszystko - wybieraj! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed nami czarna dziura [ tam w głębi &lt;br /&gt;są ludzie, oczywiście nie żyją] – ona wciąż&lt;br /&gt;się przesuwa, a my sądzimy, że jesteśmy  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obok. Więc się ddalasz, skazując mnie &lt;br /&gt;na oznaczenie punktu wyjścia, wobec tego, &lt;br /&gt;co zostało nam dane - dane na nic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6W1I3GrKH2Q/TkvhFU9aRQI/AAAAAAAAAU4/BqJcS-1SGAc/s1600/DSC06121.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-6W1I3GrKH2Q/TkvhFU9aRQI/AAAAAAAAAU4/BqJcS-1SGAc/s320/DSC06121.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Andrzej Jenek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6718574365339970620?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6718574365339970620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/pomiedzy-scianami-z-tektury.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6718574365339970620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6718574365339970620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/pomiedzy-scianami-z-tektury.html' title='Pomiędzy ścianami z tektury'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6W1I3GrKH2Q/TkvhFU9aRQI/AAAAAAAAAU4/BqJcS-1SGAc/s72-c/DSC06121.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7935178733567891998</id><published>2011-08-15T03:05:00.001-07:00</published><updated>2011-12-25T06:36:03.273-08:00</updated><title type='text'>Coś, co jest warte całości.</title><content type='html'>&lt;i&gt;Samotny nie opłakuje nikogo, nikt też nie płacze nad nim. -- Emil Cioran&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotuje dla ciebie wiec jesteś jej bliski. Kiedy mówi: spróbuj, spróbuj - daje w jakiś sposób siebie. Dla niej małżeństwo i rodzina, to największe dzieło Sztuki. Sztuka życia? - Wierność. Spędzając beztroskie dni z samą sobą, wielokrotnie deklaruje, że jest najszczęśliwszą kobietą na świecie. Bywa....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7935178733567891998?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7935178733567891998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/cos-co-jest-warte-caosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7935178733567891998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7935178733567891998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/cos-co-jest-warte-caosci.html' title='Coś, co jest warte całości.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4994199648524111729</id><published>2011-08-14T03:37:00.000-07:00</published><updated>2011-12-25T13:02:09.439-08:00</updated><title type='text'>Pocałuj mnie</title><content type='html'>1.&lt;br /&gt;czuł się, jak na wczasach pod wodą, gdzie wszystko przemieszcza się &lt;br /&gt;ospale. ludzie, stabilni jak żółwie, przechadzają się i każdy coś mówi, &lt;br /&gt;ale niczego nie słychać. więc przyszło mu umierać w brzuchu wieloryba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wietrzą smród, poprawiaja poduszki. palcem wskazują, kto będzie &lt;br /&gt;nastepny. możesz krzyczeć, wyć, szczekać, jak zajadły kundel - oni &lt;br /&gt;nie usłyszą [ ostatni wdech tnie uderzenia serca na tysiąc kawałków]. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ostrożnie stawiając kroki podnosi wzrok. dostrzega napis: " zakład &lt;br /&gt;czynny całą dobę". wciągając powietrze smakowała umarłych, sprawdzała &lt;br /&gt;nadgarski - nic nie znalazła. na dziedzińcu mgła, jak sponiewierana &lt;br /&gt;biel - pobiegnie w tę mgłę, z szalonym tętnem pod skórą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po betonowej nawierzchni turkoce blaszany wózeczek. ze zdziwieniem &lt;br /&gt;zakrzepłym na twarzy, niczym fantom pobrzydły, stygnie człowiek. trzeba &lt;br /&gt;iść. wiatr szarpie za włosy. trzeba schować się w płaszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stanęła w oknie i trzyma świat za parapet, żeby się nie rozpadł. &lt;br /&gt;przybywa żałobników z balonikami, z balkonikami. robak &lt;br /&gt;spaceruje po krawędzi szklanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4994199648524111729?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4994199648524111729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/wybrzuszenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4994199648524111729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4994199648524111729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/wybrzuszenia.html' title='Pocałuj mnie'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5236560439216504302</id><published>2011-08-14T01:36:00.000-07:00</published><updated>2011-08-14T01:36:14.890-07:00</updated><title type='text'>Niczego nie słychać</title><content type='html'>&lt;i&gt;Są zapewne wiersze, w których chciałoby się zamieszkać.&lt;br /&gt;To nie jest ten wiersz.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;                                     Danielowi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy zamknąć oczy… zatapiam się &lt;br /&gt;we wspomnieniach – widzę go! wykrwawionego &lt;br /&gt;przez szeroką otwartą ranę [ krew&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przesuwa się po asfalcie i wpada w dziurę &lt;br /&gt;po obcasie; w ziemi zaczynają kiełkować owady&lt;br /&gt;- ta doskonała obojetność świata]. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poruszam ustami, niczym ryba wyrzucona &lt;br /&gt;na brzeg. Na tarczy jasnego nieba nieruchomieje &lt;br /&gt;słońce. Ale czy to naprawdę słońce? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hahAuAHl5AI/TkeI2JV6L5I/AAAAAAAAAUo/6Fn4gHW2yOk/s1600/2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hahAuAHl5AI/TkeI2JV6L5I/AAAAAAAAAUo/6Fn4gHW2yOk/s320/2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5236560439216504302?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5236560439216504302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/niczego-nie-sychac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5236560439216504302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5236560439216504302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/niczego-nie-sychac.html' title='Niczego nie słychać'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hahAuAHl5AI/TkeI2JV6L5I/AAAAAAAAAUo/6Fn4gHW2yOk/s72-c/2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-506784763410855320</id><published>2011-08-13T12:13:00.000-07:00</published><updated>2011-08-13T12:18:27.315-07:00</updated><title type='text'>Sobota</title><content type='html'>To jeden z tych wieczorów, gdy przechadzam się rozmyślając, a krok zostaje zwolniony. I nagle przychodzi do głowy myśl: "Nic się już nie wydarzy!" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;[ Przygoda nie może zostać przedłużona; uzyskuje znaczenie tylko przez swoją śmierć]&lt;/i&gt;. I zaraz potem Coś się zaczyna! Czas &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odzyskuje swój codzienny bezkształt. Obecność i trochę pustki. &lt;br /&gt;Odwracam się za siebie; balsamuję popiół, który opadł z butów twoich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1IcSZJiOD64/TkbNX81WQFI/AAAAAAAAAUg/pcS3KWi43n8/s1600/001.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="274" width="295" src="http://2.bp.blogspot.com/-1IcSZJiOD64/TkbNX81WQFI/AAAAAAAAAUg/pcS3KWi43n8/s320/001.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-506784763410855320?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/506784763410855320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/sobota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/506784763410855320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/506784763410855320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/sobota.html' title='Sobota'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1IcSZJiOD64/TkbNX81WQFI/AAAAAAAAAUg/pcS3KWi43n8/s72-c/001.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2799887494656883329</id><published>2011-08-13T04:45:00.000-07:00</published><updated>2011-08-13T04:45:57.311-07:00</updated><title type='text'>umrzeć we śnie. leżeć</title><content type='html'>jak żółw w przewróconym pancerzu cierpliwie znosząc śmiertelną niezgrabność&lt;br /&gt;- to głupie tak nie móc przestać o tym myśleć - próbuję czytać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"życie w Systemie jest, jak jazda po bezdrożach autokarem&lt;br /&gt;kierowanym przez maniaka gnanego myślą o samobójstwie, choć właściwie,&lt;br /&gt;facet jest sympatyczny - opowiada dowcipy przez głośniki"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;skąd w mojej głowie usta pełne kurzu? obserwuję każde przymierzane słowo -&lt;br /&gt;śmierć - mogłaby pojawić się w każdej chwili i mnie zaskoczyć; ponoć,&lt;br /&gt;w chwili śmierci, staje przed oczami całe życie -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odurzający, odkurzony melodramat wielkich odruchów i małych draństw;&lt;br /&gt;wracam do Pynchona : " Roger budzi się na moment, mruczy: "Kurwa, to obłęd"&lt;br /&gt;i zapada z powrotem w sen" - sens śmiertelności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CvHGhdsdwwM/TkZj3dC3J0I/AAAAAAAAAUQ/ep8aASn4Jz0/s1600/1aaaaaaaaaaaaaa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="247" src="http://1.bp.blogspot.com/-CvHGhdsdwwM/TkZj3dC3J0I/AAAAAAAAAUQ/ep8aASn4Jz0/s320/1aaaaaaaaaaaaaa.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poruszać się w jej objęciach, gdy wszystko wokół więdnie, paczy się, upada.&lt;br /&gt;to głupie tak nie móc przestać o tym myśleć. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2799887494656883329?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2799887494656883329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/umrzec-we-snie-lezec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2799887494656883329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2799887494656883329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/umrzec-we-snie-lezec.html' title='umrzeć we śnie. leżeć'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CvHGhdsdwwM/TkZj3dC3J0I/AAAAAAAAAUQ/ep8aASn4Jz0/s72-c/1aaaaaaaaaaaaaa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2693202689333571183</id><published>2011-08-12T04:31:00.000-07:00</published><updated>2011-08-12T04:33:40.326-07:00</updated><title type='text'>As! [ &gt;-- wrzuta --&lt;]</title><content type='html'>.&lt;br /&gt;wiersz: Aleksandra Zbierska&lt;br /&gt;melorecytacja: Krystyna Myszkiewicz&lt;br /&gt;mix freagmentu utwory Lisy Gerrard - The Rite &lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UFvVcjye-MA/TkUPEO5fDvI/AAAAAAAAAUI/sv5o1uF68sg/s1600/mysz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="314" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-UFvVcjye-MA/TkUPEO5fDvI/AAAAAAAAAUI/sv5o1uF68sg/s320/mysz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;autor grafiki: Marek Konecki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2693202689333571183?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://krysmys.wrzuta.pl/audio/aynaDF1nRCt/as' title='As! [ &gt;-- wrzuta --&lt;]'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2693202689333571183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/as.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2693202689333571183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2693202689333571183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/as.html' title='As! [ &gt;-- wrzuta --&lt;]'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-UFvVcjye-MA/TkUPEO5fDvI/AAAAAAAAAUI/sv5o1uF68sg/s72-c/mysz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8551141216536079768</id><published>2011-08-12T02:32:00.000-07:00</published><updated>2011-08-12T02:35:55.900-07:00</updated><title type='text'>Off_Press Publishing [5]</title><content type='html'>Rzeczy tak samo ważne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(…) jak ta zima, którą ostatecznie odczuwam w samym sobie, chłodny, mroźny spokój, uczucie, a nawet przekonanie, że wszystkie rzeczy są tak samo ważne. Jakaś mucha budzi się i brzęczy na szybie, zelówki odpadają…&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jens Bjorneboe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic złego nie robi. Dobrego też nie. Chce żeby było lepiej i wie dlaczego lepiej nie jest. Żywioły go nie słuchają, ludzie nie traktują, rzeczy patrzą obojętnie. Mnóstwo jest takich ludzi, którzy patrzą na świat, a świat im się nie odwzajemnia.&lt;br /&gt;Odwrócił się w moją stronę: A ty kim jesteś? - Nie czuć głodu. Żeby tylko nie czuć głodu! - Och, co za dekadencja! Mój biedny skarbie. Korzystaj ze swoich lęków. Stąd bierze się większość pasji. A teraz spójrz: co rozdeptujesz? Ślimak? Tak blisko,&lt;br /&gt;tak blisko! Ale to tylko wyczarowana przez maga breja mięsa. Niewinna i piękna. Zmiażdż ją, a cała rzecz zacznie się od nowa. Za sprawą chimery głodu, iluzji, fantazji. - Co z tego, co z tego. Co z tego? Zimy tutaj są dobre. Pełne ciszy, spokoju. I starość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Things just as important&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(…) like that winter, which I forever feel inside myself, a cool, chill calm, the feeling, or perhaps even the certainty that all things are equally important. Some fly waking and buzzing against a window pane, the soles of shoes peeling off... &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jens Bjorneboe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;He does nothing wrong. Nothing right either. He wants to make better and has no idea why it doesn’t get so. The elements ignore him, people don’t pay attention, things staring blankly. There are hordes of such people, they look upon the earth, but the earth does not reply in kind. &lt;br /&gt;He turned towards me: And who might you be? - Do not feel hunger. Oh, just to not feel hunger! - Oh, what decadence is this! My poor precious. Do make use of your medication. This is what fuels most passions. And now look: what are you trampling? A slug? So close,&lt;br /&gt;so close! But it’s only a magician’s conjuring of a mess of meat. Innocent and beautiful. Crush it, and all will start over again. For the cause of chimeric hunger, illusion, fantasy. - What of it What of it? Winters are good here. Full of silence, calm. And old age. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłumaczenie Marek Kazmierki&lt;br /&gt;Anthologia # 2 | Aleksandra Zbierska 268 | 269&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qNifwwtm6bw/TkTzB7BZcAI/AAAAAAAAAUA/C7MIuMkRiJ4/s1600/aEmma-5762.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-qNifwwtm6bw/TkTzB7BZcAI/AAAAAAAAAUA/C7MIuMkRiJ4/s320/aEmma-5762.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8551141216536079768?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8551141216536079768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8551141216536079768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8551141216536079768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-5.html' title='Off_Press Publishing [5]'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-qNifwwtm6bw/TkTzB7BZcAI/AAAAAAAAAUA/C7MIuMkRiJ4/s72-c/aEmma-5762.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3737689508194312075</id><published>2011-08-11T02:31:00.000-07:00</published><updated>2011-08-11T02:41:21.080-07:00</updated><title type='text'>Off_Press Publishing [4]</title><content type='html'>Platforma treningowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś na kształt szkatułki, a wewnątrz niej drogowskaz z opuszczoną literą: B[]g, kierunek: synteza prawdy ( najbardziej pewne jest to, co niemożliwe). Dalej&lt;br /&gt;fantazmat bramy, której strzegą koszmary ( strach wymykają się wszelkim opisom), a przed bramą ściany: stawania się, rodzenia, umierania, i rozpadu&lt;br /&gt;( cztery kolejne progi doznawania zmienności) i sam początek: Słowo. Ponieważ przyszłość nie jest opcją, Słowo zapala się od słowa polując na obietnicę ( to,&lt;br /&gt;co wymyka się wszelkim opisom nie istnieje), dopóki zjawiska bujają się swobodnie popychając się wzajemnie do wyjścia - chodzi tylko o wprawę w pożegnaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Training platform&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Something shaped like a casket, a road sign inside it with a dropped letter: G[]d, direction: truth synthetic ( that which is impossible is most certain). Further on&lt;br /&gt;a phantasmal gate, guarded by nightmares ( terror they evade all description), and before the gate walls: becoming, being born, dying and decaying&lt;br /&gt;( the next four levels of experiencing volatility) and the very beginning: the Word. Because the future is not on, the Word fires off other words hunting a promise ( that,&lt;br /&gt;which evades all description does not exist), not until phenomena swing freely pushing against one another towards the exit – all you need to practice is farewells.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłumaczenie Marek Kazmierki&lt;br /&gt;Anthologia # 2 |  Aleksandra Zbierska 266 |  267&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aRZDLBG82gY/TkOjtgdoXTI/AAAAAAAAAT4/bvgggxSiwOY/s1600/aEmma-5934.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-aRZDLBG82gY/TkOjtgdoXTI/AAAAAAAAAT4/bvgggxSiwOY/s320/aEmma-5934.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3737689508194312075?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3737689508194312075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3737689508194312075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3737689508194312075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-4.html' title='Off_Press Publishing [4]'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-aRZDLBG82gY/TkOjtgdoXTI/AAAAAAAAAT4/bvgggxSiwOY/s72-c/aEmma-5934.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7435051359628308759</id><published>2011-08-10T01:18:00.000-07:00</published><updated>2011-08-10T01:26:15.263-07:00</updated><title type='text'>Off_Press Publishing [3]</title><content type='html'>Sen gloszącej sławe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co słychać ? - zapytałam. - Nie pracuję już w przychodni - odpowiedział. - Co poza tym? – Flauta - westchnął i zostawił mi autograf podpisując kwit zapłaty. Noszę go przy sobie, ale z dnia na dzień jest coraz mniej wyraźny. Mam na imię Klio ( dokładnie tak, przez „k”). Jestem kelnerką w Greenwich, niedaleko parku, przez który biegnie południk zerowy – meridian szczególny, zwłaszcza dla poetów. Mam kilka niezłych autografów, all correct, w zeszycie. Żal mi poety od flauty. Zrobił świetną prozę, a jednak przeszła bez echa. Podobno ten jego bohater, to taki dziwkarz epicki (lubię takich!) - może dlatego tytuł sugeruje coś na przekór? Dziś Boże ciało – czujesz? Feeria kwiatów, wstążek. “Zmiłuj się nad nami” – napis krzyczy ( do mnie? ). Ale to nie mój sen. Jestem Klio ( dokładnie tak, przez „k”) – dziś wracam do domu. Odliczam kolejną stację. Świat rozmazuje się za oknem, ja przed. I jeszcze credo na oddalającym się parkanie: jeśli sens istnienia sprowadza się do patrzenia to: czego nie widać, tego nie ma. Oglądam kwit zapłaty – Pluszka zniknął…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Dream of one proclaiming fame&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;How are things? - I asked him. I no longer work at that clinic – he replied. - What else is happening? - Doldrums – he sighed and gave me his autograph signing the card receipt. I carry it around with me, but day after day it’s becoming ever more faint. My name is Klio (exactly as it is here, with a “k”). I am a waitress in Greenwich Village, not far from the park, the one the zero meridian runs through a rather special meridian, especially so for poets. I have a few half-decent autographs, all correct, folded neatly. I pity the doldrums poet. He wrote brilliant prose, and yet it all fell on deaf ears. They say one of his protagonists was a libertine on an epic scale (I like those!) - is this why its title suggests something spiteful? Corpus Christi today, see? All flowers and ribbons. “Have mercy upon us” - the sign screams (to me?). And yet the dream is not mine. I am Klio (exactly as it is here, with a “k”) - today, I am off home. Counting down the stations. The world blurred behind glass, me before it. And still the credo on a diminishing fence: if the meaning of existence comes down to seeing then: that which is unseen does not exist. I look at the card receipt – Pluszka has vanished...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłumaczenie: Marek Kazmierski&lt;br /&gt;Anthologia # 2 |  Aleksandra Zbierska 264 |  265&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tjoxgye_iG4/TkJAcct2KFI/AAAAAAAAATw/LiUc5yJll7M/s1600/aEmma-5910.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-tjoxgye_iG4/TkJAcct2KFI/AAAAAAAAATw/LiUc5yJll7M/s320/aEmma-5910.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7435051359628308759?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7435051359628308759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7435051359628308759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7435051359628308759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-3.html' title='Off_Press Publishing [3]'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tjoxgye_iG4/TkJAcct2KFI/AAAAAAAAATw/LiUc5yJll7M/s72-c/aEmma-5910.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4924833832937573179</id><published>2011-08-08T03:07:00.001-07:00</published><updated>2011-08-08T03:24:15.103-07:00</updated><title type='text'>Off_Press Publishing [2]</title><content type='html'>AWErs:&lt;br /&gt;Istnieją ludzie uważający za swój obowiązek kreować działania, które wydają się być obrzydliwe. Popatrzcie: na ścianie wisi zegar. Zegar nie jest halucynacją - wszyscy mogą go widzieć. Myślę, więc odróżniam dobro i zło za pomocą uczuć, tak jak rozróżniam kolory, niebieski i żółty, widząc, że są różne. Dlatego spowiadam się wam, bracia i siostry, zgrzeszyłam, bo napisałam książkę mnożąc byty niepotrzebne, ponieważ nie ma nic, w tej książce nic, kompletnie nic ciekawego. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. I już osiem nóg diabla pełznie mi po grzbiecie, ręka diabla do snu mnie kołysze, i szept, jakby z bentalu, w kółko powtarzany : poczucie winy to słabość, to choroba. Nie ma dobrego wyjścia. Nie ma złego. Pies pożarł kluczyki. Biegnie tu, po ósmej tarczy nieba. Pies nie jest halucynacją, widzą go plejady gwiazd. I wy możecie widzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AVErse:&lt;br /&gt;Certain people believe they exist to carry out tasks which they consider isgusting. Look: there on the wall a clock. It is not a hallucination – everyone can see it. I think, therefore I split good and evil using feelings, same as I split colours, blue and yellow seeing seeing their otherness. And I confess, brothers and sisters, I’ve sinned, having written a book multiplying needless beings, for there is othing in this book, nothing of any interest whatsoever. My fault, it is my fault, my very very great fault. Now an eight-legged devil creeps down my back, its arm cradles me to sleep, and whispers, as if from the deep, repeating itself: feelings of guilt are weakness, illness. There is no right solution. All’s well. A dog has eaten the keys. Running here, along the eighth heavenly disc. It’s no hallucination, whole galaxies of stars can see it. As can all of you.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczenie: Marek Kazmierski, London&lt;br /&gt;Copyright © OFF_Press&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NrYJjMEXBUk/Tj-2zmhjjUI/AAAAAAAAATY/gxeZoiDsGrI/s1600/DSC05913.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="213" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-NrYJjMEXBUk/Tj-2zmhjjUI/AAAAAAAAATY/gxeZoiDsGrI/s320/DSC05913.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;fot. Andrzej Jenek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4924833832937573179?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4924833832937573179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4924833832937573179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4924833832937573179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing-2.html' title='Off_Press Publishing [2]'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NrYJjMEXBUk/Tj-2zmhjjUI/AAAAAAAAATY/gxeZoiDsGrI/s72-c/DSC05913.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4375652293892920364</id><published>2011-08-07T13:41:00.000-07:00</published><updated>2011-08-07T13:43:11.262-07:00</updated><title type='text'>Off_Press Publishing</title><content type='html'>Błąd Pamięci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zakończenie wydarzeń w gruncie rzeczy jest sprawą przypadku i tylko zewnętrznie wiąże się ze słowami: dostrzegam i odtwarzam przekleństwo tajemniczego fatum, które z pokolenia na pokolenie wysysa z nas siły. A jednak nasze geny przetrwały biologiczną degenerację nie po to, by teraz poddać się duchowemu bankructwu, moralnemu skostnieniu, absolutnej i strasznej pustce wewnętrznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod zewnętrzną powłoką&lt;br /&gt;przesuwa się sznur postaci, niczym ruchoma galeria kontrastów, przyziemnych namiętności; na wskroś prozaiczne, a niekiedy żałosne i odrażające upozowanie dramatu wzajemnie zapładniających się myśli. [Obudźcie mnie!] I wszystko zlazło. został goły człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa koła współśrodkowe zaczęły się przecinać nie nakładają się na siebie. &lt;br /&gt;Filozofio indywidualizmu epatująca ideowym oderwaniem, strzało pożądania w beztroskim dementi, lapsusie filantropijnego szastania słowem -&lt;br /&gt;ukryć zło czy je upiększyć? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Memory Crash&lt;br /&gt;the end of events is at base a question of accident and only externally connected with words: I notice and repeat the curses of mysterious doom, which through generations suck the strength out of us. And yet our genes survived biological degradation not for us to now surrender to spiritual bankruptcy, moral rigor mortis, absolute and terrible inner emptiness.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beneath the outer layer&lt;br /&gt;a line of figures moves along, like a mobile gallery of contrasts, base desires; thoroughly prosaic, and at times pitiful and the disgusting drama pose of the mutually impregnating thoughts. [Wake me!] And it’s all off. Only the bare man left. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Two concentric circles have started to intersect without overlapping one another. &lt;br /&gt;Oh, philosophy of individualism shocking with ideological detachment, oh arrow of desire in carefree dementia, oh, lapse in the philanthropic lavishing of words - &lt;br /&gt;conceal evil or beautify it? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anthologia # 2 |  Aleksandra Zbierska 260 |  261&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[tłumaczanie: Marek Kazimierski]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w7yTJcQ-HhM/Tj74aBSRQEI/AAAAAAAAATQ/YMdPryOJk7I/s1600/44aea83f0b.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="214" src="http://2.bp.blogspot.com/-w7yTJcQ-HhM/Tj74aBSRQEI/AAAAAAAAATQ/YMdPryOJk7I/s320/44aea83f0b.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;fot. Marta Sobczak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4375652293892920364?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4375652293892920364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4375652293892920364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4375652293892920364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/offpress-publishing.html' title='Off_Press Publishing'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-w7yTJcQ-HhM/Tj74aBSRQEI/AAAAAAAAATQ/YMdPryOJk7I/s72-c/44aea83f0b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2224249883726263764</id><published>2011-08-05T02:48:00.000-07:00</published><updated>2011-08-05T02:48:56.276-07:00</updated><title type='text'>A TRAWA ROŚNIE SAMA</title><content type='html'>miłość, to żarzący się węgielek w sercu każedego człowieka (chciałam napisać istoty, ale dlaczego tego nie zrobiłam?). nie potrzeba na niego chuchac ani dmuchać, wystarczy oddychać świadomie. natomiast pies? kocha bezwarunkowo, nie zna pojęcia dumy, honoru, nie potrafi się gniewać. i jeszcze szczeka! a przecież wcale nie musi! mógłby się uwalić w cieniu drzewa i konteplować gnuśność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VQsDCqZ0jdY/Tju8gfYliqI/AAAAAAAAASg/_93N86IGzsc/s1600/osiol%2Bkopia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="259" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-VQsDCqZ0jdY/Tju8gfYliqI/AAAAAAAAASg/_93N86IGzsc/s320/osiol%2Bkopia.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2224249883726263764?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2224249883726263764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/trawa-rosnie-sama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2224249883726263764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2224249883726263764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/trawa-rosnie-sama.html' title='A TRAWA ROŚNIE SAMA'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VQsDCqZ0jdY/Tju8gfYliqI/AAAAAAAAASg/_93N86IGzsc/s72-c/osiol%2Bkopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1574372772265604079</id><published>2011-08-01T03:06:00.000-07:00</published><updated>2011-08-01T03:06:47.079-07:00</updated><title type='text'>Do piekla i nieba prowadzi droga po tym samym kole.</title><content type='html'>A ja mam właśnie napad paraliżu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie mogę oderwać oczu od zakonnicy.&lt;br /&gt;Obojętność wróbli świadczy o tym,&lt;br /&gt;że czerń nie jest cudem. W gruncie rzeczy&lt;br /&gt;więcej nic nie widać. Obok drzwi&lt;br /&gt;ktoś szarpie się z klamką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd ten smród? To po gościu - odpowiada dziewczyna&lt;br /&gt;kopiąc pościel w stronę pralni. To co,&lt;br /&gt;on umarł?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego ręka, moja ręka - te obszary natury&lt;br /&gt;wymagają więcej kontroli niż inne -&lt;br /&gt;popijam pigułkę jego śliną. Od tego&lt;br /&gt;można zacząć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wsuwamy łóżka z powrotem pod ściany,&lt;br /&gt;ściągamy powłoczki. Spytałam czy mnie kocha. -&lt;br /&gt;miał usta pełne pierza, a ja napad paraliżu.&lt;br /&gt;Brakuje mi zamknięcia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fi8ADEUotLw/TjZ6qmC8P4I/AAAAAAAAASA/pqnCh31-sHQ/s1600/kiki6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-fi8ADEUotLw/TjZ6qmC8P4I/AAAAAAAAASA/pqnCh31-sHQ/s320/kiki6.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1574372772265604079?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1574372772265604079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/do-piekla-i-nieba-prowadzi-droga-po-tym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1574372772265604079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1574372772265604079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/08/do-piekla-i-nieba-prowadzi-droga-po-tym.html' title='Do piekla i nieba prowadzi droga po tym samym kole.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fi8ADEUotLw/TjZ6qmC8P4I/AAAAAAAAASA/pqnCh31-sHQ/s72-c/kiki6.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6462494179275148774</id><published>2011-07-31T09:32:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T09:48:55.324-07:00</updated><title type='text'>Давай вот так просидим до утра.</title><content type='html'>&lt;b&gt;[Mnie nrawitsa, ...]&lt;/b&gt; -- wiersz Cwietajewej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w726.wrzuta.pl/audio/2nGLKqcFabd/wiersz_cwietajewej" target="_blank" &gt;&lt;img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio_new.gif" alt="wiersz Cwietajewej" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-APvlkUK68Fg/TjWB1XZs-SI/AAAAAAAAAR4/lD16r1wQT7g/s1600/1F.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="242" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-APvlkUK68Fg/TjWB1XZs-SI/AAAAAAAAAR4/lD16r1wQT7g/s320/1F.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;.&lt;br /&gt;Do ciebie — za sto lat&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;                      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do ciebie, co w sto lat urodzony zostaniesz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym, jak ducha wytchnę w ciszę,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż z głębi, z wnętrza, jak na śmierć skazaniec,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja własną ręką piszę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Miły! Nie szukaj mnie! Pozmieniały się mody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już i ze starców nikt mnie nie pamięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Usta nie sięgną! — Oto przez letejskie wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Para mych rąk wyciągnięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę twe oczy, dwa rozgorzałe ogniska,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grób świecą mi, w piekło zatraty,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tę, co ręką nie drgnie, widzą z bliska,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umarłą przed stu laty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ręku mam — prawie jakby garstkę pyłu —&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiersze me! — Widzę: brniesz przez wichry szumne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukając domu, gdzie się urodziłam,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo — gdzie umrę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze na kobiety — żywe i szczęśliwe —&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy spojrzysz, ja aż rosnę, zachwycona,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słysząc twój głos: — Oszustki! Wyście, wy, nieżywe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żywa jest tylko ona!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ochotnik, służyłem jej z własnej ochoty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam każdy sekret jej, każdy pierścionek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wy, obdzieraczki zmarłych! Te klejnoty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej zostały skradzione!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, sto pierścieni mych! Aż w trzewiach na dnie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skręca mnie skrucha, dotąd niebywała,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żem tyle ich rozdała, gdzie bądź, jak popadnie,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ciebie się nie doczekała!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze smutno mi, że to dziś przecież,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wieczór, szłam tak długo wprost przez pola&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za spadającym słońcem — i naprzeciw&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tobie — za sto lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę o zakład, że i skląć byś mogła mi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjaciół, których skrywa mgła grobowa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Tak, czciliście ją wszyscy! A różowej sukni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żaden nie podarował!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto mniej dbał o swą korzyść? — Nie, korzyści&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swej się nie zaprę. Co, zabijesz mnie? — więc po co&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kryć, że od wszystkich wyłudzałam listy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I całowałam nocą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedzieć? — Powiem! Niebyt — rzecz umowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś mi teraz najgorętszym z gości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tej, co wśród kochanek lśni jak perła cudowna,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrzekniesz się — dla kości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MARINA CWIETAJEWA&lt;br /&gt;Przełożył z rosyjskiego&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Robert Stiller&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6462494179275148774?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6462494179275148774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/07/mnie-nrawitsa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6462494179275148774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6462494179275148774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/07/mnie-nrawitsa.html' title='Давай вот так просидим до утра.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-APvlkUK68Fg/TjWB1XZs-SI/AAAAAAAAAR4/lD16r1wQT7g/s72-c/1F.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-100070315034412424</id><published>2011-07-31T02:52:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T03:00:33.228-07:00</updated><title type='text'>fejs tu fejs z własnymi demonami</title><content type='html'>Ten rok wydaje się być zbyt długi. Negocjuję&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;głód uczuć, który czyni mnie swoją&lt;br /&gt;ofiarą. To jedna z kar za odmowę uczestnictwa&lt;br /&gt;w stanie bezczynności. Podobno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wystarczy się nie bać. Ale ten strach&lt;br /&gt;nie rodzi się z troski o siebie...i nie jest też skutkiem&lt;br /&gt;fantazji - kochane Ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, czego oczekują od ciebie inni jest&lt;br /&gt;niestotne. Ja Jestem twoim kierowcą. Ty jako pasażer&lt;br /&gt;nie masz żadnego wpływu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ani na kierunek, ani na prędkość&lt;br /&gt;jazdy. Nie nakrywaj głowy kołdrą. Utrudniasz mi&lt;br /&gt;oddychanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NEX_YMLs6DE/TjUni2LDR7I/AAAAAAAAARw/_adqQ5ASe_g/s1600/SIWA.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-NEX_YMLs6DE/TjUni2LDR7I/AAAAAAAAARw/_adqQ5ASe_g/s320/SIWA.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-100070315034412424?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/100070315034412424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/07/fejs-tu-fejs-z-demonami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/100070315034412424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/100070315034412424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/07/fejs-tu-fejs-z-demonami.html' title='fejs tu fejs z własnymi demonami'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NEX_YMLs6DE/TjUni2LDR7I/AAAAAAAAARw/_adqQ5ASe_g/s72-c/SIWA.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8244168142050537615</id><published>2011-06-18T15:06:00.000-07:00</published><updated>2011-06-18T15:14:06.470-07:00</updated><title type='text'>śpiewam, więc medytuję:)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-h_-zRc0TcEQ/Tf0hbZL9z1I/AAAAAAAAAQA/8cbR6_1VSnw/s1600/5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="282" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-h_-zRc0TcEQ/Tf0hbZL9z1I/AAAAAAAAAQA/8cbR6_1VSnw/s320/5.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8244168142050537615?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://ising.pl/nagranie/154qkedsp8j,Krystyna_Pronko-Male_tesknoty' title='śpiewam, więc medytuję:)'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8244168142050537615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/06/spiewam-wiec-medytuje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8244168142050537615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8244168142050537615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/06/spiewam-wiec-medytuje.html' title='śpiewam, więc medytuję:)'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-h_-zRc0TcEQ/Tf0hbZL9z1I/AAAAAAAAAQA/8cbR6_1VSnw/s72-c/5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1815720242186599688</id><published>2011-06-05T10:53:00.000-07:00</published><updated>2011-08-14T06:08:34.591-07:00</updated><title type='text'>tak mi wstyd, strasznie wstyd....</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1815720242186599688?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://ising.pl/nagranie/154v7q0ql2j,Maciej_Malenczuk-Bo_to_sie_zwykle_tak_zaczyna#komentarz-2489312' title='tak mi wstyd, strasznie wstyd....'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1815720242186599688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/06/tak-mi-wstyd-strasznie-wstyd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1815720242186599688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1815720242186599688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/06/tak-mi-wstyd-strasznie-wstyd.html' title='tak mi wstyd, strasznie wstyd....'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3125665407650571262</id><published>2011-05-06T04:17:00.000-07:00</published><updated>2011-05-06T04:17:13.735-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Śnigrobek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas się włóczył po drzewach&lt;br /&gt;Noc przyszła – żałobna.&lt;br /&gt;Cienie wszystkich umarłych – ubożuchno&lt;br /&gt;szare –&lt;br /&gt;Pochowały Śnigrobka na wieczną niewiarę&lt;br /&gt;We wszystkich grobach na raz i w każdym &lt;br /&gt;- z osobna&lt;br /&gt;                             Bolesław Leśmian&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a,&lt;br /&gt;póki co, nie opłakuje rodzących się dzieci,&lt;br /&gt;więc liczymy straty: to co widać? Idą ludzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;taki marsz, pielgrzymka – kobiety, mężczyźni, &lt;br /&gt;feeria kwiatów, wstążek; obok świeżej mogiły &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;napis mruga do mnie: umrzesz, umrzesz&lt;br /&gt;- umrę (?) – każda rzecz z osobna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ii,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cudze przerażenie chodzi mi po plecach,&lt;br /&gt;czyjaś starość bezzębna, cudze niedołęstwo,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nicość w gruncie rzeczy i to już zostanie.&lt;br /&gt;wypełzła spod ziemi żółta gąsienica – what?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wypłaszczone usta krztuszą się od śmiechu:&lt;br /&gt;dzikie mięso – oto czym jesteście (ziew)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1’.&lt;br /&gt;dziecko dziwnie stare potrząsa badylem;&lt;br /&gt;tam, na czarnej rolce mój czas się odkręca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;papieros i suchy poranek – cholera,&lt;br /&gt;na co mi taki wspólnik i konfident?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pYn_TOLaJtc/TcPYp49SZSI/AAAAAAAAAO4/0HBJ8Pf8yhQ/s1600/1C.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="261" width="291" src="http://3.bp.blogspot.com/-pYn_TOLaJtc/TcPYp49SZSI/AAAAAAAAAO4/0HBJ8Pf8yhQ/s320/1C.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3125665407650571262?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3125665407650571262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/05/snigrobek-czas-sie-woczy-po-drzewach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3125665407650571262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3125665407650571262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/05/snigrobek-czas-sie-woczy-po-drzewach.html' title=''/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pYn_TOLaJtc/TcPYp49SZSI/AAAAAAAAAO4/0HBJ8Pf8yhQ/s72-c/1C.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3458746675435626602</id><published>2011-04-18T11:10:00.000-07:00</published><updated>2011-04-18T11:19:57.492-07:00</updated><title type='text'>Wróćmy nad jeziora -  tu kliknąć by odsłuchać</title><content type='html'>niech przygoda trwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TiCydTWKRe0/Tax_7XLfWdI/AAAAAAAAAOc/kmT98vLmQHk/s1600/wrocmy%2Bnadjeziora.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="304" src="http://3.bp.blogspot.com/-TiCydTWKRe0/Tax_7XLfWdI/AAAAAAAAAOc/kmT98vLmQHk/s320/wrocmy%2Bnadjeziora.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;ŻYCIE I TYLKO ŻYCIE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgnilizna zawsze sprowadza za sobą robactwo.&lt;br /&gt;[Pewnego dnia ten żyjący świat&lt;br /&gt;będzie się kłębić w moich martwych ustach.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest możliwe nadanie sensu zgniliźnie?&lt;br /&gt;Na przykład łza, jeden z mechanizmów obronnych oka&lt;br /&gt;nie wygląda na to, czym miała być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba zwrócić się przeciwko sobie, by nadać sobie&lt;br /&gt;sens. Warunek konieczny: śmierć, i tylko śmierć gwarantuje&lt;br /&gt;nieustanne odnawianie życia. Ponieważ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;umieramy w celu zasilenia jest jeszcze miłość&lt;br /&gt;[Gorzko! Gorzko!]. I jeszcze - jak przejść przez to&lt;br /&gt;wszystko względnie suchą stopą?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3458746675435626602?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://ising.pl/nagranie/15145piq4ej,Czerwone_Gitary-Wrocmy_na_jeziora' title='Wróćmy nad jeziora -  tu kliknąć by odsłuchać'/><link rel='enclosure' type='' href='http://ising.pl/nagranie/15145piq4ej,Czerwone_Gitary-Wrocmy_na_jeziora' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3458746675435626602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/wrocmy-nad-jeziora.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3458746675435626602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3458746675435626602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/wrocmy-nad-jeziora.html' title='Wróćmy nad jeziora -  tu kliknąć by odsłuchać'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TiCydTWKRe0/Tax_7XLfWdI/AAAAAAAAAOc/kmT98vLmQHk/s72-c/wrocmy%2Bnadjeziora.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3915224999780046409</id><published>2011-04-09T13:18:00.000-07:00</published><updated>2011-04-09T14:52:27.759-07:00</updated><title type='text'>a TO CI DOPIERO NIESPODZIANKA! - TU KLIKNĄĆ!</title><content type='html'>Paweł Kaczorowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-euSZISnwlf0/TaC_gwMeduI/AAAAAAAAAN8/Ff_SwADx0Yk/s1600/PAWE%25C5%2581.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="275" width="180" src="http://4.bp.blogspot.com/-euSZISnwlf0/TaC_gwMeduI/AAAAAAAAAN8/Ff_SwADx0Yk/s320/PAWE%25C5%2581.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst wyróżniony I nagrodą na konkursie krytyczno-literackim III Festiwalu Puls Literatury, Łódź w 2009 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3915224999780046409?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.tygielkultury.eu/1_3_2010/aktual/41.htm' title='a TO CI DOPIERO NIESPODZIANKA! - TU KLIKNĄĆ!'/><link rel='enclosure' type='text/html' href='http://www.tygielkultury.eu/1_3_2010/aktual/41.htm' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3915224999780046409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/to-ci-dopiero-niespodzianka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3915224999780046409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3915224999780046409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/to-ci-dopiero-niespodzianka.html' title='a TO CI DOPIERO NIESPODZIANKA! - TU KLIKNĄĆ!'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-euSZISnwlf0/TaC_gwMeduI/AAAAAAAAAN8/Ff_SwADx0Yk/s72-c/PAWE%25C5%2581.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6423059337327414899</id><published>2011-04-06T08:12:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T04:10:41.988-07:00</updated><title type='text'>śpiew to najlepsza forma medytacji, kontempluję smutek, który rozwesela...</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ilaY3afC_Pw/TZyKnugEqqI/AAAAAAAAALk/vbQ1_tBjW0k/s1600/janda2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ilaY3afC_Pw/TZyKnugEqqI/AAAAAAAAALk/vbQ1_tBjW0k/s320/janda2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592497252389399202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w121.wrzuta.pl/audio/8ITjCO37zjF/piosenka_jandy_ale_sprobowalam_to_zaspiewac_wiec_krytykujcie" target="_blank" &gt;&lt;img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio_new.gif" alt="piosenka Jandy ale sprobowalam to zaspiewac, wiec krytykujcie:)" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;..&lt;br /&gt;..&lt;br /&gt;..&lt;br /&gt;..&lt;br /&gt;Ostrożnie, kobieta płacze... O czym myśli kobieta, która płacze? Że ma źle skrojone spodnie, że się marszczą, gniotą, że nie mogła założyć sukienki, bo nie ogoliła nóg, albo nie miała pończoch, a rajstop nie znosi, że ostatecznie nawet, gdyby je miała to, i tak nie założy sukienki, bo ma zbyt grube nogi; że mężczyzna, który siedzi obok, wcale jej się nie podoba - pewnie nigdy nie zasypia, a kości grzebie na cmentarzu, to wampir, ale od biedy mógłby być - ten, czy jakikolwiek inny - prawdziwe duchy są o wiele gorsze. Ser Lancelocie, tu jest dużo manekinów, ale ja jestem żywa! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;Ostrożnie, kobieta płacze! O czym myśli mężczyzna, który widzi płaczącą kobietę? Że nie udała jej się kolejna przymiarka? Że nabyła kiepską atrapę za zbyt wygórowaną cenę, że nie może pójść do domu, bo czekają na obiad, a ona nie ma dziś ochoty na pichcenie, że jest jej smutno, bo jest samotna? A jest samotna, bo jest brzydka, i jest mu jej trochę już mniej żal, bo przecież się nie przysiądzie, choćby i oczy zamknął, pewnie drze się w łóżku, jak zepsuty odkurzacz, bo w łóżku brzydkie kobiety się starają, a Ser Lancelot jest estetą.&lt;br /&gt; - Ser Lancelot szalonej chce kobiety, szalonej i pięknej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witaj ser Lancelocie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Zapomniałam kupić pomidory, miałam zrobić pesto. &lt;br /&gt;Ale do pesto nie potrzebne sa pomidory. &lt;br /&gt;Wiem, ale zapomniałam. &lt;br /&gt;Wiesz, co to jest wtargnięcie? Wiesz, co to znaczy? Gdy się jest gdzieś, gdzie się nie powinno. To nieładnie zaglądać w czyjeś okno. &lt;br /&gt;Należałam kiedyś do prywatnej kolekcji Hudiniego. &lt;br /&gt;A kto to? &lt;br /&gt;Nie wiem. Mieliśmy wspólny czajnik, były o mnie artykuły w gazetach, towarzyszyły mi tłumy. &lt;br /&gt;Czyli, ze była Pani sławna? &lt;br /&gt;A potem wszystko znikło - prawdziwa magia. &lt;br /&gt;Nie ma niczego takiego. &lt;br /&gt;A co się stało z Pańska żoną? &lt;br /&gt;Uciekła. &lt;br /&gt;Czemu miałaby uciekać? &lt;br /&gt;Piłka w ręku, piłka w ręku, puk, puk, piłka znika.&lt;br /&gt;A gdzie jest teraz? &lt;br /&gt;Pojawia się w uchu. &lt;br /&gt;Nie do wiary. &lt;br /&gt;Nie ważna jest sztuczka, tylko to, jak ją wykonujesz. &lt;br /&gt;Nauczysz mnie jakiejś sztuczki? Chciałabym poznać parę sztuczek, żeby pokazywać innym i być znowu slawna.  &lt;br /&gt;Idź już. Znam się tylko na znikaniu. &lt;br /&gt;Mówisz delikatniej niż jest naprawdę. &lt;br /&gt;Jestem już zmęczony. Chciałbym zacząć mówić wprost np. to, że jest pani brzydka, a i nawet łzy nie powodują tego wzruszenia, jakie powoduje piękne kobiece ciało, tak! jestem uproszczony - pewna sfera uczuć zostala mi odjeta. Dlaczego Pani płacze? Skradziono mi różdżkę. &lt;br /&gt;cóż. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6423059337327414899?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6423059337327414899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/spiew-to-najlepsza-forma-medytacji.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6423059337327414899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6423059337327414899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/spiew-to-najlepsza-forma-medytacji.html' title='śpiew to najlepsza forma medytacji, kontempluję smutek, który rozwesela...'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-ilaY3afC_Pw/TZyKnugEqqI/AAAAAAAAALk/vbQ1_tBjW0k/s72-c/janda2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4710686256399660256</id><published>2011-04-03T03:29:00.000-07:00</published><updated>2011-04-03T13:41:45.918-07:00</updated><title type='text'>spęd literacki w Warszawce 13.04.2011 - przybywajcie!!!.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mMCmNNLqiXM/TZhURq_RVII/AAAAAAAAAK8/P82k98v9utw/s1600/13.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mMCmNNLqiXM/TZhURq_RVII/AAAAAAAAAK8/P82k98v9utw/s320/13.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5591311599954646146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;weźcie pomidory - porzucamy sobie w nudne wierszydła:)&lt;br /&gt;Termin 13 kwietnia o 18:30 - 14 kwietnia o 00:00 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Lokalizacja Warszawka Patefon  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;odbędzie się także konkurs jednego wiersza - jedną z nagród w konkursie będzie bibliofilska pozycja - Pamiętnik Lwa Tołstoja i wiele innych ciekawostek.&lt;br /&gt;kaska też:)&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Więcej informacji GOŚĆ SPECJASLNY &lt;strong&gt;ANNA TOMASZEWSKA&lt;/strong&gt;zuepłnie przypadkiem włączy się w ten heppening Aleksandra Zbierska - czyli ja - ta od zbierania:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;drakę będzie próbował okiełznać &lt;strong&gt;Paweł Leczuk &lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4710686256399660256?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4710686256399660256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4710686256399660256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4710686256399660256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/04/blog-post.html' title='spęd literacki w Warszawce 13.04.2011 - przybywajcie!!!.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mMCmNNLqiXM/TZhURq_RVII/AAAAAAAAAK8/P82k98v9utw/s72-c/13.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4600102042973146368</id><published>2011-03-31T04:46:00.000-07:00</published><updated>2011-04-03T04:34:21.616-07:00</updated><title type='text'>jest taka chwila kiedy się można wygłupić - 13 kwietnia przyjdzcie porzucać pomidorami w wiersze ktore was nudzą. warszawka rulez!</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-9742c3d4564a9117" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v1.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D9742c3d4564a9117%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DE555676882A26FFD40FA723E34DA67D9D0D7DCA.6EF4066EF0B23C67246B9B90C1154A83ED9EFCB9%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D9742c3d4564a9117%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJlChVLwE7MAbuVUoexZsjvUMdws&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v1.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D9742c3d4564a9117%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3DE555676882A26FFD40FA723E34DA67D9D0D7DCA.6EF4066EF0B23C67246B9B90C1154A83ED9EFCB9%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D9742c3d4564a9117%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DJlChVLwE7MAbuVUoexZsjvUMdws&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;opracowal Pawel Leczuk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4600102042973146368?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4600102042973146368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/blog-post_31.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4600102042973146368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4600102042973146368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/blog-post_31.html' title='jest taka chwila kiedy się można wygłupić - 13 kwietnia przyjdzcie porzucać pomidorami w wiersze ktore was nudzą. warszawka rulez!'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4370216748300519094</id><published>2011-03-28T13:11:00.000-07:00</published><updated>2011-04-06T11:07:53.565-07:00</updated><title type='text'>a teraz sobie zaśpiewam, bo smutno mi i wesoło, więc nijak</title><content type='html'>.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1F1UuWs9Nj2&amp;login=w897&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ek1ccPpkCDE/TZD2MO9FeRI/AAAAAAAAAKs/SlU7NqsjHOo/s1600/ola.2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="262" src="http://4.bp.blogspot.com/-ek1ccPpkCDE/TZD2MO9FeRI/AAAAAAAAAKs/SlU7NqsjHOo/s320/ola.2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4370216748300519094?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4370216748300519094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/teraz-sobie-zaspiewam-bo-smutno-mi-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4370216748300519094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4370216748300519094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/teraz-sobie-zaspiewam-bo-smutno-mi-i.html' title='a teraz sobie zaśpiewam, bo smutno mi i wesoło, więc nijak'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ek1ccPpkCDE/TZD2MO9FeRI/AAAAAAAAAKs/SlU7NqsjHOo/s72-c/ola.2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5301556438095754338</id><published>2011-03-28T05:40:00.000-07:00</published><updated>2011-12-25T13:46:34.197-08:00</updated><title type='text'>Swięci w świętości przeoczonej</title><content type='html'>brrr!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5301556438095754338?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5301556438095754338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/swieci-z-atomu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5301556438095754338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5301556438095754338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/swieci-z-atomu.html' title='Swięci w świętości przeoczonej'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5951596676852856947</id><published>2011-03-23T08:36:00.000-07:00</published><updated>2011-03-25T01:13:27.153-07:00</updated><title type='text'>awers i rewers</title><content type='html'>.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przy okazji publikacji "Solistek" dużo mówiło się o potrzebie rozróżnienia poezji kobiecej i poezji męskiej, a także o niedocenianiu tej pierwszej. Czy ten podział, po pierwsze, jest zasadny (wielu miało wątpliwości, iż ta "kobiecość" poezji funkcjonuje tylko jako usprawiedliwienie), a jeśli tak, to co by poezję kobiecą charakteryzowało?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta i mężczyzna są jak awers i rewers – dwa oblicza tego samego. Jak czerń i biel, jak dobro i zło, jedno bez drugiego nie istnieje. Idealne połączenie to takie, gdy następuje harmonia proporcji. Chcąc nie chcąc różnimy się, na poziomie fizycznym i mentalnym, dlatego możemy wzajemnie się uczyć. Różnice są dopingujące, inspirują. Nie może wiec być tak, że to co tworzymy, nie podlega różnicom. To ciekawe obserwować i doświadczać tych roznić. Poezja także może dawać wyraz temu postrzeganiu. A jednak jest też tak, że kobiety piszą tak jak mężczyźni, mężczyźni pisza tak jak kobiety,  uważam bowiem, ze płec mieszka w mozgu, czyli jest identyfikowana   gdzieś na poziomie mentalnym. Nie w materiale biologicznym Pt. ciało. Jednak uważam, że jest coś takiego, co zwykło się  określać mianem poezji kobiecej. Jeśli kobieta, jako rodzaj postrzegana to: miękkość, intuicja, czułość, to poematy kobiece powinny nosić cechy przypisane do tego schematu. Męzczyzna, jako siła, działanie, fizyczność powinien zatem tworzyć powiedzmy "twarde’ wiersze. No wlasnie, kto tworzy? Umysł, niezależnie do płci, do ktorej został przypisany, płeć determinuje jedynie na poziomie interakcji. Odbiorca to ocenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przemek Witkowski twierdzi, że poezja została zdegradowana do miana "uroczego hobby".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że hobby to się zgodzę, ale czy urocze? Jak dla mnie to godzinożerne, emocjachłonne, rujnujące stabilność wewnętrzną doznanie. To jakiś rodzaj detonowania ego, które miast znikać, zwieksza swoją objętość. To błędne koło. Nie jest uroczym doświadczeniem chodzić z jakąś myślą, która cię prześladuje, zmusza byś ją zapisał, rozpisał i się z nią poprzedrzeźniał. Ulgę odczuwam, gdy mam w głowie pustkę, gdy nie muszę pisać. Do tego jeszcze jest druga strona – dla kogo piszę? Czy rzeczywiście nie możnaby poprzestać na szufladzie wlasnego biurka? Tak, w tym momencie detonacja ego moglaby wreszcie przynieść efekt. Bez odbiorcy nie ma sztuki. Sama dla siebie staje się nieznośnie niekonieczna. Jest tyle innych pasji przynoszących pozytywną energię, bo tylko ten efekt oddziaływania jest mi bliski. Na przykład malarstwo! Jednak ten rodzaj sztuki wymaga czegoś więcej, niż tylko myślenia połączonego z biegłością stukania w klawisze. Tu oprocz wiedzy, intuicji, wyobraźni trzeba mieć jeszcze technikę. A do tej artysta dochodzi latami. wiersz można napisac ad hoc, ok. może nie wiersz ale twór wierszopodbny. Dlatego tak dużo osób pisze i może dlatego też ja pisałam ( obecnie mam przerwę, poważną i zdecydowaną chwilę bez poezji, także jej nie czytam), bo jest jakaś łatwość – przynajmniej tak się na początku zdaje. Ale jak to w lesie – im dalej, tym ciemniej, można się zgubić, można się odnaleźć. Powroó jednak nie jest już możliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy poezja jest raczej rodzajem "przyprawy", urozmaicającej codzienność, czy może być sposobem na życie? A jeśli tak, to czy to dobry sposób?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposob na Życie? Masz na mysli ewentualne zyski, dzieki którym można by egzystować bez konieczności podejmowania innych zajęć? Jeśli robisz to co lubisz, nie pracujesz, po prostu oddajesz się swoim pasjom, doświadczasz przyjemności. To byłoby ideałem, móc się utrzymywać z pisania. Myślę, że każdy piszący o tym marzy, ja także – przyznam się bez bicia ale jest też coś takiego, jak zdrowie myślenie, ja sobie je włączam dzięki czemu wiem, co jest utopią a co jest rzeczywistą  możliwością doświadczenia. Znam też swoją wartość i racjonalnie oceniam swoje możliwości. Jestem daleka od samooszukiwania się, czy chociażby wiarę w cuda którą pielęgnuję od lat, bo wiele cudów zdarzyło się w moim życiu, więc te wiarę w cuda odpowiednio uziemiam. Chodzę z głową w chmurach – owszem, zdarza mi się – ale korzenie mam głęboko w ziemi. Nie widzę siebie jako poetki, literatki czy kogoś utrzymującego się z pisania. Mam inne zajęcia, którym się z pasją oddaję i które także przynoszą mi pieniądze. Reasumując – poezja, jako rodzaj przyprawy urozmaicającej codzienność  – tak, to trafne stwierdzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Co sądzisz o wypowiedzi Tomka Pułki, jakoby nobel dla Szymborskiej był "najgorszym co mogło przydarzyć się polskiej poezji". Czy, jak chce Pułka, Szymborska jest - lekko mówiąc - przereklamowana?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sadzę że Tomasz Pułka to wspaniała osobowość młodego pokolenia, która niczym kij w mrowisku robi zamieszanie oprócz tego, że pisze, że bywa poetą, w momentach bardzo dobrym. Jego zdanie, na temat nobla dla Szymborskiej jest mi calkowicie obce, niekonieczne, w porywach obojętne. Poezje Szymborskiej lubię, czytuję bardzo często, szczególnie te starsze utwory i te bardzo stare, do nowych nie mam przekonania, ale czy trzeba? Mnie wystarczy to, co Szymborska zrobila z poezja dawno temu. Poezja, którą stworzyła jest dla mnie wartością niepodważalną, przynajmniej w moim odczuciu była konieczna. Czy jest? Nie wiem, nowa twórczość noblistki jest moim zdaniem już tylko cieniem wielkiej gory. Dlatego jej nie czytam, a właściwie do niej nie wracam. I tyle. Daleka jestem jednak od wyglłszania haseł, wymachiwania sztandarami, epatowania specyficznym rodzajem odwagi. Cenie sobie spokoj ducha, spokoj umysłu, stawiam na indywidualne poszukiwanie piękna i prawdy – każdy wg własnej miary, na wlasne tu i teraz doświadczenie. Nagrody, gloryfikacje, tlumy oklaskujące są też potrzebne i uznaje ich konieczność w jednostkowych wypadkach. Szymborska jest dla mnie tym wyjątkiem, który zasłużył na splendor.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jaka poezja, a jaka proza jest Tobie najbliższa?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naszego podwórka: Świetlicki, Pasewicz, Podgórnik, z tych bardziej odległych: Eliott, Tate, w zasadzie taki Misz masz. Cenie różnorodność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W recenzji Twojego "panoptikonu" Marcin Sierszynski napisał "autorkę interesuje tylko to, co dzieje się z człowiekiem tu i teraz, bez metafizycznych odniesień". Jak sama byś scharakteryzowała swoja poezję?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co napisałam kilka lat temu a co obecnie zawiera się w dwoch wydanych przeze mnie książkach powiedzmy poetyckich, to rozważania rzeczywiście o człowieku, o jego naturze, wynaturzeniach, o umieraniu, o tym co jest i rzeczywiście; mogą te utwory sprawiać wrażenie obserwowania tego co jest, bez metafizycznych odniesień, jednak dla mnie metafizyka jest tu i teraz, w przyrodzie, w człowieku takim jakim go postrzegam, tym dobrym i tym złym, w ścieraniu się przeciwieństw tego swiata – chodzę twardo po ziemi z głową w chmurach, jak już wcześniej wspomniałam, chciałabym, by  człowiek jako istota rozumna dal cząstkę zrozumienia wszechświata, w człowieku upatruje odpowiedzi, w sobie wreszcie szukam wiedzy. Wierzę, ze jest w nas iskra boża, niezależnie od tego, czy potrafimy nią władać, czy tylko egzystujemy tylko na poziomie zaspokojania elementarnych potrzeb.  Dobro i zło pracują w jednej sprawie. Niebo i piekło są w tym samym punkcie, tylko droga przybycia jest inna. Więc moje pisanie, to taki rodzaj poszukiwania sensu istnienia i sensu nieistnienia. Człowiek jest mi najbliższy, w nim upatruję sens wszystkiego a także brak  tego sensu. Jedno i drugie jest równie ciekawe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mamy w polsce kilku dobrych poetów wśród tekściarzy piosenek, wg mnie na pewno Kazik, Nosowska, czasami Rojek; Dawno jednak nikt nowy nie pojawił się na tej scenie. Ostatnio głosno było o Haartowym Restarcie Kina, którego jednym z głównych założeń była bliższa współpraca prozaików z reżyserami. Czy na podobnej zasadzie nie warto by zorganizować Restartu sceny muzycznej, poetów z bardzo "muzycznymi" tekstami w Polsce nie brakuje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre teksty muzyczne zawsze były w cenie. Próbowałam pisać teksty, to bardzo trudne zadanie – uchwycić sens, zamknąć go w formie i się w tym nie pogubić – nie udało mi się ale mysle, że jest wiele osób mających ten potencjał i będą nowi, kiedyś będą, ja w każdym razie mowie pas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dziękuję za rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.allarte.pl/MTIwNDM_df7239,kobieta-i-mezczyzna-sa-jak-awers-i-rewers---wywiad-z-poetka-aleksandra-zbierska.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;\.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-_twD3RJukNA/TYoUfEs_MfI/AAAAAAAAAKI/k7s1_NbBKx0/s1600/ja3.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 244px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_twD3RJukNA/TYoUfEs_MfI/AAAAAAAAAKI/k7s1_NbBKx0/s320/ja3.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587300811777454578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5951596676852856947?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5951596676852856947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/awers-i-rewers.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5951596676852856947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5951596676852856947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/awers-i-rewers.html' title='awers i rewers'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_twD3RJukNA/TYoUfEs_MfI/AAAAAAAAAKI/k7s1_NbBKx0/s72-c/ja3.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6861090612914050903</id><published>2011-03-22T02:57:00.000-07:00</published><updated>2011-03-25T01:11:44.416-07:00</updated><title type='text'>Samplując</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;z Martą P. z 36 piętra&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rocznik 1982. klasa katolicka. biblią jest katechizm,&lt;br /&gt;faustem ks. twardowski. seks nie egzystuje, ponieważ&lt;br /&gt;powinność pojmowana jest dosłownie - każdy wie,&lt;br /&gt;że się nie zabezpieczy, więc w razie czego nie pozbędzie&lt;br /&gt;się. i to jest ta nowa wrażliwość, która miała nadejść.&lt;br /&gt;a teraz rocznik 1982 skrada się do mojego snu, a ja tonę&lt;br /&gt;we łzach, bo chciałam pójść z nim do łóżka, a śni mi się&lt;br /&gt;tylko jego trzydniówka i inne aspekty nieśmiertelnych&lt;br /&gt;browarów, których winy nie będą wymazane&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nawet po monsunie. lada dzień pękną kanały percepcji&lt;br /&gt;uwalniając owoc wolny od snów i leukonoe,&lt;br /&gt;a zamiast kary dar życia. ultra mgiełka wzruszającej&lt;br /&gt;przyszłości, gdy kochamy się głośno, bez zabezpieczenia,&lt;br /&gt;i jeszcze głupia zazdrość, gdy chodzi o przeszłość. patrzę&lt;br /&gt;z 36 piętra hotelu, a miasto zrobione na drutach pisze&lt;br /&gt;już schyłek naszej histerii. nie będę pisać o prozacu, skoro&lt;br /&gt;nie pomaga, jednak na epitafium wciąż mi za wesoło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   1. Rocznik  - Marta Podgórnik&lt;br /&gt;   2. risum teneatis - Marta Podgórnik&lt;br /&gt;   3. trzydniówka - Marta Podgórnik&lt;br /&gt;   4. forsa&amp; farsa - Marta Podgórnik&lt;br /&gt;   5. *** [ chciałam ukazać ufność] - Marta Podgórnik&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[w/w wiersze Marty Podgórnik pochodzą ze strony w.w.w.nieszuflada.pl dział: Oczytalnia]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chwila nieruchoma dlatego nieprawdziwa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkałam matkę w krypcie katedry –&lt;br /&gt;taszczyła solidną trumnę by zrzucić ją&lt;br /&gt;na żwir przed zamkniętym kościołem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ta szarpanina, to hołd złożony winie,&lt;br /&gt;która nie istnieje - powiedziała – żyjesz&lt;br /&gt;wystarczająco długo, żeby wiedzieć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak rzeczy „przyjemnie się układają".&lt;br /&gt;Most nie istnieje sam dla siebie. Góruje&lt;br /&gt;nad pustką ( czy wyprowadzam ją znowu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spod ziemi, gdzie wreszcie może&lt;br /&gt;wyspać się do woli, by poczuć dzikie rogi&lt;br /&gt;bodące rzeczywistość?). Zdawało się,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;idzie w moją stronę. Znikła, odkrywając ciszę&lt;br /&gt;ciszy. O czwartej nad ranem zabieram się&lt;br /&gt;do spóźnionej kolacji ( może komuś musztardy?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęki nieśpiesznego cienia ziewają&lt;br /&gt;na ścianie, cofając się pod wewnętrznym,&lt;br /&gt;litościwym chłodem. To sen – myślę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapalając światło godne zaufania. Co zrobić&lt;br /&gt;z poczuciem winy, by przyniosło korzyść&lt;br /&gt;duszy? (zdaje się, że wymyśliłam tę trumnę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Michele Roberts - "Zimowy sakrament", "W nowym roku"&lt;br /&gt;2. Anne Stevenson – "Odpowiedź z Londynu"&lt;br /&gt;3.  Geoffrey Hill  – "Opus Anglicanum",&lt;br /&gt;4.  Charles Tomlinson - " Estetyka, Osiem uwag na temat istoty wieczności", "Więcej obcych miast"&lt;br /&gt;5.  Fleur Adcock - "Ryzyko" )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wszystkie utwory pochodzą z Literatury na Swiecie nr 5-6/2001&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-NZc-l52RzD4/TYh0s3ImFTI/AAAAAAAAAKA/NDbyILz8-Dc/s1600/4f37a56083.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-NZc-l52RzD4/TYh0s3ImFTI/AAAAAAAAAKA/NDbyILz8-Dc/s320/4f37a56083.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586843651816166706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;fot. Marta Sobczak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;REMIXTURA 2011&lt;br /&gt;http://liternet.pl/teksty/tag/2680-remiks-2011&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6861090612914050903?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6861090612914050903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/samplujac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6861090612914050903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6861090612914050903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/samplujac.html' title='Samplując'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NZc-l52RzD4/TYh0s3ImFTI/AAAAAAAAAKA/NDbyILz8-Dc/s72-c/4f37a56083.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4650831965006350764</id><published>2011-03-21T03:04:00.000-07:00</published><updated>2011-03-25T01:12:42.913-07:00</updated><title type='text'>Pytasz</title><content type='html'>co u mnie? zdaje się, wszystko jak trzeba:&lt;br /&gt;bity materii i dźwięku wprawiają w rezonans&lt;br /&gt;białko, więc moje ego rości sobie pretensje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do kolejnego wcielenia - gdzie niebo z nieba,&lt;br /&gt;kość z kości, i twoja świecka wątpliwość -&lt;br /&gt;po co? spróbuję to prościej opisać :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do tego miejsca, w którym teraz jestem&lt;br /&gt;z pewnością przypływów wraca głównie strach.&lt;br /&gt;czy chcesz mnie taką zobaczyć? z głową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;załamaną na poduszce, z zapadniętymi oczami,&lt;br /&gt;osłabioną przez brak pragnień i czucia?&lt;br /&gt;jest we mnie noc bez jednej gwiazdy, piękno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i terror szukających się oznak istnienia,&lt;br /&gt;cichy slajd wspomnień, i wpół zatrzymany&lt;br /&gt;wdech; cienie przechodzą w cienie, a wszystko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sobie zaprzecza. ale i to przeminie. czy&lt;br /&gt;jest to dla ciebie niespodzianką? że jednak&lt;br /&gt;mam marzenia, nadzieję - przyjacielu? one&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rosną, rosną, wciąż rosną, i smak powraca&lt;br /&gt;na język, tymczasem, jak posąg w zacienionej&lt;br /&gt;uliczce, odpoczywam w barwach ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-gp7E_Vdrkk0/TYci9VfeSVI/AAAAAAAAAJo/r663ht0vc2g/s1600/9a98f1aeb1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-gp7E_Vdrkk0/TYci9VfeSVI/AAAAAAAAAJo/r663ht0vc2g/s320/9a98f1aeb1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586472299912907090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;fot. Marta Sobczak&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4650831965006350764?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4650831965006350764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/pytasz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4650831965006350764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4650831965006350764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/03/pytasz.html' title='Pytasz'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gp7E_Vdrkk0/TYci9VfeSVI/AAAAAAAAAJo/r663ht0vc2g/s72-c/9a98f1aeb1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3203260664386962024</id><published>2011-02-05T02:12:00.000-08:00</published><updated>2011-02-05T02:19:54.312-08:00</updated><title type='text'>dwujęzyczna Antologia młodej Poezji Polskiej</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_N8sNm5R3BRo/TU0j-BmiWDI/AAAAAAAAAJE/UN88v4lFfWA/s1600/okladka%2Bantologia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 229px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_N8sNm5R3BRo/TU0j-BmiWDI/AAAAAAAAAJE/UN88v4lFfWA/s320/okladka%2Bantologia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570147862616102962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I KILKA MOICH NOWYCH WIERSZY&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.zeszytypoetyckie.pl/wydarzenia/632-anthologia-2-offzp-new-polish-poets&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3203260664386962024?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3203260664386962024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/02/dwujezyczna-antologia-modej-poezji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3203260664386962024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3203260664386962024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2011/02/dwujezyczna-antologia-modej-poezji.html' title='dwujęzyczna Antologia młodej Poezji Polskiej'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_N8sNm5R3BRo/TU0j-BmiWDI/AAAAAAAAAJE/UN88v4lFfWA/s72-c/okladka%2Bantologia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-238356572472234830</id><published>2010-11-02T03:42:00.000-07:00</published><updated>2010-11-02T06:17:10.817-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacje'/><title type='text'>Animacje</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-ea32863cd8d4c60d" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v21.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dea32863cd8d4c60d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D77D4D0D5F9733FD7AAC299CD9DEEFFD3FBC94621.693F968938E59671CA46C65EB7F5746CBE8BA6A4%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dea32863cd8d4c60d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DRz2UVCW81DzKMcf6-6-6abPJAyQ&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v21.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3Dea32863cd8d4c60d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D77D4D0D5F9733FD7AAC299CD9DEEFFD3FBC94621.693F968938E59671CA46C65EB7F5746CBE8BA6A4%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Dea32863cd8d4c60d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DRz2UVCW81DzKMcf6-6-6abPJAyQ&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Notatnik Satyryczny Nr 3/2010, Warszawa /PROZA/ wersja internetowa: &lt;a href="http://notatniksatyryczny.blogspot.com/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] http://2.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx9ZDktkI/AAAAAAAABaE/-r6rR4yK8mY/s1600-h/Marzec+do+druku20.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[2] http://3.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx7w17hfI/AAAAAAAABZ8/2jb9z06HQKU/s1600-h/Marzec+do+druku21.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[3] http://1.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx5VBfXhI/AAAAAAAABZ0/WIse9B2rzH0/s1600-h/Marzec+do+druku22.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-a84a9987ed311ea5" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v20.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Da84a9987ed311ea5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D16AFC99BB3223FA873E67CAFE3A4FFCE9332E7B2.1CE0C5ACAA73BA17DEC2E5096D179E82F1A6BA34%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Da84a9987ed311ea5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dw1h_AqEmFHFIvBLp2WHaeuFUdTs&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v20.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3Da84a9987ed311ea5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330391935%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D16AFC99BB3223FA873E67CAFE3A4FFCE9332E7B2.1CE0C5ACAA73BA17DEC2E5096D179E82F1A6BA34%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Da84a9987ed311ea5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dw1h_AqEmFHFIvBLp2WHaeuFUdTs&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-238356572472234830?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/238356572472234830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/11/blog-post_02.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/238356572472234830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/238356572472234830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/11/blog-post_02.html' title='Animacje'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-886905159756677273</id><published>2010-08-07T10:53:00.000-07:00</published><updated>2010-11-02T02:55:48.277-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='info'/><title type='text'>Konkurs Poetycki</title><content type='html'>Konkurs Poetycki pt. „Ukryć zło czy je upiększyć?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas trwania konkursu: 6 sierpnia – 26 sierpnia 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[wywrota]&lt;br /&gt;Redakcja Wywroty.pl ogłasza Konkurs Poetycki  „Ukryć zło czy je upiększyć?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat  konkursu został zaczerpnięty z wiersza Aleksandry Zbierskiej (niepublikowanego dotychczas w druku zwartym). Konkurs jest tematycznie ukierunkowany na problem konfliktu między etyką i estetyką w poezji, pytanie zawarte w temacie konkursowym celuje w problemie wolności w sztuce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady Konkursu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.       W konkursie może wziąć udział każdy Autor posiadający konto na portalu Wywrota.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.       Forma wiersza jest dowolna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.       Każdy Autor/ Autorka może zgłosić do konkursu tylko jeden wiersz,  niepublikowany w druku zwartym, prasie, lub Internecie i nienagradzany w innych konkursach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.       Wiersze wklejamy w forum poetyckim Wywroty, w zajawce wpisując  temat konkursu (wiersze nie będą autoryzowane do dnia rozstrzygnięcia konkursu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.       Jury nagrodzi najlepsze wiersze atrakcyjnymi zestawami tomików poetyckich, płyt, książek i czasopism literackich. Zestawy wybierają sami Laureaci spośród propozycji Redakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6.       Najbardziej oryginalny tekst zostanie uhonorowany osobną nagrodą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7.       Czas trwania konkursu: 6 sierpnia – 26 sierpnia 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8.       Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi  do dnia 1 września 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9.       Nagrody zostaną dostarczone Laureatom pocztą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10.   Najciekawsze wiersze zostaną opublikowane na głównej stronie Portalu Wywrota.pl wraz z odnośnymi komentarzami Jurorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11.   Wszelkie niejasności związane z zasadami konkursu rozstrzyga Redakcja Portalu Wywrota.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obradom Jury przewodniczy Aleksandra Zbierska – poetka, autorka tomów Panoptikon (Jastrzębie Zdrój 2009’) i Wibrujące ucho (Opole 2009’). Tomy poezji tej autorki stanowić będą nagrody w konkursie. Kolejnym Fundatorem nagród w sierpniowym Konkursie Poetyckim jest Wydawnictwo Zysk i s-ka. Pełna lista nagród zostanie opublikowana po zamknięciu konkursu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sekretarz Jury – Paweł Kaczorowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patronat medialny:&lt;br /&gt;Wywrota - komuna internetowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17577_konkurs_poetycki_pt_ukryc_zlo_czy_je_upi.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17577_konkurs_poetycki_pt_ukryc_zlo_czy_je_upi.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17577_konkurs_poetycki_pt_ukryc_zlo_czy_je_upi.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17577_konkurs_poetycki_pt_ukryc_zlo_czy_je_upi.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-886905159756677273?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/886905159756677273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/konkurs-poetycki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/886905159756677273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/886905159756677273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/konkurs-poetycki.html' title='Konkurs Poetycki'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7483232210820450601</id><published>2010-08-07T10:51:00.000-07:00</published><updated>2010-08-07T10:51:40.852-07:00</updated><title type='text'>Nisza krytyczno - literacka /3/</title><content type='html'>„Dialogi Zbierskiej”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarówno „Wibrujące ucho” jak i „panoptikom”, choć różne pod względem warsztatowym i wydania, opowiadają o cielesności, wulgarnej seksualności i refleksji na temat śmierci ciała pojawiających się w konsekwentnie dobieranych sytuacjach lirycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Uczcie Platona, jako czwarty z kolei mówca, dochodzi do głosu Arystofanes. Ponieważ każdy z uczestników tego spotkania musiał wygłosić laudację ku chwale Erosa – tak bożka, jak i miłości samej w sobie, w kulturze greckiej utożsamianych ze sobą – ów komediopisarz przedstawił zebranym żartobliwą historię o trzech płciach ludzkich, które stąpały pierwotnie po ziemi. Człowiek był podówczas złożony z pierwiastków męskich  i żeńskich stanowiąc  niemalże doskonałą istotę androgeniczną. Elementowi męskiemu  istoty ludzkiej  przypisano symbol słońca, żeńskiemu – ziemi a ich połączeniu – księżyca.  Tacy ludzie mieli dwie głowy, czworo rąk i nóg, oraz po dwa „miejsca wstydliwe”. Skoro były to potężne istoty, zdolne nawet zapomnieć bogów greckich czy przeciwstawić się im, ci ostatni postanowili ludzi rozdzielić, przepoławiając ich na równe części. Od tamtej pory każdy człowiek szuka swojej drugiej połówki, lecz pośrednio stworzyło to także nowe konflikty na płaszczyźnie relacji kobieta – mężczyzna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;               &lt;br /&gt;[panopticon]&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska prowadzi podobny dialog, lecz nie ku chwale miłości, a wynikający z rozdzielenia płci i powstania problemów tej odwiecznej dychotomii. Zarówno Wibrujące ucho jak i panoptikon, choć różne pod względem warsztatowym i wydania, opowiadają o cielesności, wulgarnej seksualności i refleksji na temat śmierci ciała pojawiających się w konsekwentnie dobieranych sytuacjach lirycznych. Tyle, jeżeli chodzi o systematykę podejmowanych wątków – odstępstwa zostawiam ku radości czytelniczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwało to dłużej, niż bodaj wszystko dotąd. I oto jest&lt;br /&gt;w półśnie. Śni mu się chłopiec, ma wielkość kropki na końcu&lt;br /&gt;tego zdania. Nie może krzyczeć, ani płakać, nie odczuwa&lt;br /&gt;żadnego z tych fizycznych cierpień. Coraz mniej pamięta,&lt;br /&gt;niedługo uzyska człowieczeństwo, by móc odczuwać ból.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(In flu. Spowiedź poety, „Wibrujące ucho”, s. 25)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Powyższy fragment sugeruje, że konstytutywna dla człowieczeństwa jest  zdolność odczuwania bólu. Nie jest to oczywiście prawdą, jednak wiersz mówi nam co innego drogą indukcji: płacz i krzyk z cierpienia jest nieznany zwierzętom, one cierpią po cichu; utrata pamięci, jawiąca się nieraz jako błogosławieństwo, jednocześnie pobudza rejony bólu egzystencjalnego. Poetka  wyłożyła tu wszystko, z czym możemy się spotkać podczas lektury obu jej książek. Ponieważ składamy się z ciała i jesteśmy przy tym istotami ludzkimi, skazani jesteśmy na cierpienia. Idąc dalej – uzyskując człowieczeństwo (zdolność poznawania świata tylko dla zaspokajania ciekawości, odczuwanie empatii, integracja ze społeczeństwem) – odkrywamy w sobie kolejną możliwość do bycia nieszczęśliwym, o czym świadczy ostatni wers wiersza. A jednak lekarz z Zacznijmy od trzciny. Za domem jest („Wibrujące ucho”, s. 15) „Z natury tak delikatny / grzebie we wnętrznościach, ponieważ choroba / to piękno.” I w tym samym wierszu padają słowa: „Ładna jest krew / zmieszana z piachem.” To nie tylko turpistyczna manifestacja, ale przede wszystkim założenie, iż cierpienie może mieć swój początek w dobrych intencjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Eksploatacja cielesności u Zbierskiej jest niewątpliwą konstantą. Wiersz tytułowy drugiego tomu, panoptikon, zaczyna się od słów: „Ciało nie zdaje sobie sprawy, / jak i kiedy dorastają jego dzieci (…)”. Sprowadzenie człowieka tylko i wyłącznie do materii jest punktem wyjściowym do rozważań nad jego przeznaczeniem i dysponowaniem nim przez umysł/duszę [niepotrzebne skreślić]. Myślenie, jako wzajemny stosunek popędów, żądz i namiętności, zawiera w sobie to, o czym głównie traktują obydwa tomy, czyli ekspresję negatywnych uczuć wobec rzeczywistości. A ta ostatnia przybiera wiele dogodnych figur: to obojętnych mężczyzn, a to znów chrześcijańskich odnośników, Zaratustry czy agentki Skali (nazwanej Ślepym Losem; swoją drogą autorka uderzyła w tym wypadku wyjątkowo mocno w postmodernistyczne nuty, tworząc nieciekawe wersy w stronę – czego? no właśnie!). Zbierska nie pozostawia czytelnika ze zwykłą suchą relacją, a dzieli się z nim swoimi przemyśleniami, które mogłyby równie dobrze przybrać postać aforyzmów. Ów zabieg łączy ze sobą spięcia na płaszczyźnie poetyckiej z kreacją możliwie autentycznego, żywego podmiotu lirycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;               &lt;br /&gt;[wibrujące ucho]&lt;br /&gt;Żeby to zrozumieć trzeba sobie uzmysłowić, że metafora nie jest domeną poezji. Wobec tego Zbierskiej jest coraz bliżej poezji programowo antypoetyckiej, którą się pasjonuje (o czym można się dowiedzieć z okładki Wibrującego ucha) – a postęp widać szczególnie w drugim tomiku z 2009 roku. Idąc tym tropem można wywnioskować, że powtarzając gesty takich poetów jak Charles Bukowski, James Tate, czy na naszym polskim gruncie Marta Podgórnik, autorka panotikonu kontynuuje linię poezji wulgarnej, przeciw-estetycznej i przeciw-moralistycznej. Umieranie zamienia się w „zdychanie” (Część III: a zdychać wcale nie trzeba, „panoptikon”), miłość w „dać dupy” (Miłość, „Wibrujące ucho”) a symbole falliczne w „kulturę fiuta” (Zapytałam, dlaczego to zrobił, „Wibrujące ucho”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Dlatego rozmowa, która toczy się w twórczości poetki pomiędzy kobietą a mężczyzną przypomina potyczki na polu bitwy, wraz z negocjacjami, zawieszeniem broni i brutalnymi atakami. Ważne są tutaj wiersze, w których dochodzi do głosu druga strona, tj. płeć męska. Wypowiedzi mężczyzn mają szczególny charakter: podmiot liryczny mówi, „bo czuję się zmuszony” (Słowo, co spało, „Wibrujące ucho”, s. 16). Taką intencję można wyczuć w innych wierszach z męskimi bohaterami – są zmuszeni, bo ktoś wymaga od nich odpowiedzi, chociaż „nie potrafię / tego dobrze opowiedzieć” (Skarga zegarka, „Wibrujące ucho”, s. 19), z góry przeświadczeni o wartościowaniu ich słów (drąc koty, „panoptikon”, s. 9). Mimo to odgrywają ważną rolę nie tylko jako figury retoryczne. Wydawałoby się, że chcą ukazać swoją pozycję w systemie, który poetka stworzyła na potrzeby tomików – systemie na wskroś matriarchalnym, gdzie kobieta pełni funkcję lidera grupy. Mężczyzna, który nie może rodzić, a więc tworzyć życia, zastępuje je mową, werbalnie kreuje świat. W tym kontekście wiersz Umarł („Wibrujące ucho”, s. 30) nabiera prawdziwie tragicznego charakteru:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;leży martwy, zwyczajnie, jak zawsze&lt;br /&gt;leżą martwi, jakoś nie specjalnie ciężko,&lt;br /&gt;choć po trupiemu, za zawsze złamaną&lt;br /&gt;głową na poduszce. Nim zstąpi duch, by&lt;br /&gt;odnowić oblicze ziemi, on tej ziemi nabierze&lt;br /&gt;do płuc.&lt;br /&gt;(…)&lt;br /&gt;Boga nie ma, a jeśli jest, to złożył nas w ofierze&lt;br /&gt;przypadku, do którego należy. Płakać&lt;br /&gt;powinny matki, że muszą rodzić dzieci;&lt;br /&gt;szczęśliwi tylko ci, którzy już umarli.&lt;br /&gt;Myślę umarł, pójdę żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nabieranie ziemi – która jest symbolem kobiety (m.in. wspomniana Uczta) – do płuc tworzy wizję toksycznego związku, tym bardziej tragicznego, że podmiot liryczny odnosi się obojętnie do tego faktu – ostatni wers tego wiersza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Zbierska pisze o śmierci dużo i niebanalnie, aczkolwiek zdarzają się jej niezbyt wprawne wpadki („Śmierć przez utopienie lekka nie jest”), połączone z dziwnym manieryzmem używania znaku „&amp;” w miejsce „i”. Mimo to śmierć ciała, jaką napotykamy w obydwu tomikach, jest zupełnie odmienna od tych studiów nad nią, jaką znamy z utworów innych polskich poetek – chociażby zmarłej po długiej chorobie Haliny Poświatowskiej. Otóż autorkę panoptikonu interesuje tylko to, co dzieje się z człowiekiem tu i teraz, bez metafizycznych odniesień. Pominięcie kwestii życia pozagrobowego pozwala podmiotowi lirycznemu brać odpowiedzialność za siebie, bez odwoływania się do „zewnętrznego trybunału”, i tę ideę widać szczególnie w słowach wiersza kosmiczny purysta: „I teraz my: Nowi Ludzie zebraliśmy się z odwagą / do pracy nad zharmonizowaniem życia i – rozumie się / samo przez się – zharmonizowaniem myśli (…)”. Porzucenie wiary w życie po śmierci daje „Nowym Ludziom”, a więc przede wszystkim bohaterom książek Zbierskiej, możliwości układania świata po swojemu. Nowe życie poprzez kontekst śmierci „śmierci”. To chyba najbardziej zainspirowało mnie podczas lektury tak Wibrującego ucha jak panoptikonu – istnienie subtelnych niuansów kierujących czytanie na inne tory, gdyż wiedzę zdobywa się w trakcie czytania, a więc nieraz trzeba wracać, by zrozumieć poprzednie fragmenty, tworzące spójną i inteligentną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Dorobek twórczy Aleksandry Zbierskiej to dopiero dwa tomiki. Na ich podstawie mogę być jednak pewny, że  kolejne mnie nie rozczarują. Poetka zna się na swoim fachu i unikając popularnego zakotwiczenia tylko i wyłącznie w języku, pozostając w niszowych wydawnictwach, współtworząc offową scenę poetycką, daje satysfakcję płynącą z możliwości nagłego odkrycia prawdziwych pereł, czekających tylko na poważnego i skupionego czytelnika. Chociaż nie będę zaskoczony, gdy jej poezją zainteresują się mocniejsze wydawnictwa (minus dla Black Unicorn za edycję panopticonu), a tym samym poetka stanie się sławniejsza… Nieszczęsna fortuna, która nie pozwala nam zatrzymać niektórych rzeczy tylko dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Sierszyński&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Nisza Krytycznoliteracka]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Wibrujące ucho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria Wydawnicza Pisma Literackiego RED, 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Panoptikon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Black Unicorn, 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17581_dialogi_zbierskiej_nisza_krytycznolitera.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7483232210820450601?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7483232210820450601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7483232210820450601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7483232210820450601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka-3.html' title='Nisza krytyczno - literacka /3/'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7826800589315185294</id><published>2010-08-01T13:40:00.000-07:00</published><updated>2010-08-02T06:25:03.145-07:00</updated><title type='text'>Nisza krytyczno - literacka /2/</title><content type='html'>„O murzyńskich biodrach i poetyce pingwina, czyli wysoce subiektywna recenzja twórczości A. Zbierskiej”.&lt;br /&gt;W ramach Niszy Krytycznoliterackiej ukazuje się na naszych łamach kolejny tekst o twórczości poetki - Aleksandry Zbierskiej. „Zbierska jest świadoma mocy pisanych słów i własnego talentu. Nie boi się języka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Panoptikon]&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska jest postacią dobrze rozpoznawalną w środowisku Liternetu. Jak wiele innych osób skorzystała z możliwości, jakie daje piszącym Sieć i  rozpoczęła poszukiwania  swojego języka właśnie na łamach serwisów o tematyce literackiej. Czy go znalazła? Raczej tak. Jednak nie zamknęła się w ramach stron dla – bardziej  lub mniej – początkujących  twórców. Brała udział w wielu konkursach literackich. Jest współautorką antologii  poezji kobiet „Solistki” wydanej w tym samym roku, co dwa tomiki jej wierszy –   „Wibrujące ucho” (Seria Wydawnicza Pisma Literackiego „RED”,  2009) i „Panoptikon” (Black Unicorn, 2009 oraz wydanie elektroniczne – wydawnictwo  e-bookowo.pl).  Śmiało można powiedzieć o sukcesie. Nie tylko komercyjnym, ale również artystycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbierska jest świadoma mocy pisanych słów i własnego talentu. Nie boi się języka. Wie co chce powiedzieć, robi to w sposób, który trafia do czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;            &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej książki można porównać do targu, na którym znajdzie się wszystko. Są wulgaryzmy i kolokwializmy, które ubrane w ciekawe i frapujące konteksty znaczeniowe, nie rażą, a upłynniają teksty. Są  liczne odniesienia do  spraw intymnych lub polityki seksualnej [ jak choćby w wierszu „Zapytałam, dlaczego to zrobił”:  Bo ceni różnorodność – odpowiedział facet co zdradził/i zdradzi jeszcze nie raz. Potem mówi o kulturze fiuta/ i murzyńskich biodrach – dużych, przepastnych,/o których marzy Kuba B(...)]. Gdzieś występuje pingwin, można odnaleźć też  homoseksualistę. To wszystko miesza się z dużą dawką ironii i najróżniejszych kontekstów filozoficznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbierska słucha i obserwuje, a następnie „bawi się” w interteksty. Wchodzi w skórę innych osób, w tym znanych pisarzy (np. w wierszu „W stronę hetero” z pierwszego tomu, pojawia się Charles Bukowski).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;            Jedną z głównych cech tej poezji jest nakładanie na siebie wielu rzeczywistości i łamanie zestawu pozornie oczywistych schematów i przekonań. Można odnieść wrażenie totalnego poplątania, wręcz chaosu. Jednak mimo konwencji strumienia świadomości, wiersze są spójne, ale nie monotematyczne i nudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poetka ma niezliczoną ilość motywów i pomysłów. Rozważa problem Jednostki vs. Społeczeństwo [ Tutaj idealnym cytatem byłby cały utwór pt. „wieszając psy” z drugiego tomu]. Zastanawia się też nad tworzeniem i sensem życia. Trafnie zauważa: Są ludzie, którzy gdyby nie pisali, nie lepili/ w czymkolwiek, prawdopodobnie/ popełniliby samobójstwo(...) („talent oblige” z tomu Panoptikon). Przy tym wszystkim nie ucieka od liryzmu. Potrafi konstruować delikatne i misterne, niczym pajęcza sieć,  konstrukcje, dzięki którym czytelnicy bez trudu czują nastrój opisywanych miejsc i zdarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;            Mimo widocznego gołym okiem kunsztu, Aleksandra nie stawia na pierwszym miejscu estetyki, czy tzw. „czystości”. Jest otwarta. Wiersze ociekają emocjami, intuicją i ogólnymi przemyśleniami. Nie są „dopieszczone”. Bywają nawet przegadane. Rzuca się w oczy niedbałość o interpunkcję, niekiedy nawet wyliczankowość. Jednakże podczas czytania ma się wrażenie, że to celowe. Tak miało być. Zbierska zachowuje dystans do języka, którym się posługuje (czego dowodem są emotikony, które wstawiła w jednym z utworów), a jednocześnie ma świadomość jego siły. Na tym właśnie  polega cała moc tych tekstów. Wyróżniają się wśród wielu wydumanych tomików  o niczym, które zalegają w księgarniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;            Ktoś mógłby powiedzieć, że to poezja dla niskich klas społecznych. Przecież oparta jest na jasnych przekazach ubranych w proste, wręcz podwórkowe słownictwo. Ja jednak odbieram twórczość Zbierskiej jako coś dla mas w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Wiersze na czasie, a jednocześnie uniwersalne. Bliskie sercom wielu odbiorców. Zrozumiałe, ale zmuszające do myślenia i wyciągania wniosków. Czuć wyraźne kobiece pióro, a jednak Autorka znajduje fanów nie tylko wśród feministek, czy gospodyń domowych, które lubią wiersze pisane „po babsku”. Jej książki są czytane  i cenione również przez mężczyzn w różnym wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;            To teksty efektowne i efektywne, ale nie efekciarskie – właśnie tak określiłabym je w kilku słowach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś padło pytanie: „czy to jest dobra poezja?”. Według mnie tak. Może nie najwspanialsza, jaką czytałam,  ale zdecydowanie bardzo wartościowa.  Jest pomysł i jego umiejętne przedstawienie. Nie wszystkim muszą podobać się takie wiersze, ale z czystym sumieniem powiem każdemu, że warto je czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olivia Betcher.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Nisza Krytcznoliteracka]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  Na podstawie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Wibrujące ucho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria Wydawnicza Pisma Literackiego RED, 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Panoptikon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Black Unicorn, 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dyskusja na forum portalu Wywrota.pl:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czy to jest ta dobra poezja? Wiersze Anny Zbierskiej”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wywrota.pl/forum/topic/17248&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------&lt;br /&gt;----------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17563_o_murzynskich_biodrach_i_poetyce_pingwin.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7826800589315185294?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7826800589315185294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka_01.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7826800589315185294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7826800589315185294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka_01.html' title='Nisza krytyczno - literacka /2/'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-475125455811831748</id><published>2010-08-01T13:37:00.000-07:00</published><updated>2010-08-02T06:29:04.784-07:00</updated><title type='text'>Nisza krytyczno - literacka</title><content type='html'>„Gra o różnicę. O osobliwościach wszystkiego w tomie Panoptikon Aleksandry Zbierskiej”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Aleksandra Zbierska, Panoptikon]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panoptikon, czyli wszystko i wszystek, każdy i wszech; widziane, ujmowane, wyobrażane. Subiektywnie określona całość, solipsystyczna wizja wszystkiego w poetyckiej perspektywie. Wizja, którą można opisać jako  panopticum, czyli świat ukazujący się w krzywym zwierciadle,  w osobliwej formie. Być może to zwierciadło powie nam więcej, dzięki temu, że inaczej... W pewnej optyce można sobie przecież wszystko wyobrazić, można wszystko zobaczyć    i w jednej chwili  zrozumieć, a jednocześnie można się czuć się jak w muzeum woskowych figur, jak w galerii osobliwości. Tyle mówi tytuł i to chyba chce  powiedzieć, wykrzyczeć, a miejscami wysączyć przez zaciśnięte zęby Aleksandra Zbierska w swojej nowej książce poetyckiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo w tym tomie napięcia i złości, o śmierć, na śmierć, ale nie tylko o to, również   o łóżko, o szczerość lub kłamstwo, o degrengoladę. Dużo seksualności, furii żeńskiej dykcji. Ta złość ma jednak również wymiar ponademocjonalny, jest rodzajem świadomości. Z przetrawionej przez autorkę materii doświadczeń rodzi się w tych wierszach wiedza. Wypowiadana wprost, do ludzi, ale nie przeciw ludziom, raczej wbrew i na przekór przyzwyczajeniom i „społecznym przystosowaniom” (Wieszając psy), z intencją wejścia w bezkompromisowy dialog z czytelnikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością  wszelka stagnacja i życiowa jałowość są poetce jak najbardziej obce, co wynika już w trakcie lektury pierwszego wiersza. Talent oblige. Do czego? Czy może: jak to się dzieje? Jak to obligowanie działa? Te pytania pojawić się muszą już  na samym otwarciu. Dynamicznie,  z energią rozpoczyna się Panoptikon, od przywołanej w motcie i rozegranej  w wierszu frazy Arystotelesa o źródle ruchu i przemiany. Jak działa siła poruszająca wszystko,   w tym i dusze istot żywych? Zbierska źródło tego ruchu widzi wśród własnych dyspozycji: „trzeba zainicjować ten ruch, bo myśl nie trudząca się gaśnie”. Szczególnie, że  talent obliguje. Talent też dojrzewa, ale nie rozwijany marnieje, a wraz z nim  marnieje człowiek, który nie tworzy: „Są ludzie, którzy gdyby nie pisali, nie lepili w czymkolwiek, prawdopodobnie popełniliby samobójstwo”. Czyżby Zbierska pisała o sobie? Alternatywą dla braku energii twórczej, braku działania, pisania, jest w tym wierszu potencjalna śmierć – wizja samobójstwa, albo atrofii życia mentalnego. Czyżby poetka aż tak poważnie traktowała swoje pisanie? (…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[A więc] talent obliguje... do życia! „Myślę: umarł, pójdę żyć”(Pusta noc). A żyć, to pisać, lepić  w czymkolwiek (Talent oblige). Czyli... pisanie to gra o wszystko. O różnicę we wszystkim.  O swoje miejsce? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przestrzeni różnicy właśnie rozgrywają się wiersze tego tomu. W przestrzeni między korytarzami, w  optyce przypominającej nieco nastrój polskich filmów  z okresu „moralnego niepokoju”. Najpoważniejsze, elementarne prawdy i społecznie akceptowalne  zasady  poddawane są przez Zbierską prześmiewczej lub prowokacyjnej weryfikacji. Od początku można się poczuć wprowadzanym przez poetkę w nieznane rejony, pomiędzy Śmierć i śmierć, przed oblicze Boga, którego się nie bał samobójca (Wieszając psy), a widok „boga lekko wystraszonego drżeniem cichej wody” (Drąc koty). To jest obszar prowokacji i ryzyka, który trzeba w poezji Zbierskiej czujnie eksplorować,  by nie stracić tego głębszego planu, nie uchybić echu… Bo przecież najłatwiej powiedzieć, że te wiersze są zawiłe, bliskie filozofującej prozie poetyckiej, przeintelektualizowane, że to się trudno czyta .Tutaj nie tylko to, co  autorka opowiada, albo co przywodzi na myśl, ale również jak  to robi, jest ryzykowne. To jest  poezja, która próbuje  c o ś  mówić przez to j a k mówi, choćby to coś nieustannie się wymykało. Może chodzi o ten „nikły, lecz nieredukowalny ślad wszystkiego” (Melancholia), który Zbierska próbuje  w poezji odnaleźć i zaznaczyć w bardzo swoistym stylu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dyskurs rozgrywany w przestrzeni niewidocznej różnicy „pomiędzy papierem a ptakiem” (To, czego nie powiedziano); prawdopodobnej różnicy „pomiędzy otwartym a zamkniętym”(tamże); między żywymi, w czymś lepiącymi i umarłymi, bądź umierającymi; mężczyzną a kobietą; a nawet w „szczelinie pomiędzy dwoma idealnymi ciemnościami”(Szparag), ma w książce Aleksandry Zbierskiej osobisty, ale i estetyczny wymiar. Poetka nie myli pojęć. To jest literatura inspirowana życiem, nie odwrotnie, nikt tu nikogo nie próbuje naciągać, ani hipnotyzować, i mimo, że padają czasem zaklęcia, np. „Niech: Duch weźmie górę nad  materią_” (Body art) , to jednak forma ich zapisu ujawnia intencję narracji, jako zabawy figurą/zaklęciem        i odniesieniem/nakładką: „Tako_rzecze _intencja _liter_moich”(tamże).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teksty z Panoptikonu są wierszami sprawnie napisanymi,  w kontrze do tradycyjnych układów,  z wykorzystaniem bogatego arsenału języka abstrakcji ( supozycje, casusy, syntezy, eskapizmy i inne izmy...),  ale i świetnie dysponującymi takimi środkami jak kpina,  językowy żart („kopula raza” Eleganccy, elokwentni) oraz  wulgaryzm („Chuju jeden” Przestrzeń między korytarzami; „pizdencjusze” Jak zawsze). Dzięki temu właśnie, wszechobecna i pełna  napięcia, ale też nieco rozdygotana, emocjonalność żeńskiej narracji zostaje tu niebanalnie złamana i zrestytuowana na poziomie autorstwa. Oto, udaje się bowiem poetce opowiedzieć poruszającą historię osobistą i nadać jej charakteru literackiej rozgrywki, lingwistycznej zabawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście nie  zachwyca mnie wtrącanie pojęciowości filozoficznej do tekstów poetyckich i czynienie z niej rodzaju kwakwofonii  (poezja qua filozofia; filozofia qua poezja;),  ani też makdonaldyzacja życia spójników w języku polskim... Nie jestem  fascynatem efektownych udziwnień ortograficznych, interpunkcyjnych, czy graficznych, w poezji. Jednak w przestrzeni tomu  Aleksandry Zbierskiej rzecz ma się nieco inaczej... Trzeszczą granice mojej czytelniczej wytrzymałości, kiedy widzę w wierszu frazę:  „nas teraz do głębi – Tak! ^^Gnębi! Rozumiesz: ten Znak oporu  - -&gt; Coś...” (Body art), ale to, że jestem zaskoczony, wybity, może nawet zniesmaczony, pozwala mi inaczej odnieść się do fragmentu tradycji literatury parafrazowanego przez  Zbierską w ostatniej linijce tekstu: „Tako_rzecze_intencja_liter_moich”. Jakiż to inny Nietzsche! W tym momencie, w optyce poprzednio osiągniętego dystansu, ujmuję fakt, że... to jest dobrze napisane. Świeżo i odważnie. A więc tak! „Żeby nie została żadna kreska, krzyżyk, ani kropka z tego mesmeryzmu”(Body art). Bez takich prób, które nie zawsze wychodzą poezji  i poetom na dobre, niczego nie dałoby się na nowo zobaczyć, przemyśleć, po swojemu napisać.  A już na pewno wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjmijmy że literatura to jednak tylko gra. Tylko taka, że raz w nią wszedłszy nie można się z niej wycofać... (Może dlatego, zaledwie po kilku miesiącach od publikacji debiutanckiego tomu pt. Wibrujące ucho, Aleksandra Zbierska wypuszcza na rynek nową pozycję książkową…) Gra  w szachy, czy w kółko i krzyżyk z lirycznym podmiotem,  wymykającym się  i enigmatycznym, bądź nazwanym po imieniu, czasem jednak  imienia świadomie pozbawianym. Gra w klasy z czytelnikiem i literaturą. Czy gra o wszystko? Skoro „wszystko wokół przesadnie realne”(Piekło)... Można mieć swoją klasę w literaturze, albo „przyciąć piętę, by wcisnąć stopę w złoty pantofelek” (Jak zawsze)... Aleksandra Zbierska jawi się w  tomie Panoptikon „Dziewczyną, która jest w drodze [przekornie] tej niewłaściwej”(Napisałam ci kartkę), ale z pewnością pokonującą tę drogę na własnych obcasach. Zbierska jest  Solistką i solipsystką, autorką wierszy bynajmniej nie docinanych do wcześniej wymyślonej całości, poruszających, często ryzykownych, ale za to świeżych, innych, pisanych bez „dorabianej do kurestwa ideologii”(Kwit z pralni). W tym właśnie widzę ich niebagatelną wartość literacką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paweł Kaczorowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Panoptikon, Wydawnictwo: BLACK UNICORN, Jastrzębie Zdrój 2009. Okładka twarda, stron 60.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobacz też:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska Wibrujące ucho, Seria Wydawnicza Pisma Literackiego „Red”, Opole 2009. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solistki. Antologia poezji kobiet (1989. – 2009.); pod redakcją: Marii Cyranowicz, Joanny Mueller i Justyny Radczyńskiej. Oprawa graficzna: Marta Ignerska, rysunki: Pola Dwurnik; Wydawca: Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do wątku:  Czy to jest ta „dobra poezja”? Wiersze Aleksandry Zbierskiej: http://www.wywrota.pl/db/forum/sb,time,parent_id,17248,nh,2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.wywrota.pl/db/artykuly/17558_gra_o_roznice__w_tomie_panoptikon_aleksa.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------&lt;br /&gt;--------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to jest ta „dobra poezja”? Wiersze Aleksandry Zbierskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach działań Niszy Krytycznoliterackiej rozopoczynam nowe wątki z analizami i omówieniami wierszy poetów polskich odnoszących sukcesy w ostatnich latach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista Autorów i omówienie założeń projektu Nisza Krytycznoliteracka znajduje się tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;www.wywrota.pl/db/artykuly/17507_nisza_krytycznoli…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem zajmiemy się twórczością Aleksandry Zbierskiej z Poznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczytać o tej poetce można tutaj:&lt;br /&gt;poewiki.org/index.php/Strona_osobista:Aleksandra_Z…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apeluję:Wywrotowicze, Wywrotowcy i Wywrotki: Do dzieła! Bądźcie zdeterminowani i odważni, ale przede wszystkim wnikliwie czytajcie poezję i wyrażajcie o niej swoje opinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto wiersz z pierwszego tomu Aleksandry Zbierskiej pt. "Wibrujące ucho" (Seria SŻP, Seria Wydawnicza Pisma Literackiego "Red"; 2009):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zapytałam, dlaczego to zrobił"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził&lt;br /&gt;i zdradzi jeszcze nie raz. Potem mówił o kulturze fiuta&lt;br /&gt;i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych,&lt;br /&gt;o których marzy Kuba B, bo:&lt;br /&gt;demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba&lt;br /&gt;czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła;&lt;br /&gt;jakbym szła długą nocą - za nim i po niego,&lt;br /&gt;a przecież nikt nie jest taki specjalny.&lt;br /&gt;Odprysk Ducha -&lt;br /&gt;najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział&lt;br /&gt;facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.&lt;br /&gt;Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?&lt;br /&gt;Opanował się i wszystko jest ok. -&lt;br /&gt;trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta;&lt;br /&gt;Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina,&lt;br /&gt;słońca nie ma - a życie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka wybrała ten tekst, jako jej zdaniem udany, osobiście komentuje jego powstanie w następujący sposób:&lt;br /&gt;"Uważam że najlepszy [z pierwszej książki] jest "Zapytałam, dlaczego on to zrobił" - autentycznie napisałam go w jednej sekundzie rozgoryczenia. Prawie wcale nie poprawiany, wykreśliłam poźniej z niego może jeden wyraz..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co sądzicie? Zapraszam do komentowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c.d. tu:  http://www.wywrota.pl/forum/topic/17248&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-475125455811831748?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/475125455811831748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/475125455811831748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/475125455811831748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/08/nisza-krytyczno-literacka.html' title='Nisza krytyczno - literacka'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-6672272646391791347</id><published>2010-06-30T03:35:00.000-07:00</published><updated>2010-06-30T03:53:54.876-07:00</updated><title type='text'>Rozmowa z przyjacielem</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.poema.art.pl/_opt/new-image.php?img=1085690028-a25c3e.jpg&amp;maxwidth=600"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Czym jest literatura to dla Ciebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukaniem siebie, centrowaniem świadomości, a także rodzajem terapii, zarówno tej autowewnętrznej jak i zbiorowej; spowiedzią, a także kłamstwem ujętym w ciekawy sposób, intrygującym snem, fantazją, innym światem do którego można wejść, w nim się rozgościć i  poczuć jak u siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo  może podnieść ducha, może tez ducha złamać. Trzeba mieć tę świadomość. Ale tak jak w świecie przyrody, który nie jest ani pozytywny ani negatywny, tak i świat literatury jest ścieraniem się przeciwieństw – i konstrukcja i dekonstrukcja – wszystko ma tu swoje miejsce, na wszystko znajduje się odbiorca, pod warunkiem, że dzieło nosi znamiona artyzmu, a autor rozumie czym jest moralna odpowiedzialność za słowo. Literatura może być tez trucizna, ale i na truciznę znajdzie się amator.  Wolna wola. Każdy znajduje to czego szuka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie na przykład trucizną jest muzyka Pink Floyd, wprowadza mnie w dziwny rodzaj otępienia, smutku, a przecież nie mogę odmówić tej muzyce artyzmu, to jest prawdziwa sztuka, kocha ten rodzaj muzyki większość ludzi - po prostu każdy jest inny i dla każdego co innego potrzebne jest do szczęścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobne wrażenie wyniosłam z książki Pynchona „49 idzie pod młotek” – opowieść, która wciąga w swoja mroczność i nie pozwala się porzucić. Nie mogłam czytać i nie mogłam przestać, a wiele dni po przeczytaniu nie mogłam przestać o niej myśleć. W pewien sposób czułam się nią zatruta ( wiersz „Po oczach” z tomu Wibrujące ucho” jest efektem moich przemyśleń po lekturze tej ksiązki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma w sobie bestie, ale nie każdy pozwala TEJ BESTII WYJSC NA SWIAT. Można ją poskromić. To praca na cale życie. W imię czego? W imię dobra, które jest wpisane w to czego pragnie każda świadoma istota. Wierzę, że każdy jest w stanie rozróżniać dobro i zło za pomocą uczuć, tak jak rozróżnia kolory za pomocą zmysłów. Patrzę i rozróżniam kolor żółty i niebieski widząc, ze są różne, tak też rozróżniam dobro i zło czując że są różne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„49 idzie pod młotek” zmusza do takich obrachunków, burzy wewnętrzny spokój, ale to jest ten rodzaj „szarpnięcia”, który przeszkadza zgnuśnieć, zmusza do działań, do kreowania wyobrażeń, do wprowadzania w czyn pewnych przemyśleń, wniosków. I za takie „szarpnięcia” kocham literaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Kiedy zaczęłaś z nią podróż i kiedy postanowiłaś tworzyć samemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od wczesnego dzieciństwa obcowałam z literaturą. Moja babcia czytała dużo książek, mój tata jest poetą, a moja mama czytywała mi wiersze, zamiast bajek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam wiersze odkąd pamięcią sięgam. Lokowałam je w pamiętnikach, których sterty zalegają w starym domu na wsi, gdzie się wychowałam. Kiedy wyjechałam do Poznania miałam 18 lat. Dostałam się do poznańskiego studium piosenki, co było dla mnie ogromnym sukcesem zważywszy na fakt, że chętnych na jedno miejsce było 140, a ja byłam znikąd, nie miałam żadnego przygotowania muzycznego, toteż gdy się dostałam pomyślałam, że nie ma takiego marzenia które nie może się spełnić. Najbardziej pewne jest to co niemożliwe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu zamarzyłam sobie książkę. Wysłałam plik wierszy na konkurs i wygrałam, więc kolejne marzenie się spełniło. Zapomniałam tylko o jednym – każde działanie ma swoje przeciwdziałanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwieranie się napawa wielkim strachem. To na¬turalne, bo przecież oznacza to ukazywanie wszystkich głupot, które masz w swojej głowie, tego śmietnika, który gromadził się przez wiele lat. Otworzyć się to przecież pokazać wszystkie swoje słabości, ograniczenia, błędy. Oznacza także, że stajesz się bezbronny. Oddając swoją pierwszą książkę do druku nie byłam przygotowana na taką falę przytyków, złośliwych personalnych ataków, a chwilami nawet podłych niesprawiedliwych osądów. Osoby, które jak mi się zdawało były mi przychylne okazały się nieprzyjazne, a ci którzy zdawali się być neutralni, okazali się wrodzy. Z wielu stron słyszałam negatywne opinie o tej książce, jednak żadna z nich nie była merytoryczna, nie dotyczyła faktycznej treści w niej zawartej, a jedynie takich spraw jak oprawa graficzna i moje zdjęcie na okładce, oceniano moją postawę, to kim jestem, czym się zajmuje, z kim spotykam, jak wyglądam. Przyznam, że przypłaciłam tamten czas załamaniem nerwowym. Jeden z moich kolegów powiedział wówczas, że jestem słaba, że nie mam do siebie dystansu i to mnie zastanowiło. Przez wiele lat wcześniej zajmowałam się biznesem, miałam do czynienia z różnymi ludźmi, niejednokrotnie mnie oszukano, niejednokrotnie próbowano mnie oszukać, ale nigdy nie załamywałam się, po każdej porażce stawałam się mocniejsza. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego teraz straciłam pewność siebie, dlaczego te wszystkie obelgi, potwarze, kalumnie tak mnie dotknęły? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z życia portali poetyckich wycofałam się, by nabrać dystansu. Obserwuję ten ruch i wyciągam wnioski. Wiem już, że błąd tkwił w samym założeniu, otóż zakładając firmę nastawiłam się na niebezpieczeństwo, założyłam z góry, że będą sytuacje trudne i że one są po prostu częścią tego planu, więc jakby wojna, a na wojnę trzeba iść w zbroi i liczyć się z przegraną. W tzw. środowisko literackie weszłam zupełnie odkryta, nie wiem dlaczego uznałam, że ludzie piszący są z gruntu, wrażliwi, mili, delikatni, więc nie jest możliwa żadna podłość, a pole wzajemnych doświadczeń nie jest polem bitwy – jak w biznesie -  ale ogrodem przyjemności i uniesień, gdzie świeci słońce wzajemnego poszanowania, gdzie kwitnie empatia i altruizm, a ludzie zamiast chodzić twardo po ziemi, unoszą się niczym myśli na falach nośnych metafor – nie sieją, nie orzą a żywi je pan.  Ludzie są wszędzie tacy sami i bez względu na to czy duża, czy mała jest wojna, jej korzenie biorą początek w naszych umysłach, w których tkwi zarodek agresji. Więc dowiedziałam się czegoś o sobie. To we mnie tkwiła przyczyna porażki, to we mnie tkwił strach, bo projektowałam sztuczną rzeczywistość. Żeby przestać się bać trzeba być autentycznym i jeszcze rozumieć, że pojedyncza osoba nie musi być specjalnie zła. Kiedy jednak tworzy się grupa, pojawia się rodzaj paraliżu i ludzie bywają tak zdezorientowani, że nie są w stanie osądzić, co jest dobre, a co złe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej bitwy wróciłam na tarczy, ale nie nazywam tego doświadczenia porażką – nazywam to cudem, a brak pewności siebie nazywam wolnością, ponieważ życie toczy się pośród tysiąca niepewności. Na tym polega jego wolność i piękno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staram się nie rozpamiętywać przyszłości. Nie można zawrócić, więc po co tracić czas? Zawsze patrzę w przód, żeby się uczyć, doświadczać, wchodzić także w ciemność. Popełniać tyle błędów, ile to możliwe, pamiętając tylko o jednym: nie popełniać drugi raz tego samego. &lt;br /&gt;Nie ma sensu tracić głowy w rozpraszających okolicznościach, ulegać odurzeniu w trującej atmosferze. Trzeba iść własną drogą, a naprawianie świata zacząć od siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydałam drugą książkę. Pojawiły się recenzje w prasie, całkiem niezłe, a momentami nawet bardzo dobre-, natomiast „Wibrujące ucho” do dziś wzbudza skrajne emocje , ale taka miała być ta książka, ponieważ taka jestem, a raczej taka byłam w tamtym czasie, takie emocje mnie wtedy niosły, więc książka ta jest autentycznym świadkiem, autentycznym piecem spalającym moje indywidualne doświadczenia i z mojego punktu widzenia była i jest książką potrzebną. Jest pewnym niezbędnym etapem, który musiałam przejść, żeby zrozumieć siebie, poza tym wiem, mam takie sygnały, że jest kilka osób, które w tej książce znalazły własne sensy. Czy można chcieć czegoś więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Zaczytujesz się w klasykach rosyjskich, jak postrzegasz ich , a jak obecną literaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasycy literatury rosyjskiej tacy jak Tołstoj, Dostojewski czy Szołochow potrafili tworzyć światy równoległe, potrafili tak poprowadzić narrację, że człowiek się w książce zatracał. Z żalem zamykało się ostatnią stronę, z żalem rozstawało się z bohaterami, z żalem opuszczało się miejsca, ludzi, sytuacje. Kto obecnie pisze tak dobrze, tak ciekawie, tak zajmująco? Może Pynchon? Może Pielewin? A może Krzysztof Varga? Nie czytam wszystkich nowości. Często czytam książki polecane przez znajomych i ostatnio polecono mi książkę Jensa Bjørneboe  „Historia bestialstwa: Chwila wolności” – oszałamiająca lektura pod każdym względem, trochę trucizna, trochę sole trzeźwiące, po prostu bomba ( do dziś nie oddalam tej książki koledze, trudno się z nią rozstać ) – ale niestety – Bjorneboe nie żyje. Także Fedrman niedawno przeze mnie odkryty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.Twórcy , poeci, których najbardziej cenisz? i dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tołstoj i jego Wojna i pokój - moja pierwsza milosc , Dostojewski i jego Bracia Karamazow, Bułhakow i jego MM, Babel i jego Konna Armia, Aleksy Tołstoj i jego Droga przez mękę, Pasternak i jego wiersze, Szołochow i jego Cichy don, Gorki i jego prace krytyczno literackie, Płatonow i jego „Dżan”. Ze współczesnych rosyjskich - Pielewin i Tatiane Tołstoj; z pozostałych – Palahniuk i jego Opętani, Barth i wszystko co napisał, John Kennedy Tolle i jego jedyna książka nagrodzona długo po jego samobójczej śmierci. Oczywiście Saul Bellow, oczywiście Tomas Mann, oczywiście Aleksandro Baricco i Pyhchon i wielu, wielu innych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham różnorodność po prostu, czytam wszystko, co potrafi mnie wciągnąć ( rownolegle czytam ksiazki historyczne, zbieram materiały do ksiazki o Wołyniu, interesuje się historia Rosji i Rewolucja Francuska, ostatnio także Rewolucja Rosyjska, czytuję Spinozę, Szestowa, Platona, czytuję także innych filozofów, ale bez większych ambicji, lubię po prostu do nich zaglądać na chybił trafił, ot losując strony. Ostatnio pochłania mnie OSHO).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast  z naszych współczesnych – kogo - się zastanawiam - kogo ostatnio czytałam, bo powiem szczerze szkoda mi czasu na eksperymenty, ale ok. &lt;br /&gt;Świetlickiego kryminaly czytały się szybko, i już zapomniałam. Zostalo wrazenie sprawności i niezłego warsztatu. Poza tym ulga, ze nie musiałam się chowac pod stol ze wstydu ( miałam taki moment w przypadku Biegunów Tokarczuk), Świetlicki to dobry prozaik – ale poeta  n a j s a m p i e r w.&lt;br /&gt;Tokarczuk i jej „Prawiek i inne czasy”, natomiast „Bieguni” jak już wspomniałam,  rozczarowują. Jakas schematyczność tam się wkradla, nuda pisania? Tak to odebrałam, jakby pisala z jakiego przymuszenia. Czytałam „Lod” Dukaja i bylam zachwycona. Dzielo dzielo wielkie. ‘Śmierć w Darkroomie’ Pasewicza, która miala być kryminalem, a jak dla mnie, to kawalek niezłej prozy poetyckiej. Tomasz Piątek, Krzysztof Varga, natomiast bardzo ostatnio promowany Jaś Kapela znudzil mnie na tyle, że nie skończyłam go czytać. Nie ma sensu się męczyć. Z Masłowską było podobnie, jednak film, a raczej kreacja jaka stworzył w filmie nakręconym na podstawie jej książki Borys Szyc zrobily na mnie piorunujące wrazenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam poezję amerykańskiego poety Jamesa Tate’a. To dziwny rodzaj komunikacji opartej w dużej mierze na środkach wyrazu typowych dla prozy, a więc narracja, dialogi, klarowność przekazu i zero metafor. Z tego powodu poezja ta określana jest mianem antypoezji. Z Polskich poetów wymienię Edwarda Pasewicza, Mariusza Grzebalskiego, Jarka Łukaszewicza i Szczepana Kopyta –  każdy jest mistrzem w swojej inności, natomiast Marcin Świetlicki to dla mnie super liga – że tak się wyrażę - niepoślednia osobowość, poeta w każdym calu, poeta totalny. Nawet gdyby nie popełnił żadnej książki, nie napisałby żadnego wiersza byłby poetą tak czy owak. Jego słowa, zdania, pauzy miedzy słowami – wszystko co mówi i jak mówi jest poezją. Gdy rozmawiałam z nim ostatnio żałowałam, ze nie mam dyktafonu. Tyle poezji przetoczyło się miedzy stolikami i pofrunęło w sina dal. Został zachwyt niekłamany i może o to właśnie chodzi? O ten błysk klimatu, o ten moment rzeczywistego zachwytu? Tego się nie zapomina.&lt;br /&gt;Czytuje także Eliota, Berrymana, Bukowskiego, Szymborską i Miłosza – tak więc istny Misz masz-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.Działasz prężnie w środowiskach literackich, jak to wygląda z twojej perspektywy etc etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działałam. Organizowałam wieczory z poezją Edwarda Pasewicza. Dzieki ludziom i ich pasjom były to udane eksperymenty. Wycofałam się jednak z tych działań, bo koszty własne były zbyt wysokie. Sprawa rozbila się także o pieniądze. Sztukę powinno rozdawać się za darmo, ale artysta powinien otrzymywać za swoją pracę godziwą zapłatę. Nie udało nam się zebrać srodków dzięki którym to przedsięwzięcie mogłoby się dalej rozwijać. &lt;br /&gt;Artyści występowali non profit bo są to ludzie wielkiego serca, ale ja nie potrafiłam jakby sobie z tym poradzić. Czułam się w jakimś stopniu odpowiedzialna za brak tych środków, poczułam swoją niemoc, bo ani instytucje, ani osoby prywatne nie były zainteresowane wspomaganiem takiej inicjatywy. Więc było fajnie i zostały fajne wspomnienia. Mimo wszystko warto było. &lt;br /&gt;Dziś odbywaja się spotkania literackie w Klubie Elektrownia, które organizuje Edward Pasewicz, a także w Klubie „W Starym kinie”, gdzie organizacją zajmuje się Magda Gałkowska – także non profit. Im się jeszcze chce- i chwała im za to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z publikowania i działań na portalach poetyckich wycofałam się zupełnie. Może w przyszłości do tego wrócę ale na ten moment szukam równowagi, więc więcej spokoju, mniej interakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. W dzisiejszym zdominowanym przez obraz świecie, prymat literatury został znacznie podminowany. Jakie są twoje odczucia na ten temat, refleksje etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zauważyłam takiej tendencji może dlatego, że dla mnie literatura zawsze była najważniejsza. Mało oglądam telewizji, rzadko chodzę do kina. Lubię teatr ale gdybym miała wybierać między książką a teatrem zawsze wybiorę to pierwsze. &lt;br /&gt;Jest oczywiście Internet i on w znacznej mierze zdominował percepcję i tu upatrywałabym nie tyle zagrożenie co szansę. To wspaniałe medium o nieograniczonych możliwościach jest domem literatury. Jest coraz więcej książek w sieci, tu czytam, tu piszę, tu wymieniam poglądy. Mam tu swoje miejsce, swoje biurko, swoja szufladę. Tu pisze, tu czytam, słucham muzyki, słucham książek ( uwielbiam audiobooki), oglądam filmy ( współczesne kino rosyjskie – polecam). Tu mam wypróbowanych przyjaciół i oswojonych wrogów. mam też swój las, swoje drzewko w lesie, tu ćwierkają mi ptaki, tu świeci moje słońce – cybernetyczne_cha cha cha. Teraz już można się śmiać-.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-6672272646391791347?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/6672272646391791347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/rozmowa-z-przyjacielem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6672272646391791347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/6672272646391791347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/rozmowa-z-przyjacielem.html' title='Rozmowa z przyjacielem'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4143074805934373851</id><published>2010-06-28T04:18:00.000-07:00</published><updated>2011-08-14T06:07:00.931-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='info'/><title type='text'>Publikacje</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIERSZ PLATFORMA TRENINGOWA W RADIO MORELE:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.radiomoreleigrejpfruty.com/Platforma_treningowa,n,4035.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4143074805934373851?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4143074805934373851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/video.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4143074805934373851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4143074805934373851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/video.html' title='Publikacje'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2974130725051413290</id><published>2010-06-28T04:16:00.000-07:00</published><updated>2010-11-02T03:09:58.058-07:00</updated><title type='text'>nowe teksty - publikacje</title><content type='html'>ŚWIĘCI Z BOSTONU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w sześcioosobowym dormitorium&lt;br /&gt;leżeli obok siebie i były to te momenty:&lt;br /&gt;po pierwsze - było ciemno, po drugie -&lt;br /&gt;drzwi byłe zamknięte, po trzecie - pod ścianą&lt;br /&gt;stał rozgrzany piec telewizora. trzeba&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;być realistą odwołując się do praktyk&lt;br /&gt;seksualnych, które uznano za tabu. i to jest&lt;br /&gt;ten moment czwarty, kiedy się zwiększa&lt;br /&gt;siła magnezu krypto - gejowskiej reklamy.&lt;br /&gt;tymczasem aport moralny okazał się być&lt;br /&gt;niewielki: przypadkowy seks&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest jak morderstwo w nieustającym poczuciu&lt;br /&gt;niewinności. i dominanta: grzechem jest&lt;br /&gt;tylko to co czyni komuś krzywdę . ad rem:&lt;br /&gt;po pierwsze - krzywda, po drugie - norma,&lt;br /&gt;ponieważ krzywda należy do normy, jest&lt;br /&gt;falą per contra. i to jest właśnie owo "nic"&lt;br /&gt;co robi krzywdę w poincie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[wyróznienie w konkursie im. Jacka Bierezina, Łódź 2009]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zdychać wcale nie trzeba&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoździe zdarzają się małe. A bywają i duże,&lt;br /&gt;jak palec. Droga pisarza usiana gwoździami,&lt;br /&gt;przeważnie dużych rozmiarów. Chodzić po nich&lt;br /&gt;trzeba boso, krwi ubędzie dosyć&lt;br /&gt;i z każdym rokiem będzie ciec obficiej.&lt;br /&gt;Jeśli jesteś słaby, to kupią cię i sprzedadzą,&lt;br /&gt;zahukają, uśpią, i uwiędniesz, udając,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że jesteś kwitnącym drzewem. Błogosławię cię za to,&lt;br /&gt;że dasz sobie połamać żebra, by dostać się&lt;br /&gt;w sam środek rikszy. Ugnieciesz swą twórczość&lt;br /&gt;jak ciasto, po to tylko, by spotykając człowieka&lt;br /&gt;z wyrwanym strzępem serducha stworzyć w nagrodę -&lt;br /&gt;dla równowagi - na miarę uszyte kłamstwo,&lt;br /&gt;pocieszający fałsz, np.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że pierwszy szczebiot ptaka o świcie&lt;br /&gt;jest piękny. (Jedna z panienek zdejmuje pończochy&lt;br /&gt;i boso spaceruje po śniegu, żeby nabawić się&lt;br /&gt;zapalenia płuc i wyzionąć ducha.) Cześć wam,&lt;br /&gt;szaleńcy, co zapalacie złoty sen dla ludzkości,&lt;br /&gt;nieszczęsnej. Cześć waszym zębom&lt;br /&gt;dygoczącym z zimna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuba Bogu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dedykowany niewątpliwie Teu bę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laska mówi - twarz twoja nikła w oddali,&lt;br /&gt;czekałam, chciałam cię jakoś ocalić. - To&lt;br /&gt;z German - mówię. - Ja tu przychodzę nie po to,&lt;br /&gt;by reperować twarz, ani otrząsać z kurzu&lt;br /&gt;duperele. Cha zresztą wie, po co się tak&lt;br /&gt;wywnętrzać. Laska mówi - paralele&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czekania. Ja mowie - liść czekania - rozłąka,&lt;br /&gt;jak liść pożółkły leżała pomiędzy nami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostań, gdzie jesteś - słyszę - prochów z siebie&lt;br /&gt;nie otrząsaj, trupa z buta nie odwracaj. Och,&lt;br /&gt;to już innego rodzaju gra. Sadzie jabłkowy&lt;br /&gt;z niedopieszczoną ja - błonką, owocu do gnicia -&lt;br /&gt;mówię ci, pamiętam. Mam w ręku kamień,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podrzucam kamień, kamień do mnie wraca.&lt;br /&gt;Laska mówi - bumerang. Ja mówię - dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o świcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma w sobie coś pięknego ta chwila, gdy spojrzenie&lt;br /&gt;przestaje być spojrzeniem. Gdy rozpada się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;powłoka cywilizacji, przymusu &amp; dyscypliny&lt;br /&gt;odsłaniając dziką, spragnioną mordu bestię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to zabrzmi dziwnie, ale uświadomienie sobie&lt;br /&gt;tej prawdy dało mi pierwsze odczucie wolności&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ARTERIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;==&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieszając psy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdybyś umarł dziś w nocy - zapytałam - to&lt;br /&gt;co by ludzie o tobie pomyśleli? Uśmiechnął się&lt;br /&gt;z niedowierzaniem, a potem spoważniał - to,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co widać: oszczędny, trzeźwy, sprytny, społecznie&lt;br /&gt;przystosowany - trwający, jak kula na wpół&lt;br /&gt;wygasłego żaru - ani zimny, ani gorący, w gruncie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rzeczy chory, bo ani jeden dzień mojego życia&lt;br /&gt;nie był mój własny, lecz był jedynie tym,&lt;br /&gt;co otoczenie dla mnie wybrało. Tylko śmierć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czyni wielkie miary i normy śmiesznymi,&lt;br /&gt;więc ktoś nas wytresował, byśmy się bali -&lt;br /&gt;światła, przestrzeni, górskiej ściany, morza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak nie możemy wyobrazić sobie najgorszego,&lt;br /&gt;bo to, co nas spotka, będzie gorsze od tego,&lt;br /&gt;czego można by się spodziewać - zaśmiał się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc gdybym umarł dziś w nocy, pomyśleliby -&lt;br /&gt;biedny, mały skurwysyn, samobójca. Boga&lt;br /&gt;się nie bał. Niech gnije w spokoju. Pies z nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapytałam, dlaczego to zrobił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził&lt;br /&gt;i zdradzi jeszcze nie raz. potem mówił o kulturze fiuta&lt;br /&gt;i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych,&lt;br /&gt;o których marzy Kuba B, bo:&lt;br /&gt;demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba&lt;br /&gt;czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła;&lt;br /&gt;jakbym szła długą nocą - za nim, i po niego,&lt;br /&gt;a przecież nikt nie jest taki specjalny.&lt;br /&gt;odprysk Ducha&lt;br /&gt;najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział&lt;br /&gt;facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.&lt;br /&gt;Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?&lt;br /&gt;Opanował się i wszystko jest ok -&lt;br /&gt;trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta;&lt;br /&gt;Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina,&lt;br /&gt;słońca nie ma - a życie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RiataBaum&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;==&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złapać cień karalucha&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrułam się brzoskwiniami. Takie były czyste i miękkie, może dlatego, że Klod rąbnął je dla mnie - jest lekkością mojego światła. Budząc ducha poranków przywraca mi spokój. Pozwolę mu kręcić kołami mojej spódnicy z tuzin jeszcze razy, aż łzy wedrą się w chłodny projekt naszych chichotów roztapiając stres. Przez godzinę będzie cisza, która, jak najpiękniejsza muzyka, spowoduje drętwienie palców, a potem wg jakiegoś kodu On znów przekręci kluczyk potrajając i czterokrotnie zmniejszając moją paranoję, i weźmie mnie, jako zakładnika, a ja się poddam. I będziemy włóczyć się nonszalancko w głąb naszego la la landu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podrap mój nos - powiedział czerwony od gniewu. bujasz w obłokach apatyczny złodzieju i przychodzisz pogrzebać wszystkie moje sprytne niespodzianki. a ja pragnę krwi. pozycja, jak uścisk tabasco: zasysać wschód słońca aż do kukurydzianej erekcji twojej pustej gadaniny. A na tyłach sceny bananowa twarz ględzi o złudzeniach własnego "ja" i śmieje się otwarcie z dużymi kawałkami mięsa w zębach. chociaż mnie to nie bawi, skusiło mnie pragnienie. teraz kroczę dumnie w rubinowej plamie południa, rzucając arystokratyczny cień ordynansa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Och! pomarańczowa ośmiorniczko! zabiłaś się prawie w moim łóżku - powiedziała niewolnica garów - kuzynka z piętra pod nami (usuwała kilka razy), rzucając takie samo spojrzenie jak wujek z portretu, zanim odrąbał jej śliczną stópkę rozmiar 37.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zrobiła herbatę, bo było wpół do piątej - ti tajm cholera, ile sprzątania - stwierdziła odziana w prowokujące desu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obsługa hotelu powiedziała "nie" z powodu pogrzebu. Klod przypomniał przypadek Prosiaczka. - miał trochę więcej bekonu na brzegu talerza, a teraz tylko żwir, więc urżnął się na drugim krańcu pudła z pisakiem. - Przestań drapać krocze. Cóż, on to właśnie robił, naprawdę - powie mama oszczerczym głosem Marka Twaina, topiąc nas obydwoje w fasolowym piure z ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamienię ból.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefony, telefony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dziwki, taksówki, uwielbiam cię nocy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roztapiamy się w tłumie, odnajdujemy się w pościeli. Tamten czy tamta, któryś wyskoczył . Rodzice zabrali tylko jajo faberże, zręczny falsyfikat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W donicy mieszka pająk. Oko, które patrzy hipnotyzuje. obrywam muchom skrzydełka,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moja siostra targa włosy. Chciałam jej ci dać w pysk, z histerią trzeba po męsku. Tymczasem to ja leżę w kiblu. Leciałam chyba dwa metry. No dobra. Idziemy na spacer, w tym mieście są jeszcze mrówki, i trawa, znajomi. podanie ręki ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gilotyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten trzeci cierpi jeszcze, ale ja tego nie czuje. wąskie łóżko, prześcieradło na oknie, pająk śpi na podłodze, poduszka śpi obok niego. Pierwszy dzień zmartwychwstania. Jeszcze się chwieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymawiam ci - krzyczy współlokator. Burdel cholera!. Ściany zarzygane sokiem z czarnej porzeczki, w kiblu cieknie woda, podłoga się klei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham cię - mruga oko i ciało tuli ducha, który jest gdzieś indziej. O duszę nie trzeba już walczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś w takim stanie nieważkości że w ciemnych okularach i w ciemnym lokalu jest ci wszystko jedno. Dotykasz moich pleców wsuwając mi rękę pod bluzkę. Niczego nie czuję, ale wezmę wszystko, choć darowany koń wcale nie musi mieć zębów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pod poduszką truchło pająka, lekkie jak piórko. Wyssała go sucz samica a teraz sypie trocinami maleńkich odwłoków. Świństwo pierwszego zamysłu twórczego. Tylko proszę,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bez egzaltacji, rozdepczę na miazgę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia noc. Siny pośladek nieba nade mną, prawo moralne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma się dobrze, beze mnie, wszystko jest kwestią rutyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kartezjańscy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zastanówmy się, zanim zacznie marzyć&lt;br /&gt;bo jego marzenie może się spełnić. Spróbujmy&lt;br /&gt;bez emocji: niewinny - prostoduszny - uczciwy - taki&lt;br /&gt;jest - zrodzony, a nie stworzony - dziedziczy&lt;br /&gt;zwłaszcza strach. Z profilu przypomina Byrona&lt;br /&gt;albo Ballarda, w każdym razie kogoś wielkiego - smutny&lt;br /&gt;potomek chichoczącej rodziny. Nie mówi.&lt;br /&gt;2.Nic? Wyje /zabił niewinnego psa, bóg wie co jeszcze&lt;br /&gt;może zrobić/ karetka. Kierunek: Choroszcz - raj&lt;br /&gt;obłąkanych jaj. Da się wepchnąć do szafy i popłynie&lt;br /&gt;statkiem w gównie, które jest metaforą&lt;br /&gt;strasznych narodzin i niemożliwej śmierci.&lt;br /&gt;3. Na ulicy śmiech, dłoń czyniąca znaki zaprasza&lt;br /&gt;pod prysznic znosząc fikcję w bezczasowość.&lt;br /&gt;4. - Uczciwe kobiety są głupie. - Nie!&lt;br /&gt;Cierpliwe. Chamstwo nie załatwia sprawy,&lt;br /&gt;ale ją ułatwia, biedny dupku, mamy na imię&lt;br /&gt;Sabrina i przez odwrotność odległości jesteśmy&lt;br /&gt;zwierzętami. Chodź, wydalimy strach&lt;br /&gt;na gazetę - uciekając się do przesady: gdzie byłeś,&lt;br /&gt;gdy zamykano za tobą drzwi? Pozwoliłeś&lt;br /&gt;się wymazać z ciemności. Anuluję&lt;br /&gt;prawdziwą historię. Żebyś mógł odsłonić światło&lt;br /&gt;odcinam się od głosu. Dzień dobry, szafo,&lt;br /&gt;5. przypomina mi się, jak się czułem&lt;br /&gt;tego wieczora, kiedy zmarł tatuś, jak mnie dręczyła myśl,&lt;br /&gt;co z nami będzie. Co my poczniemy. - Ciiii synku,&lt;br /&gt;dzieci będą miały przez ciebie złe sny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tygiel Kultury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;==&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żywo, żywiej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jechał z miasta na rowerze i, podwiózł mnie&lt;br /&gt;na ramie. - Możemy się przewrócić - uprzedził.&lt;br /&gt;Zastanawia mnie, czy ma poplamioną sutannę&lt;br /&gt;od spodu, ale kręcimy dalej. - Istnieją takie&lt;br /&gt;zdania, którym nie można przypisać żadnej&lt;br /&gt;wartości logicznej, w gruncie rzeczy, widzimy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tylko to, co chcemy zobaczyć: miłość, przyjaźń,&lt;br /&gt;pudełko. Puk, puk! Wyjął kanapkę z plecaka&lt;br /&gt;i życząc mi smacznego kontynuował - nie,&lt;br /&gt;nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość&lt;br /&gt;do jedzenia. - Czy Pan jest Żydem? - zapytałam -&lt;br /&gt;ma Pan takie czarne włosy. - Widzę po obca -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sikach, że nosi Pani rozmiar 39? Daleko Pani&lt;br /&gt;do stópki japońskiej. Przypaliłam mu papierosa,&lt;br /&gt;żeby jakoś nadrobić tę swoją niezręczność, a&lt;br /&gt;on, wyrzucił nadgryzione jabłko i syknął przez&lt;br /&gt;ramię: maniaczko kontrolowania, madonno la&lt;br /&gt;kretino. Rodzisz na grobie, cierpisz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za miliony, dostajesz tylko tyle, o ile po -&lt;br /&gt;prosisz!? Dlaczego nie prosisz o więcej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc po śladach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nie ma ciemności, nie istnieje światło -&lt;br /&gt;pomyślałam przed zaśnięciem analizując&lt;br /&gt;wszystkie swoje potknięcia. I Ezra Pound&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;uśmiechnął się do mnie. Wśród tylu podobnych&lt;br /&gt;wybrał właśnie mnie. Powiem ci, co wiem -&lt;br /&gt;szeptał - zbierałem wiatr, strumienie zapachów,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fluidy, kolory i przestrzeń. Myśli rodziły się&lt;br /&gt;w locie, lecz nie umierały w odpowiedzi&lt;br /&gt;na modlitwę. Nie mów nigdy więcej: nie chcę,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poddaję się. Stań naprzeciwko siebie i powiedz:&lt;br /&gt;kocham cię, Ego. Postaraj się być dla mnie&lt;br /&gt;prawdziwe, a zrobię to samo dla Ciebie. Jeśli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ta miłość jest trudna do zatrzymania, sprowadź&lt;br /&gt;ją do druku. Potem powiedział jedno lub dwa&lt;br /&gt;niezrozumiałe słowa i w jakiś sposób były one&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bezwzględne. Jak białe strzałki narysowane kredą&lt;br /&gt;na asfalcie - znajduję napis: odwróć Się ku niebu,&lt;br /&gt;ale nie możesz oderwać się od ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wątpiłam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mdlejącego ego ST. Germain mówi: pomyśl&lt;br /&gt;o Czasie, kiedy twoje ciało będzie umierać,&lt;br /&gt;o brzydocie martwych, martwych –&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;martwych! Przyjacielu. Nie uciekaj od tego.&lt;br /&gt;Ja mówię: nie umiem. St. Germain mówi: Pomyśl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o gwiazdach i - dokąd one spieszą. I czy TO&lt;br /&gt;jest prawdziwe? Odzyskaj moment "teraz".&lt;br /&gt;Ja mówię: nie umiem. St. Germain mówi: Czas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest systemem wiary. Potrząśnij Ego, podsuń mu&lt;br /&gt;sole trzeźwiące pod nos i - nie wyrzucając siebie&lt;br /&gt;z Siebie - idźcie po doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duszo moja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bruno powiedział: jest jeszcze kawa&lt;br /&gt;i cukier z ektoplazmy. Weź&lt;br /&gt;srebrną zastawę i pozytywkę, Marto,&lt;br /&gt;choć nie jest to zupełne i bezpieczne zerknij&lt;br /&gt;na zdjęcie chłopca. Odżi&lt;br /&gt;jest Słowianinem, właśnie ściął włosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebieskie powietrze, mgła - tak ciemno jest&lt;br /&gt;dziś w Sun Francisco, a my prujemy&lt;br /&gt;czarnym bentleyem przez twój niespokojny&lt;br /&gt;sen. Ponieważ go umiłowałem, zostanę z nim&lt;br /&gt;aż do zderzenia. To taki malutki show,&lt;br /&gt;Marto. Za chwilę wstanie Sun Zi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's very, very soon. Tak pięknie jest&lt;br /&gt;teraz. Bądź dobrą mamą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;III&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co u mnie? zdaje się, wszystko jak trzeba:&lt;br /&gt;bity materii i dźwięku wprawiają w rezonans&lt;br /&gt;białko, więc moje ego rości sobie pretensje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do kolejnego wcielenia, gdzie niebo z nieba,&lt;br /&gt;kość z kości, i twoja świecka wątpliwość -&lt;br /&gt;po co? cóż, spróbuję ci to prościej opisać :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do tego miejsca, w którym teraz jestem&lt;br /&gt;z pewnością przypływów powraca głównie strach.&lt;br /&gt;czy chcesz mnie taką zobaczyć? z głową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;załamaną na poduszce, z zapadniętymi oczami,&lt;br /&gt;osłabioną przez brak pragnień i czucia?&lt;br /&gt;jest we mnie noc bez jednej gwiazdy, piękno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i terror szukających się oznak istnienia,&lt;br /&gt;cichy slajd wspomnień, i wpół zatrzymany&lt;br /&gt;wdech. cienie przechodzą w cienie, a wszystko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się dzieje za szybko. ale to nie przeminie.&lt;br /&gt;czy to jest dla ciebie niespodzianką? a jednak&lt;br /&gt;mam marzenia, i nadzieję, przyjacielu. a one&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rosną, rosną, rosną, i smak powraca na język.&lt;br /&gt;tymczasem, jak posąg - w zacienionej uliczce,&lt;br /&gt;bez głosu i oczu - odpoczywam w barwach ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horyzontalnie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jestem szczęśliwy - powiedział - kompletnie&lt;br /&gt;szczęśliwy, ponieważ pozwoliłem, by opuściła mnie&lt;br /&gt;wszelka nadzieja. sam dla siebie jestem teraz&lt;br /&gt;kimś postronnym. to wielka siła, wiesz? ale trzeba&lt;br /&gt;uważać - materia w istocie cała jest wybuchowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie można kochać za mocno (jak to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się często zdarza ludziom chorym na żółć);&lt;br /&gt;nie można żyć mocniej. niekiedy, ale tylko niekiedy,&lt;br /&gt;warto jest żyć długo. ułożył mnie na kanapie,&lt;br /&gt;żebym mogła przemyśleć sprawę dalszego leżenia,&lt;br /&gt;bo z tej perspektywy nie ma sensu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;planować spraw bardziej poważnych ( ktoś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłucze kotlety za ścianą. z poręczy fotela&lt;br /&gt;na podłogę zsunęły się pończochy. leżą tak bezładnie,&lt;br /&gt;że jest mi ich żal). niech będzie, że ten współczynnik&lt;br /&gt;empatii trochę kłamie. myślę, że nie boję się&lt;br /&gt;tak leżeć. boję się...nie myśleć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogranicza&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2974130725051413290?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2974130725051413290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/nowe-teksty-publikacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2974130725051413290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2974130725051413290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/nowe-teksty-publikacje.html' title='nowe teksty - publikacje'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2807388249469917457</id><published>2010-06-28T04:14:00.000-07:00</published><updated>2010-06-28T04:14:35.529-07:00</updated><title type='text'>publikacje</title><content type='html'>*  "Solistki" Antologia poezji kobiet (1989-2009), Warszawa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=119646&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Tygiel Kultury Nr 7-9/2009, ŁÓDŹ ( wersja online - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[2]) http://www.tygielkultury.eu/7_9_2009/aktual/d04.htm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Wakat 1 (6)/2008, Warszawa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[3] http://www.sdk.pl/nocpoetow/manifestacje/wakat/spis6.htm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Fragile 1/2008, Kraków &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[4] http://www.fragile.net.pl/archiwum/archiwum-2008-1.php&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * GW - Poznań nr 168, Dodatek Kulturalny ( Wiersz Na Nowy Tydzień) z dnia 20/07/2009 [] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Notatnik Satyryczny Nr 16/2009, Warszawa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[5] http://3.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/SuTCFnX-6TI/AAAAAAAABLQ/_F3BWSc-JAA/s1600-h/Do+druku+NOTATNIK+X.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Pogranicza Nr 5 ( 89), Szczecin &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[6] http://www.pogranicza.pl/pogranicza-5-2009,164.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * RitaBaum Nr 14/2009, Wrocław &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[7] http://www.pogranicza.pl/pogranicza-5-2009,164.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * RitaBaum online, październik 2009 - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[8] http://ritabaum.pl/go.php?id=73&amp;what=teksty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Arterie 3(6)/2009, Łódź &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[9] http://www.arterie.com.pl/poezja/8-ogolne/96-arterie-6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Notatnik Satyryczny Nr 3/2010, Warszawa /PROZA/ wersja internetowa: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[10] http://2.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx9ZDktkI/AAAAAAAABaE/-r6rR4yK8mY/s1600-h/Marzec+do+druku20.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[11] http://3.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx7w17hfI/AAAAAAAABZ8/2jb9z06HQKU/s1600-h/Marzec+do+druku21.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[12] http://1.bp.blogspot.com/_gBgFFsCtZUM/S6Zx5VBfXhI/AAAAAAAABZ0/WIse9B2rzH0/s1600-h/Marzec+do+druku22.jpg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Antologia Poeci dla Tybetu, S.Ż.P. Brzeg 2010 - e-book str 77 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[13] http://issuu.com/poeci/docs/poecidlatybetu/1?zoomed=&amp;zoomPercent=&amp;zoomX=&amp;zoomY=&amp;noteText=&amp;noteX=&amp;noteY=&amp;viewMode=magazine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Lamelli 1(61) Kraków 2009  - wersja internetowa, str 10 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[14] http://docs.google.com/viewer?a=v&amp;q=cache:0hCuePFBbEYJ:www.lamelli.com.pl/tresc/pismo/2009/styczen_09.pdf+aleksandra+zbierska+grafomanka&amp;hl=pl&amp;gl=pl&amp;pid=bl&amp;srcid=ADGEESgoFZKVlCUUrH2VJtRdiFDhVRR4ogw38z0YHruzodaqkCFgjkIvxpKB1hUYfp6efH8jRnbCi61zSpual3DvG4KMQJ2olO1k4RgZSUzcRmyK0vw72H5ObvS6voU30KZgKnc4X7Iy&amp;sig=AHIEtbTZu5-Yylq8wqdlOWRGE_l4ism0aQ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Zamojski Kwartalnik Kulturalny 2008 (str. 71) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[15] http://www.zkk.zam.pl/pdf/2007/93.pdf&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PORTALE INTERNETOWE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Ogród Wolności /The Freedom's Garden &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[16] http://ogrodwolnosci.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=449&amp;Itemid=1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-[17] http://ogrodwolnosci.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=461&amp;Itemid=1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Instynkt. org - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[18] http://instynkt.wordpress.com/2010/01/19/aleksandra-zbierska-sufler/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Neurokultura - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[19] http://www.neurokultura.pl/poezja/65-aleksandra-zbierska-wiersze.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    * Art Scriptum - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[20] http://www.artscriptum.pl/modules.php?name=News&amp;file=article&amp;sid=211&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2807388249469917457?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2807388249469917457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/publikacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2807388249469917457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2807388249469917457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/publikacje.html' title='publikacje'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1028753029187650863</id><published>2010-06-28T03:52:00.001-07:00</published><updated>2010-06-28T03:52:44.930-07:00</updated><title type='text'>Varia</title><content type='html'>BŁĄD PAMIĘCI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zakończenie wydarzeń w gruncie rzeczy jest sprawą przypadku i tylko zewnętrznie wiąże się ze słowami: dostrzegam i odtwarzam przekleństwo tajemniczego fatum, które z pokolenia na pokolenie wysysa z nas siły. A jednak nasze geny przetrwały biologiczną degenerację nie po to, by teraz poddać się duchowemu bankructwu, moralnemu skostnieniu, absolutnej i strasznej pustce wewnętrznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod zewnętrzną powłoką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przesuwa się sznur postaci, niczym ruchoma galeria kontrastów, przyziemnych namiętności; na wskroś prozaiczne, a niekiedy żałosne i odrażające upozowanie dramatu wzjaemnie zapładniających się myśli. [Obudźcie mnie!] I wszystko zlazło. został goły człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa koła współśrodkowe zaczęły się przecinać nie nakładają się na siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filozofio indywidualizmu epatująca ideowym Oderwaniem, strzało pożądania w beztroskim dementi, lapsusie filantropijnego szastania słowem -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ukryć zło czy je upiększyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z BENTALU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieją ludzie uważający za swój obowiązek kreować działania, które wydają im się obrzydliwe. Popatrzcie: na ścianie wisi zegar. Zegar nie jest&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;halucynacją - wszyscy mogą go widzieć. Myślę więc odróżniam dobro i zło za pomocą uczuć, tak jak rozróżniam kolory niebieski i żółty widząc,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że są różne. Dlatego spowiadam się wam, bracia i siostry, zgrzeszyłam, bo napisałam książkę mnożąc byty niepotrzebne, ponieważ nie ma nic,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tej książce nic, kompletnie nic ciekawego. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. I już osiem nóg diabla pełznie mi po grzbiecie,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ręka diabla do snu mnie kołysze, i szept, jakby z bentalu, w kółko powtarzany : poczucie winy to słabość, to choroba. Nie ma dobrego wyjścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma złego. Pies pożarł kluczyki. Biegnie tu, po ósmej tarczy nieba. Pies nie jest halucynacją, widzą go plejady gwiazd. I wy możecie widzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SEN GŁOSZĄCEJ SŁAWĘ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co słychać ? - zapytałam. - Nie pracuję już w przychodni - odpowiedział. - Co poza tym? – Flauta - westchnął i zostawił mi autograf&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podpisując kwit zapłaty. Noszę go przy sobie, ale z dnia na dzień jest coraz mniej wyraźny. Mam na imię Klio ( dokładnie tak, przez „k”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem kelnerką w Greenwich, niedaleko parku, przez który biegnie południk zerowy – meridian szczególny, zwłaszcza dla poetów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam kilka niezłych autografów, all correct, w zeszycie. Żal mi poety od flauty. Zrobił świetną prozę, a jednak przeszła bez echa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno ten jego bohater, to taki dziwkarz epicki (lubię takich!) - może dlatego tytuł sugeruje coś na przekór? Dziś Boże ciało –&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czujesz? Feeria kwiatów, wstążek. "Zmiłuj się nad nami” – napis krzyczy ( do mnie? ). Ale to nie mój sen. Jestem Klio ( dokładnie tak,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przez „k”) – dziś wracam do domu. Odliczam kolejną stację. Świat rozmazuje się za oknem, ja przed. I jeszcze credo na oddalającym się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;parkanie: jeśli sens istnienia sprowadza się do patrzenia to: czego nie widać, tego nie ma. Oglądam kwit zapłaty – Pluszka zniknął…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PLATFORMA TRENINGOWA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś na kształt szkatułki, wewnątrz niej drogowskaz z opuszczoną literą: B[]g, kierunek: synteza prawdy ( najbardziej pewne jest to, co niemożliwe). Dalej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fantazmat bramy, której strzegą koszmary ( strach wymykają się wszelkim opisom), a przed bramą ściany: stawania się, rodzenia, umierania, i rozpadu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;( cztery kolejne progi doznawania zmienności) i sam początek: Słowo. Ponieważ przyszłość nie jest opcją, Słowo zapala się od słowa polując na obietnicę ( to,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co wymyka się wszelkim opisom nie istnieje), dopóki zjawiska bujają się swobodnie popychając się wzajemnie do wyjścia - chodzi tylko o wprawę w pożegnaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RZECZY TAK SAMO WAŻNE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(…) jak ta zima, którą ostatecznie odczuwam w samym sobie, chłodny, mroźny spokój, uczucie, a nawet przekonanie, że wszystkie rzeczy są tak samo ważne. Jakaś mucha budzi się i brzęczy na szybie, zelówki odpadają… Jens Bjorneboe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic złego nie robi. Dobrego też nie. Chce żeby było lepiej i wie dlaczego lepiej nie jest. Żywioły go nie słuchają, ludzie nie traktują, rzeczy patrzą obojętnie. Mnóstwo jest takich ludzi, którzy patrzą na świat, a świat im się nie odwzajemnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrócił się w moją stronę: A ty kim jesteś? - Nie czuć głodu. Żeby tylko nie czuć głodu! - Och, co za dekadencja! Mój biedny skarbie. Korzystaj ze swoich lęków. Stąd bierze się większość pasji. A teraz spójrz: co rozdeptujesz? Ślimak? Tak blisko,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak blisko! Ale to tylko wyczarowana przez maga breja mięsa. Niewinna i piękna. Zmiażdż ją, a cała rzecz zacznie się od nowa. Za sprawą chimery głodu, iluzji, fantazji. - Co z tego, co z tego. Co z tego? Zimy tutaj są dobre. Pełne ciszy, spokoju. I starość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;iskrę rozpalającą płomień, krew z palca&lt;br /&gt;ukłutego szpilką, sakramentalne: tak - tak&lt;br /&gt;FORMALNE: nie – NIE? Ego –&lt;br /&gt;istycznych, ponurych i zdecydowanych&lt;br /&gt;inteligentów, teatralną rutynę, pryncypia-&lt;br /&gt;lnych, wątpiących TEISTÓW, bujny&lt;br /&gt;temperament. Śmiałe, silne, bohaterskie,&lt;br /&gt;koty, koty, koty. Kapitał moralny&lt;br /&gt;FACETÓW, potrzeby lokalne KOBIET.&lt;br /&gt;Opatrzność krzyczącą falsetem: OWA –&lt;br /&gt;CJE !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                Dla surogatów sztuki – &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;najwyższe uznanie. Obiad na stole. OWĄ&lt;br /&gt;drogę kredową – niech Bóg wywyższy&lt;br /&gt;we właściwym czasie. T y m c z a s e m&lt;br /&gt;nie trzeba się żegnać&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1028753029187650863?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1028753029187650863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/varia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1028753029187650863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1028753029187650863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/varia.html' title='Varia'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-1751635397064458905</id><published>2010-06-28T03:51:00.000-07:00</published><updated>2010-06-28T03:51:21.098-07:00</updated><title type='text'>panoptikon</title><content type='html'>https://docs.google.com/viewer?a=v&amp;pid=gmail&amp;attid=0.1&amp;thid=1227f175ef097883&amp;mt=application%2Fpdf&amp;url=https%3A%2F%2Fmail.google.com%2Fmail%2F%3Fui%3D2%26ik%3Dcaf66edfd3%26view%3Datt%26th%3D1227f175ef097883%26attid%3D0.1%26disp%3Dattd%26realattid%3D0.1%26zw&amp;sig=AHIEtbRHZu6mamO1ZlzvK3puUp_QZxIuRw&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pnoptikon - recenzje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paweł Kozioł Ścinamy skrawki, skubiemy okruszki - "Lampa" 11/2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[...]Podobieństw z ekspresjonizmem szukałbym także w nieco rozchwianym tomie Aleksandry Zbierskiej, noszącym tytuł panoptikon. Tutaj jednak gwałtowność jest mniej solenna, bliższa grotesce: Gwoździe zdarzają się małe. A bywają i duże, / jak palec. Droga pisarza usiana jest gwoździami, / przeważnie dużych rozmiarów, chodzić po nich będzie trzeba / boso, krwi ubędzie dosyć. Długość tego cytatu też jest symptomatyczna. Mówi o szwungu, o rozpędzie charakterystycznym dla tej dykcji - o niewątpliwych zaletach, których ciemny rewers stanowi wrażenie chaosu i braku koordynacji. Bo fragmentu o gwoździach nie da się czytać poważnie, natomiast sygnałów niepowagi też brak. Dopuszczam myśl, że autorce chodziło właśnie o wrażenie mowy pozbawionej centrum czy, jak by to inaczej nazwać, wypowiadanej bez konkretnej intencji - co byłoby zamysłem godnym uwagi, ale i czytelniczo dość męczącym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jest w tej książce coś, co męczy - nawet jeśli autorka co jakiś czas rozluźnia uchwyt żartami w rodzaju świnki lubią rodzynki a ptaszki fistaszki albo efektownymi bon-motami (a po drugiej / stronie łańcucha wulgarne twoje wargi / milczą "bierzesz pigułki?" A ja mam właśnie / okres chrześcijański). I nie chodzi tu wcale o gęstość, kacerskie eksperymenty, celne choć ostro brzmiące określenia w rodzaju aktoreczka incognito / wyjęta spod prawa penisów. Bo w mikroskali wszystko wydaje się dobre, nawet bardzo - trudno jednakże powiedzieć, do czego ta poezja zmierza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jest w tych wierszach coś takiego, że kiedy próbować czytać je na głos (czasem stosuję taki test, co też wiersz robi z aparatem mowy) co chwilę się pojawia pokusa zmiany tonu, przełączenia się na jakąś inną fonię (Oto gambit, który odpowiada / na zatruwające ducha miazmaty: poświęcam / krakanie, krzyki mew, szum skrzydeł, kurz twojej / twarzy, dupku). I jest w tym pewna stylistyczna bezkompromisowość, która uniemożliwia mi krytykę frontalną. Bo pamiętam, jak w przeglądzie lipcowo-sierpniowym, omawiając tomik Wibrujące ucho spodziewałem, spodziewałem się po Zbierskiej podjęcia większego ryzyka. No i masz - sprawdziło się, a tutaj dalej malkontenctwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;==&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paweł Ivo Kaczorowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[ I miejsce w konkursie krytyczno - literackim im. Jacka Bierezina, Łódź 2009]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gra o różnicę. O osobliwościach wszystkiego w tomie Panoptikon Aleksandry Zbierskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panoptikon, czyli wszystko i wszystek, każdy i wszech; widziane, ujmowane, wyobrażane. Subiektywnie określona całość, solipsystyczna wizja wszystkiego w poetyckiej perspektywie. Wizja, którą można opisać jako panopticum, czyli świat ukazujący się w krzywym zwierciadle, w osobliwej formie. Być może to zwierciadło powie nam więcej, dzięki temu, że inaczej...W pewnej optyce można sobie przecież wszystko wyobrazić, można wszystko zobaczyć i w jednej chwili zrozumieć, a jednocześnie można się czuć się jak w muzeum woskowych figur, jak w galerii osobliwości. Tyle mówi tytuł i to chyba chce powiedzieć, wykrzyczeć, a miejscami wysączyć przez zaciśnięte zęby Aleksandra Zbierska w swojej nowej książce poetyckiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo w tym tomie napięcia i złości, o śmierć, na śmierć, ale nie tylko o to, również o łóżko, o szczerość lub kłamstwo, o degrengoladę. Dużo seksualności, furii żeńskiej dykcji. Ta złość ma jednak również wymiar ponademocjonalny, jest rodzajem świadomości. Z przetrawionej przez autorkę materii doświadczeń rodzi się w tych wierszach wiedza. Wypowiadana wprost, do ludzi, ale nie przeciw ludziom, raczej wbrew i na przekór przyzwyczajeniom i „społecznym przystosowaniom” (Wieszając psy), z intencją wejścia w bezkompromisowy dialog z czytelnikiem.(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                       PiK&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fragment eseju, który niebawem ukaże się w Tyglu Kultury/ŁÓDŹ&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-1751635397064458905?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/1751635397064458905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/panoptikon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1751635397064458905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/1751635397064458905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/panoptikon.html' title='panoptikon'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2063255949106115411</id><published>2010-06-28T03:48:00.000-07:00</published><updated>2010-06-28T03:49:19.138-07:00</updated><title type='text'>recenzje 'Wibrujące ucho'</title><content type='html'>Coś porządnego po raz kolejny wydało Stowarzyszenie Żywych poetów, przy okazji wykazując się całkiem dobrym wyczuciem dla głosów żeńskich. Oto do pisma literackiego RED dodano tomik Aleksandry Zbierskiej, zatytułowany: Wibrujące ucho. W zasadzie jest to mieszanka rozstrojonych podsłuchów i surrealistycznych obrazów ( wodorosty podeszły pod drzwi – totalna mobilizacja szumu albo Leżał w łóżku z brajlowskim wydaniem/ Pynchona. Przyjrzałam mu się z bliska: miał przytrzaśnięte palce). Dość w tym energii, aby czytać, aby zainteresować się.&lt;br /&gt;Pod względem tematycznym dużo seksu ( Dać dupy, ckliwie się ścigać, possać ducha/ i zwinąć forsę, żeby się nie zorientował), jak również mnóstwo ironii w mówieniu o miłości ( jak w takiej parodii zaczynającej się od słów Bo mi się przyśniło, że to będzie pieśń miłosna/ czytana od tył , naśmiewającej się z przeróżnych sentymentalnych rekwizytów. W innych wierszach sporo za to motywów śmiertelnych, spośród których zacytuję ten z pingwinem: Śmierć przez utopienie lekka nie jest/ i to mu nie grozi, choć ciągle jest zdany/ na łaskę tlenu.&lt;br /&gt;Zaraz, dlaczego opisuję ten tomik w sposób tak ostentacyjnie katalogowy? Bo nie umiem inaczej. Ta książka ma zimny połysk eleganckiego magazynu wydawanego na kredowym papierze, i chociaż reprodukowane są w nim sceny docierają niekiedy nawet do rejonów subtelnej perwersji, zamieszkiwanych dajmy na to przez Hansa Bellmera, to jednak najpierw widzę medium i jego ostentację, a dopiero potem zawartość. Możliwe zresztą, że takie było zamierzenie autorki – w takim wypadku muszę jednak powiedzieć, że widzę talent, kupuję wykonanie, ale projektu już nie. Z taką dykcją Zbierska śmiało mogła sobie pozwolić na więcej ryzyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paweł Kozioł, Lampa nr 7-8, lipiec – sierpień 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bez łkań i innych dźwięków”. O Wibrującym uchu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcąc pójść tropem poetyckich szyfrów, jakie serwuje nam Aleksandra Zbierska, w trakcie wibrujących lirycz¬nych podróży będziemy zmuszeni do wyostrzenia zmysłów, gdyż taką właśnie poetka przyjmuje strategię: „Zamieniam się / w słuch, i jestem słuchem” (Wibrujące ucho). Wystarczy tylko przyłożyć ucho do drzwi, by poczuć drgania i wibracje, gdyż to właśnie tu „tętni / inny świat” (Śniło mi się, że będziesz się bał). Debiutanckie Wibrujące ucho to wła¬śnie poezja pisana „na podsłuchu”. Nie sposób niczego przemilczeć i zataić, gdyż podmiot z ironicznym uśmiesz¬kiem zdaje się wykrzykiwać: „Słyszę! Wszystko —” (Słowo, co spało). Jej bo¬haterka zewsząd (zwłaszcza zza za¬mkniętych drzwi) nieustannie nasłuchu¬je, pochłania poszczególne dźwięki i słowa, nawet zgrzyt „klucza w zamku / piętro wyżej” (Eleganccy, elokwentni). Spotykamy się zatem z poezją brzmiącą zasłyszanymi (i podsłuchanymi) strzępka¬mi rozmów, rozbudowanymi monologami czy niekompletnymi historiami. To wiersze-sztuczki pełne rozmaitych dźwięków i szmerów: „A tu — turla, rla, rla się wózek po betonie, kółka / skrzypią: zip, zip” (Jo¬nasz). Jednak jest to rejestracja fragmentaryczna, bo zasłyszana „z tamtej strony” (Ochłodzenie). Już na wstępie wyczuwa się tu niepokojące zamknięcie przestrzeni (podkreślone zgrabną konstatacją „Te drzwi / są zamknięte. Zajrzyjmy do środka”, Intencjał Zoldy), poza którą znajduje się podmiot wyznający: „Brakuje mi za¬mknięcia” (A ja mam właśnie napad paraliżu). Obsesyjnie powracający motyw zamkniętych drzwi, niedomkniętych i „neurotycznych okien” sprawia, że przestrzeń staje się niebezpiecznie obca. To właśnie tam, skąd „przez dziurkę od klucza wlatują trzmiele” (Zacznijmy od trzciny. Za domem jest), podmiot zdaje się słyszeć głosy. O dziwo, świat istniejący po drugiej stronie, pomimo swojej obcości i wrogiej izolacji („A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć / co czai się za progiem”, A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć), kusi i zachęca do przejścia: „pyk, pyk, i zatrzaskują się drzwi” (Pyk, pyk). I co dalej? Dalej już natrafiamy na ślady wyświechtanych konwencji: za drzwiami sny, śmierć i woda. Ale też zbrodnia. Wprawdzie poetka próbuje nie popaść w sidła ulubionych poetyckich motywów, ale przecież świadomie i obficie z nich korzysta: „Bo mi się przyśniło, że to będzie pieśń miłosna / czytana od tyłu, więc dobrze by było, gdyby padał / deszcz i drgała jakaś struna — tęsknoty na przykład, / a okno niedomknięte tłukło się o ścianę. I żeby było / smutno. / […] Otóż to: / nie potrafię dłużej się bronić” (Hello, hello Helenko, jako ci się pasie). Poezja Zbierskiej nie jest pozbawiona „nośnych metafor, / które graniczą z szalbierstwem języka” (Bożątko), ale dzięki temu wymyka się próbom statycznego ujęcia w konwencjonalne ramy. Bar¬wy, zapachy, a nawet dźwiękonaśladowcze chwyty („— i już, wystarczy, ciiii / S — zaaaa, na planie! Wystarczy tej nonszalancji! / Trzeba biec, wiatr szarpie za włosy, trzeba się schować / w płaszczu” (Jonasz); „Kap, kap, kap, spływasz. Quo?”, O Ester:) składają się na ten „wibrujący pejzaż”. Sensualny sposób komponowania rzeczywistości przypomina zabawy impresjonistyczne, dające wrażenie ulotności i nieuchwytności malowanych przez poetkę lirycznych obrazów: „A na dziedzińcu mgła, jak sponiewierana biel, / więc biegnij w tę mgłę, szalone tętno zostaw pod skórą —” (Jonasz); „widzi dym twarzy, powolne tempo / jego opadania” (Intencjał Zoldy). Idąc śladem młodopolskich inspiracji, wkraczamy zatem w świat niespokojnych snów, topielców i mętnych wód. Tu właśnie „popełnia się” „zbrodnicza” poezja Zbierskiej, tuż za zamkniętymi drzwiami: „bo jeśli jest / Corpus delicti, to musi gdzieś być motyw” (Hello, hello Helenko, jako ci się pasie). Nie bez powodu owo poetyckie „śledztwo drga” (Intencjał Zoldy). Bowiem Zbierska przyjmuje strategię poszukiwaczki: „Nie ma zwłok? // Nie ma zbrodni” (Romantyczność). Na tym jednak trop się nie urywa, gdyż śmierć czai się na każdym kroku: „Skąd ten smród? To po gościu — odpowiada dziewczyna / kopiąc pościel w stronę pralni. To co, / on umarł?” (A ja mam właśnie napad paraliżu). Jak widać, nie tylko dźwięki, ale również zapachy i kolory składają się na warstwę konstruowanego przez poetkę świata: „Zgniła zieleń, barwy trupie w basenie wody / nieruchomej fałszywe odbicie — smutek, smutek obecny / wszędzie” (Światło). Idźmy dalej: atmosfera lirycznych pejzaży staje się coraz bardziej przytłaczająca, wręcz dusząca. To poezja pisana na bezdechu („O! Jeszcze wdech, O! Jeszcze wydech / — więcej, więcej nonszalancji!”, Jonasz), gdyż „śmierć przez utopienie” (Ewolucyjna tęsknota pingwina) zamieszkała w tym świecie na dobre. Jakby tego było mało, nie odnajdziemy w Wibrującym uchu konstrukcji jednego stabilnego podmiotu. To swoiste panopticum postaci pozostających w ciągłym ruchu, które w dodatku odczuwają tę „śmiertelną niezgrabność” (Umrzeć we śnie. Leżeć). Cała poezja Zbierskiej przesycona jest sennymi wizjami i czujną obecnością śmierci. I mogłoby się wydawać, że wszechobecne braterstwo Hypnosa i Thanatosa narzuci wierszowi Zbierskiej charakterystyczną dla młodopolskiej frazy dykcję, a jednak poetka rezolutnie odpiera atak konwencji, mówiąc: „ja nie mam skłonności mistycznych” (Matka nigdy się nie uśmiecha — modli się). Obsesyjnie powracająca myśl o śmierci oraz wizje topielców („myślę wciąż o topielcach, i o ich cienkich, sinych / wargach”, O Ester:) nie są osnute aurą tajemniczości. Podmiot nie odczuwa niepokoju, jedynie dyskomfort: „śni mi się pogrzeb za pogrzebem […] / ja to widzę, tak bez przerażenia — / całe to misterium śmierci i wszystko, co potem: / pogrzeb, feeria kwiatów, wstążek i błoto, / które pożre trawę, wiosnę i wszystkie te cmentarne / rekwizyty, a potem pożre mnie” (Płynące teraz). Oniryczne wizje nie są podporządkowane jednej (i na pewno nie melancholijnej) tonacji i mimo że „woda była czarna” (Gangbang), to „czerń nie jest cudem” (A ja mam właśnie napad paraliżu). Z kolei korowód karykaturalnych postaci („żałobnicy. // Z balonikami, balkonikami, z pomponami”, Jonasz), maszerujących w takt „Marche funebre Chopina” (Zapytałam, dlaczego to zrobił), to hipnotyczny kondukt somnambulików. Podmioty w poezji Zbierskiej to postacie pozostające w półśnie, poruszające się mechanicznie („Uciec w bezruch, czy tuptać w tym kole?”, Śniło mi się, że będziesz się bał) lub sparaliżowane („miał usta pełne pierza, a ja napad paraliżu”, A ja mam właśnie napad paraliżu). Kolejne wersy przypominają wręcz seanse hipnotyczne, a powtarzające się frazy brzmią jak hipnotyzująca mantra: „Śni ci się, że musisz wstać, że za chwilę / gdzieś się spóźnisz” (Pyk, pyk). A Zbierska, jakby świadomie prowadząc tę grę, z uśmiechem dodaje: „ta narracja powtórzeń jest przecież urocza” (Śniło mi się, że będziesz się bał). Nawet w formie wiersza poetka próbuje podtrzymać mechanizm powtarzających się słów — wiersz Jonasz to przecież akrostych. Zatem podążając tropem wyznaczonym przez poetkę, zostajemy mimowolnie wciągnięci w ów liryczny seans (ale czy na pewno wyjdziemy z niego zahipnotyzowani?). Bohaterowie tylko czasem wybudzają się z hipnotycznego półsnu, by choć na chwilę powrócić do zredukowanej świadomości: „Roger budzi się na moment, / mruczy: «Kurwa, to obłęd» i zapada z powrotem / w sen” (Umrzeć we śnie. Leżeć). Charakterystyczny jest wciąż powracający motyw „pełnych” ust — to usta „rozdziawione”, ale pełne pierza, kurzu lub wody. Somnambuliczni bohaterowie tej poezji mają kłopoty z mówieniem, a jeśli już mówią, to dlatego, że ktoś im kazał: „Mówię! Bo czuję się zmuszony” (Słowo, co spało); „Mówię, że z ust płynie mi woda, i / wodę mam w płucach ciemniejszą o jeden / ton” (Skarga zegarka); „w usta wkłada mi słowa nieznane. Obce. Tajemnicze. / Krwawiące” (Eleganccy, elokwentni). Ta sama sytuacja powraca w przypadku oddychania: „Coś tu nie gra. Instalują / skrzydła schodów, miriady ciał zostają / odwrócone, pękają pęcherzyki wypełnione / wodą, ktoś ma kłopoty z oddychaniem” (Po oczach); „otwieram usta i nie oddycham” (Zacznijmy od trzciny. Za domem jest). Histerycy? Dużo tu młodopolskich zbiegów okoliczności. Podmioty tej poezji to ludzie, którzy „odchodzą, wracają, zdyszani, / zziajani” (Śniło mi się, że będziesz się bał). Ale najistotniejsze jest to, że pozbawieni są możliwości wyartykułowania tego, co świadczy o ich tożsamości: „Próbujesz coś mówić, / ale zamiast słów z ust ci wychodzą bąbelki” (Pyk, pyk); „aż piana jej wyszła / na usta” (Gangbang). Być może to właśnie język jest tym, co nas tłamsi („I czy się dusił / we własnej skórze, w powodu spuchniętego języka?”, Kwestionariusz wsobny), dlatego też jednoznacznej odpowiedzi w historyjkach Zbierskiej nie będzie. Trzeba przyznać, że całość tych wibrujących i momentalnych „narracji powtórzeń” jest niezwykle spójna, a nagromadzenie mitycznych, kulturowych czy biblijnych kontekstów (są Freud, Nietzsche, Jonasz, a nawet Charles Bukowski, i nie na tym koniec) wzbogaca tę gamę dźwięcznych i barwnych, podsłuchanych historii. A jednak Zbierskiej udaje się pociągnąć nas za sobą, w ten poetycki trans, by po chwili przebudzenia, mogła uświadomić nam, tak „pyk, pyk”, że „świat jest takim ładnym snem” (Gangbang). „Więc sza! Ani słowa w następnej linijce” (Hello, hello Helenko, jako ci się pasie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska: Wibrujące ucho. Klub Integracji Twórczych „Stowarzyszenie Żywych Poetów”. Brzeg 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna Szopa, Re: presje Nr 3 / 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Contra Katarzyna Szopa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rafał Gawin, Michał Murowaniecki, Arterie 5, Nr 2/ 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wibrator w uchu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. M.: Zapewne dla wielu będzie to krzywdząca opinia, gdy powiem, że w ostatnich latach nie było zbyt wiele wpływowych książek poetyckich napisanych przez kobiety. Podkreślam: wpływowych. Jest to teza nieco prowokacyjna, zwłaszcza w chwili gdy SDK w Warszawie wydaje antologię poezji kobiet Solistki. Niewykluczone, że jest to przy okazji zdanie seksistowskie – jedna ze znajomych poetek powiedziała, że „poezja to zawód dla mężczyzn”. Niezależnie od tego, czy to prawda czy nie, wiosną tego roku ziemia w poetyckim światku drgnęła za sprawą ciekawego debiutu pt. Wibrujące ucho Aleksandry Zbierskiej – autorki znanej już nieco z publikacji w serwisach internetowych i cenionej za swe dokonania. Książka ukazała się w bibliotece czasopisma „Red.” jako plon I Konkursu „O Syfon S. Scherfersteina”. Po pierwszej lekturze wiedziałem już, że jurorzy tego konkursu błędu z pewnością nie popełnili. Wyłapali pewny siebie głos. Moim zdaniem niesie on ze sobą sporo energii; nie masz podobnego wrażenia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R. G.: Tak, chciałoby się powiedzieć „nareszcie”, bo od debiutu Marty Podgórnik minęło już ponad dziesięć lat, a praktycznie wszystkie równie zadziorne i agresywne „poetyckie inicjacje” kobiet w latach 1997–2008 nie zbliżyły się do tego poziomu. Choć w tym okresie pojawiło się kilka dobrych i wyrazistych debiutów – wymienię przede wszystkim te ze śp. Biblioteki „Studium”: Marii Cyranowicz, Joanny Wajs, Joanny Mueller, Justyny Bargielskiej i Moniki Mosiewicz. Mimo to, kobiety dały się zdominować i zepchnąć na dalszy plan. Stąd m.in. pomysł na antologię Solistki. Większość wymienionych przeze mnie poetek (bez Wajs i Bargielskiej) uwalnia się od stereotypów poezji kobiecej, realizuje dykcje raczej bezpłciowe, a często „męskie”. Tak samo jest ze Zbierską, nie od dzisiaj wiadomo (vide: portale w sieci), inspirowaną poetyką Jamesa Tate’a, a także Edwarda Pasewicza i Johna Berrymana (bezpośrednio i przy „wykorzystaniu mediacji” Pasewicza) z jednej strony i Andrzeja Sosnowskiego oraz Johna Ashbery’ego (analogicznie: bezpośrednio i przy współpracy z „samplerem” Sosnowskiego) z drugiej. Gdzieś w tym wszystkim czai się niezłomny duch Franka O’Hary i jakby z ukrycia patronuje tym „wibracjom”, energetycznym kopnięciom i strzałom. Celnym, bolesnym – bo w końcu co to za wiersz, który czytelnika nie boli – jednak czy na pewno? Co może maskować tak podana pewność siebie? Czy w ogóle mówiąc o tym debiucie możemy uciec od stereotypów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M. M.: Ja akurat nie odczuwam tutaj ducha O’Hary. Fakt faktem, udaje się Zbierskiej zachować własną barwę głosu – pewnie dlatego, że patrzy z innej niż wskazani przez ciebie poeci-mężczyźni perspektywy. Nie da się nie zauważyć pewności siebie, z jaką mówi podmiot, tej bezkompromisowości wypowiedzi. To częste dla tzw. poetyki męskiej, z której piszące obecnie poetki chętnie korzystają. Ale przecież podmiot wierszy Zbierskiej to kobieta. Kobieta, której nieobca jest pewna wrażliwość i – mimo wszystko – delikatność. Owszem, ona bywa tu skrupulatnie maskowana: tak, pozwoliłam gnojkowi pieprzyć / od przodu i tyłu – niechże uczestniczy, tu nie ma / delikatnych uczuć („A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć”), a jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że w przypadku podmiotu Wibrującego ucha jest to mechanizm obronny, a więc reakcja bezwarunkowa. Odnajduję w tych wierszach przede wszystkim głęboką gorycz i ból maskowany makijażem. A przecież czym bardziej się swoje słabości maskuje, tym (jak sądzę) mocniej one oddziałują na innych. Myślę tu na przykład o takich fragmentach: smutek, smutek obecny / wszędzie. Tak, tak, trzeba dokądś iść. / Nadstawiam tyłek (miłość nigdy nie wychodzi z mody) i nie – nie proszę, tylko się grzecznie domagam („Światło”). Nieczęsto natrafiam na poetów, którzy umiejętnie sterują emocjami, nie wpadając od razu w jakieś manifesty i banały. Zbierskiej w większości przypadków udaje się od tego odciąć. Owszem, w jej wierszach pojawia się trochę efekciarstwa lub kontrolowanego kiczu, jak np. w wierszu „Miłość”: Dać dupy, ckliwie się ścigać, possać ducha / i zwinąć forsę, żeby się nie zorientował; wydąć usta w przydługim pocałunku, znaleźć cel tej gry: / Wiesz, kurwa, tylko miłość się liczy. Najważniejsze, że zazwyczaj widać w tym umiar lub konkretny zamiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R. G.: Umiar nie do końca wyważony i zamiar, który zostawia jeszcze trochę miejsca dla mniej kontrolowanych przestrzeni językowych. Wiersz nie jest tutaj instrukcją obsługi, i dobrze. To rodzaj pomostu między światami, coś granicznego, co nie może przechylić szali (zwycięstwa? porażki?) na żadną ze stron, jest poza czasem: i jutro też będzie wczoraj, i pojutrze, i poza-poza- / jutrze, umarli grzebią umarłych („Horse sense”). W innym miejscu pomiot liryczny (z premedytacją) potwierdza swoją krańcowość i „chorągiewkowatość”: Chciałabym / położyć się na trawie. Być trawą, / w gruncie rzeczy („A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć”). W końcu świat jest takim ładnym snem („Gangbang”), w końcu nie ma się dokąd śpieszyć: wszystko znika, rozpada się, a może nawet wybucha, dominuje fragmentaryczność, pozostaje jedynie dym uwięziony / w pozbawionym znaczenia momencie – / moment pozbawiony wieczności („Intencjał Zoldy”). Alternatywy praktycznie nie ma: Uciec w bezruch, czy dreptać w tym kole? („Śniło mi się, że będziesz spał”). Miłość – seks, śmierć – zbrodnia. Coś mi tu jednak nie gra – czy to nie jest ślepy zaułek? I, oczywiście nie poruszam kwestii światopoglądowych, tylko mam na myśli samą poezję, jej źródło powstawania i źródło niszczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M.M.: Cóż, tematyka stara jak świat. Ktoś już powiedział, że wszystkie wiersze są o miłości i śmierci. To pewne uproszczenie, ale niejako można się z nim zgodzić. Dlatego nie wiem, czy należy dopatrywać się tu jakiegoś zgrzytu. Intryguje mnie natomiast fakt, że w książce mamy do czynienia z pewnym przerysowanym, wyraźnie zdeformowanym przedstawieniem tych dwóch motywów. Miłość jest brudna, „pornograficzna” i wynika głównie z seksu (albo lepiej powiedzmy: jest do seksu sprowadzona). Z kolei śmierć to wypadkowa zdrady i zbrodni. Nieuniknione jest zatem przenikanie się tych dwóch tematów. I znów można powiedzieć, że „to już było”, ale przecież poezja nie polega na tym, by za wszelką cenę wyszukiwać nowych zagadnień, tylko by znajdywać metodę na to, jak je w nowym świetle przedstawić. Mnie osobiście podoba się to rozchwianie, z jakim poetka wkracza do gry, której zasady już od dawna znamy – to frapujące rozedrganie emocjonalne i próba usystematyzowania często sprzecznych uczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R.G.: Tak, na przestrzeni całej książki podmiotem lirycznym wręcz miotają skrajne emocje. Ma to odzwierciedlenie również w tytułach wierszy: „Romantyczność” i zaraz potem „A ja mam właśnie napad paraliżu”, „Gangbang” i obok „Matka nigdy się nie uśmiecha – modli się”. Peelka igra z konwencją, to wciąż żywy i atrakcyjny postmodernizm, smakowite przetwory konsumpcyjno-ludowe. Powstają ciągi zapożyczeń: „Eleganccy, elokwentni” to jakby kolejna reinkarnacja tytułu poprzedniej książki poetyckiej Mariusza Grzebalskiego Słynne i świetne, która jakby już miała swoje stadium pośrednie w postaci tytułu antologii poetów Wielkopolski: Słynni i świetni. „Kwestionariusz wsobny” to kolejny poczet pytań „egzystencjalnych” – najpierw Machej pytał Karpowicza (poemat „Kwestionariusz Karpowiczowski”), następnie Przemysław Zawal (Komunikacja miejska) przepytywał Macheja, teraz to samo robi Zbierska. Trzeba przyznać, z dużym wdziękiem, choć jej poprzednik był bardziej przekonywający. Jest jeszcze kolejna wersja biblijnej historii Jonasza („Jonasz”), tym razem ze znaczącym naciskiem na dźwiękonaśladownictwo. Pojawiają się Charles Bukowski („W stronę hetero”) i skądinąd intrygująca agentka Scully („Bluff”), ale to we wspomnianej „Romantyczności” pada dla usprawiedliwienia podobnych zabiegów zdanie kluczowe: Nie ma zbrodni. To tylko literatura, tutaj można szaleć. Ale czy do końca? Wbrew pozorom podmiot tych wierszy szuka stabilizacji, swego rodzaju iluminacji („Zacznijmy od trzciny. Za domem jest”), prostoty, chce być jak zwierzę, według którego boli tylko to, co ożywione („Powiedziałeś”). I towarzyszy mu podwójny paradoks, deklaruje: Mówię, bo czuję się zmuszony („Słowo, co spało”), z drugiej strony robi to jakby od niechcenia – nieprawda, że nie mam hamulców, ja ich tylko / nie używam („Powiedziałeś”). To najciekawsze w całym zbiorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;M.M.: Przecież tak wiele porywających historii opartych było właśnie na tego typu założeniach! Mówienie (pisanie z musu), a jednocześnie bez używania wyżej wymienionych „hamulców”, jakby istniał wyłącznie „pedał gazu”. Tylko od czasu do czasu trzeba zmieniać bieg. Dlatego ciekaw jestem, na ile Zbierska „wysprzęgli” swoją następną, już wydrukowaną książkę. W każdym razie Wibrujące ucho z pewnością nie jest bez wad. Jest coś, co mnie w niej wkurza niemiłosiernie, a mianowicie oprawa redakcyjna. „Red.” wydaje naprawdę porządne książki, ale takie kwestie jak rzetelna korekta w tekstach (ortografia, literówki oraz przede wszystkim poprawna i konsekwentna interpunkcja) powinny być standardem. Być może dla niektórych jest to sprawa marginalna i nie warto jej nagłaśniać, ale coraz częściej zauważam, że w tomikach najróżniejszej maści korekta jest „puszczana”. Zbierska wiersze umie pisać, co nie zmienia faktu, że każdemu zdarza się coś przeoczyć lub „dać się ponieść”. Dlatego też w takim momencie do akcji powinien wkroczyć redaktor. Nagromadzenie niedociągnięć może odebrać część radości towarzyszącej lekturze. Zwłaszcza w tekstach poetyckich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;R.G.: Tak, tym 35 wierszom należy się porządna reedycja. Paradoksy, sprzeczności, uporządkowany bałagan, kulturowy i kontrkulturowy magiel, (r)ewolucja seksualna, sporo „post-”, a jednak brak prostoty, ostoi, kręgosłupa, choć niekoniecznie moralnego. Zgrzyty i nieścisłości. Kocioł polski, w którym chyba najważniejszy jest język i jego pozornie nieograniczone możliwości. Język, który jest żywy, ale czy można z całkowitą pewnością stwierdzić, że „ożywia”? Jest do czego wracać. Jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska, Wibrujące ucho, KIT „Stowarzyszenie Żywych Poetów”, Brzeg 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SIEĆ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* LITERATOR[1] - http://www.literator.pl/?p=195&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* EWA BIEŃCZYCKA[2] - http://www.historiamoichniedoli.pl/?p=273&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* WYWROTA[3] - http://www.wywrota.pl/db/artykuly/16577_aleksandra_zbierska_wibrujace_ucho_redsq.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* rozmowa[4] - http://www.poema.art.pl/site/itm_158872_po_jasnej_stronie_mocy_wywiad_z_aleksandra_zbierska.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2063255949106115411?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2063255949106115411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/recenzje-wibrujace-ucho.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2063255949106115411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2063255949106115411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/recenzje-wibrujace-ucho.html' title='recenzje &apos;Wibrujące ucho&apos;'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2747108474956304565</id><published>2010-06-28T03:44:00.000-07:00</published><updated>2010-06-28T04:19:54.305-07:00</updated><title type='text'>duszo moja? babusie pusty w środku</title><content type='html'>Strona osobista:Aleksandra Zbierska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* /Wibrujące ucho&lt;br /&gt;* /Wibrujące ucho - recenzje&lt;br /&gt;* /Panoptikon&lt;br /&gt;* /Panoptikon - recenzje&lt;br /&gt;* /Varia&lt;br /&gt;* /Publikacje&lt;br /&gt;* /Nowe teksty - publikacje)&lt;br /&gt;* /Video &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: "http://www.poewiki.org/index.php/Strona_osobista:Aleksandra_Zbierska"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska WIBRUJĄCE UCHO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horse sense&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, miał coś na swoją obronę - nie chciał&lt;br /&gt;zrobić jej krzywdy, ale odróżniał myśli od żądz.&lt;br /&gt;Widział Anioły wokół jej głowy i puszczały mu nerwy.&lt;br /&gt;Rzeczy toczyły się w swoje strony -&lt;br /&gt;nie zdążyła zamknąć oczu. Anioły spadły,&lt;br /&gt;przenicowały ciemność;&lt;br /&gt;to był jego pierwszy, tak naprawdę bliski kontakt&lt;br /&gt;z kobietą. Był zdrowy. Napisał później&lt;br /&gt;list opatrzony przez więzienne władze dopiskiem&lt;br /&gt;horse sense: że strasznie go wkurwiało bicie&lt;br /&gt;jej serca. Do obłędu. Aż nie pojawił się gość&lt;br /&gt;i powiedział - zrób to, a dziś jeszcze będziesz&lt;br /&gt;ze mną w raju. Ale skłamał, bo dziś to wczoraj.&lt;br /&gt;I znowu tu siedzi, tak blisko, że bardziej&lt;br /&gt;się nie da - pokazuje w lusterku fragmenty mojego&lt;br /&gt;umysłu. Patrz! Nie masz oczu, lecz behemotowe&lt;br /&gt;zęby. Dwa razy dźgnąłem go nożem. Rozpuścił się,&lt;br /&gt;ale znów jest świeży. Mamrocze coś, jak ostrzeżenie -&lt;br /&gt;i jutro też będzie wczoraj, i pojutrze i poza-poza-&lt;br /&gt;jutrze, umarli grzebią umarłych. Czy żyję,&lt;br /&gt;nie wiesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Romantyczność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabiła karpia. Owinęła w kołderkę&lt;br /&gt;i położyła się spać. Nie ma zwłok?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma zbrodni. Później, znaleziono zęby -&lt;br /&gt;dzięki nim zdołano ją zidentyfikować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Uratujmy komuś życie!&lt;br /&gt;To rozrywka dla prawdziwych ludzi,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;takich jak ty, i jak ja]&lt;br /&gt;Zdradzała dwóch facetów? Nie miała wstydu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybaczysz jej. Ona nie żyje. Nie zapomnisz.&lt;br /&gt;Mają to na taśmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co się czai za progiem: Eros jest barankiem, który czeka&lt;br /&gt;na łaskę Bożą, choć nie ma pewności,&lt;br /&gt;czy jej doczeka. 17:17. Co z tą trawą? Jest&lt;br /&gt;pierwsza niedziela adwentu. Chciałabym położyć się&lt;br /&gt;na trawie. Pokazałam mu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zdjęcia - ciemnoniebieskie fragmenty&lt;br /&gt;uczynione z błyskawic - można zerknąć&lt;br /&gt;i w głąb ziemi. Czy go zdradzam?&lt;br /&gt;Jeśli wrócę przed świtem, nie zniknę -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chodzi o obiektywizm, a nie o świńską&lt;br /&gt;gadkę - tak, pozwoliłam gnojkowi pieprzyć&lt;br /&gt;od przodu i tyłu - niechże uczestniczy, tu nie ma&lt;br /&gt;delikatnych uczuć. Chciałabym&lt;br /&gt;położyć się na trawie. Być trawą,&lt;br /&gt;w gruncie rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja mam właśnie napad paraliżu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie mogę oderwać oczu od zakonnicy.&lt;br /&gt;Obojętność wróbli świadczy o tym,&lt;br /&gt;że czerń nie jest cudem. W gruncie rzeczy&lt;br /&gt;więcej nic nie widać. Obok drzwi&lt;br /&gt;ktoś szarpie się z klamką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd ten smród? To po gościu - odpowiada dziewczyna&lt;br /&gt;kopiąc pościel w stronę pralni. To co,&lt;br /&gt;on umarł?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego ręka, moja ręka - te obszary natury&lt;br /&gt;wymagają więcej kontroli niż inne -&lt;br /&gt;popijam pigułkę jego śliną. Od tego&lt;br /&gt;można zacząć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wsuwamy łóżka z powrotem pod ściany,&lt;br /&gt;ściągamy powłoczki. Spytałam czy mnie kocha. -&lt;br /&gt;miał usta pełne pierza, a ja napad paraliżu.&lt;br /&gt;Brakuje mi zamknięcia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gangbang&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieciak błaga o darowanie mu życia.&lt;br /&gt;Trzyma się lodu, a jego dusza jest już&lt;br /&gt;kulką - toczy się, coraz dalej i dalej&lt;br /&gt;od niego (woda była czarna). A ten staruszek,&lt;br /&gt;którego wczoraj okradli? Współczuję ludziom,&lt;br /&gt;których się okrada, bo to obrzydliwe -&lt;br /&gt;a nie dlatego, że mam miękkie serce. Rzeka&lt;br /&gt;się ze mnie śmieje, aż piana jej wyszła&lt;br /&gt;na usta, a przecież kłamię - bo rzeka&lt;br /&gt;się nie śmieje, ani nie płacze - rzeka szumi,&lt;br /&gt;pluszcze. Trzymam się lodu, kulka jest&lt;br /&gt;coraz mniejsza, i toczy się dalej; na brzegu,&lt;br /&gt;w trawie błyszczą zwierzęce oczy, albo&lt;br /&gt;kawałki szkła (woda jest czarna, czarna!),&lt;br /&gt;a świat jest takim ładnym snem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Intencjał Zoldy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stało się: odbezpieczyła granat, włożyła&lt;br /&gt;w usta. Wykryto resztki nasienia&lt;br /&gt;w odłamkach, grupa A rozeszła się&lt;br /&gt;po świecie. Wszyscy oficerowie mają&lt;br /&gt;przy sobie brąz. Śledztwo drga. Te drzwi&lt;br /&gt;są zamknięte. Zajrzyjmy do środka:&lt;br /&gt;Tristero zdejmuje wygięte okulary, patrzy&lt;br /&gt;w lustro, widzi dym twarzy, powolne tempo&lt;br /&gt;jego opadania i krztusi się ze śmiechu.&lt;br /&gt;Nie walczy, nie ucieka: wolność&lt;br /&gt;nie jest funkcją, w gruncie rzeczy,&lt;br /&gt;ale dramat jednostki nie jest sednem&lt;br /&gt;lustra, ani płonące szyby w Iraku,&lt;br /&gt;ani chiński mur, ani nic, co jest widoczne&lt;br /&gt;z kosmosu - jedynie dym uwięziony&lt;br /&gt;w pozbawionym znaczenia momencie -&lt;br /&gt;moment pozbawiony wieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka nigdy się nie uśmiecha - modli się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o powołanie dla mnie, ale ja nie mam skłonności&lt;br /&gt;mistycznych. Lubię różowe mydełka, balsamy do ciała&lt;br /&gt;i kulki z płynem do kąpieli. - Mamy tu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do rozważenia kwestię wiary, ale dopiero&lt;br /&gt;po rozważeniu kwestii ciała - odezwał się głos (organista&lt;br /&gt;grał pospiesznie). Trzeba go słuchać, jak deszczu&lt;br /&gt;inaczej się zwariuje. Idziesz zapalić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trzeciej zwrotce będzie sprawa księdza,&lt;br /&gt;w czwartej dzieciak go otruje, puenta będzie merkantylna -&lt;br /&gt;uwaga, trudne słowa: firanki rzęs i ekskrementy&lt;br /&gt;w jego leniwym oku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eleganccy, elokwentni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja mam właśnie okres chrześcijański. W&lt;br /&gt;instynktownej piekarni siedzimy blisko siebie,&lt;br /&gt;gejzer gorącej klatki schodowej próbuje&lt;br /&gt;wywieźć w pole wszystkie matki robiąc głupie miny.&lt;br /&gt;W cieniu sukienka w kwiaty, roślejsza&lt;br /&gt;Dojrzalsza - przeznaczona przez naturę&lt;br /&gt;dla szubrawca - okrywa podżegacza; a po drugiej&lt;br /&gt;stronie łańcucha wulgarne twoje wargi&lt;br /&gt;milczą: bierzesz pigułki? A ja mam właśnie&lt;br /&gt;okres chrześcijański. Zgrzyt klucza w zamku&lt;br /&gt;piętro wyżej. On schodzi w dół, widzi, zezuje,&lt;br /&gt;w usta wkłada mi słowa nieznane. Obce. Tajemnicze.&lt;br /&gt;Krwawiące. Pełne natychmiastowe: „kopula raza".&lt;br /&gt;Sejsmografy rejestrują mówienie językami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od trzciny. Za domem jest&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pole. Ciało ciągnie mnie w stronę światła&lt;br /&gt;w tę i z powrotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem, gdy myślę, że nie zdążę&lt;br /&gt;i przez dziurkę od klucza wlatują trzmiele,&lt;br /&gt;otwieram usta i nie oddycham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz, który przyszedł do mojego ojca&lt;br /&gt;wyglądał na takiego, co nigdy nie miał kobiety.&lt;br /&gt;Pomyślałam - beniaminek - taki niewiele może&lt;br /&gt;pomóc przy martwicy stóp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzy jakby patrzył na turkusowe kopuły,&lt;br /&gt;strzeliste minarety, pękniętą czarę chrzcielnicy&lt;br /&gt;i jej szczęśliwą ranę. Z natury tak delikatny&lt;br /&gt;grzebie we wnętrznościach, ponieważ choroba&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to piękno. Był szpital w podcieniach, sadza&lt;br /&gt;nad łęgami i jeszcze dziury w wodzie, gdy ojciec&lt;br /&gt;rzucał kamieniami z okna. Córka nie chce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;być świętą w niewoli. Ładna jest krew&lt;br /&gt;zmieszana z piachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo, co spało&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co robisz w tej muszli słoneczny chłopczyku?&lt;br /&gt;Co robi z tobą makowa panienka? - Słyszę! Wszystko -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cisza jest najpiękniejszą muzyką,&lt;br /&gt;podlega wielu wpływom i czerpie z wielu źródeł; widzę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;np. światło dzienne: nie miałem pojęcia, że jest tak wrzaskliwe.&lt;br /&gt;Mówię! Bo czuję się zmuszony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;V kolumna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaliśmy się, żeby popatrzeć&lt;br /&gt;na księżyc i Zaratustra&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;powiedział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwiejecie się tak dziwnie.&lt;br /&gt;Wstyd przed księżycem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestionariusz wsobny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda odpowiedź "nie wiem" może być wykorzystana przeciwko,&lt;br /&gt;a nieudzielenie odpowiedzi na pytanie będzie karane fangą w nos.&lt;br /&gt;Zbigniew Machej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto to jest Zbigniew Machej? Dlaczego nie urodził się, jako Tymoteusz&lt;br /&gt;Karpowicz? Pod jaką inną gwiazdą, jeśli nie wieloramienną? Co przeżył&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w dzieciństwie, a czego nie przeżył, że musiał debiutować pod własnym&lt;br /&gt;imieniem, i skąd się wzięło to imię Zbigniew? Czy ma psa? Jak ten pies&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się wabi? A jeśli nie psa, to może kota? Albo inne zwierzę, które można&lt;br /&gt;mieć? A jeśli nie można, to czemu? Czy jest przeczulony? I czy się dusił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;we własnej skórze, z powodu spuchniętego języka? Czy myślał już wtedy&lt;br /&gt;o tym, jak się miesza języki? I na czyj obraz i na czyj użytek? I na czyje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podobieństwo przyłożył siekierę do granic języka, i gdzie je odnalazł?&lt;br /&gt;I kiedy? I czy były to granice odzyskane? Czy dało się je poprzesuwać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli nie, to czy przyłożył siekierę do własnych korzeni, czy tylko do&lt;br /&gt;korzeni Karpowicza? I czy było to wszystko takie polskie, nasze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ma inną kobietę? I od jak dawna? Czy ochrzcił tę kobietę ogniem&lt;br /&gt;i rózgą żelazną? I jak to się robi? A może woli mężczyzn? A jeśli tak,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to jakich? I dlaczego? A może nie lubi pytań osobliwych? Czy jest&lt;br /&gt;głosem wołającego na puszczy, czy tylko wilczym echem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czy Karpowicz udzielił odpowiedzi? A jeśli tak, to na jakie pytanie?&lt;br /&gt;A jeśli nie, to czy otrzymał fangę w nos? A jeśli Zbigniew Machej jest&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nadal poetą, to czy on jest taki polski, nasz? I to, czego nam życzył&lt;br /&gt;na rok 2003 jest wciąż aktualne? Nam, czyli komu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skarga zegarka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzi studentka cienka jak zapałka,&lt;br /&gt;zaraz się zacznie rozbierać. Na razie pali.&lt;br /&gt;A mnie się chce płakać, dokładnie nie wiem&lt;br /&gt;czemu. Mówię, że z ust płynie mi woda, i&lt;br /&gt;wodę mam w płucach ciemniejszą o jeden&lt;br /&gt;ton, i że myślę wciąż o topielcach, i o ich&lt;br /&gt;cienkich, sinych ustach. Byłoby dobrze&lt;br /&gt;gdybym zapamiętał, że nazwała mnie&lt;br /&gt;wtedy kłamcą; a teraz leżę w trawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jestem trawą. Szkło wykrzywiło mi&lt;br /&gt;Policzki. Leżę tu i nawet nie potrafię&lt;br /&gt;tego dobrze opowiedzieć. Osobliwe -&lt;br /&gt;byłem wierny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po oczach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżał w wózku z brajlowskim wydaniem&lt;br /&gt;Pynchona. Przyjrzałam mu się z bliska:&lt;br /&gt;miał przytrzaśnięte palce. Rozważając&lt;br /&gt;swoje kłopotliwe położenie uniosłam się&lt;br /&gt;nad nim, a z jego ucha wyfrunęły miriady&lt;br /&gt;nietoperzy i zamarzły w powietrzu. Tak,&lt;br /&gt;oznajmił - najważniejsze są relacje&lt;br /&gt;między elementami w jednym tylko punkcie&lt;br /&gt;trajektorii lotu - w punkcie tu i teraz.&lt;br /&gt;Kiedyś będę musiała wziąć w obronę&lt;br /&gt;to, czego nie widzę. Coś tu nie gra. Instalują&lt;br /&gt;skrzydła schodów, miriady ciał zostają&lt;br /&gt;odwrócone, pękają pęcherzyki wypełnione&lt;br /&gt;wodą, ktoś ma kłopoty z oddychaniem;&lt;br /&gt;a wózek stoi jak stał. To było tak&lt;br /&gt;naturalne, jak naturalna jest skłonność&lt;br /&gt;do kłamstwa. Wdmuchuję tlen przez słomkę,&lt;br /&gt;bo on wydmuchiwał krew. I czytał, przysięgam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałeś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;iż pójdziemy tam razem albo nigdzie.&lt;br /&gt;Czytałam, że drzwi może nie być, ale są okna,&lt;br /&gt;a Pan je otwiera na trumny zmurszałe.&lt;br /&gt;Popiół po nas zwyczajnie się rozproszy -&lt;br /&gt;można się wzruszyć, naprawdę,&lt;br /&gt;a ty sobie patrzysz - dziękuję,&lt;br /&gt;że mną potrząsasz. Trzeba mi więcej&lt;br /&gt;optymizmu, więcej prostoty.&lt;br /&gt;Coś mnie wyrzuca poza zdjęcia, które oglądasz&lt;br /&gt;(nieprawda, że nie mam hamulców, ja tylko ich&lt;br /&gt;nie używam), pozwalam sobie na śmiech&lt;br /&gt;i biorę go w cudzysłów. Na mszy za zmarłych&lt;br /&gt;pokazałam język i dostałam w mordę -&lt;br /&gt;przepraszam - ufam, jak zwierzę w robaki&lt;br /&gt;i liście, że boli tylko to, co ożywione.&lt;br /&gt;Niech gniją w spokoju, którzy jeszcze kaszlą,&lt;br /&gt;a ty? (Ponad godzina autobusem i pieszo).&lt;br /&gt;W drodze do pracy, w drodze do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umrzeć we śnie. Leżeć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak żółw w przewróconym pancerzu&lt;br /&gt;cierpliwie znosząc śmiertelną niezgrabność -&lt;br /&gt;to głupie tak nie móc przestać&lt;br /&gt;o tym myśleć. Próbuję czytać: "Życie w Systemie&lt;br /&gt;jest, jak jazda po bezdrożach autokarem&lt;br /&gt;kierowanym przez maniaka gnanego myślą&lt;br /&gt;o samobójstwie, choć właściwie, facet jest&lt;br /&gt;sympatyczny, opowiada dowcipy przez głośniki".&lt;br /&gt;Skąd w mojej głowie usta pełne kurzu?&lt;br /&gt;Obserwuję każde przymierzane słowo. Śmierć –&lt;br /&gt;mogłaby pojawić się w każdej chwili i mnie&lt;br /&gt;zaskoczyć; ponoć, w chwili śmierci staje przed oczami&lt;br /&gt;całe życie - odurzający, odkurzony melodramat&lt;br /&gt;wielkich odruchów i małych draństw; wracam&lt;br /&gt;do Pynchona: "Roger budzi się na moment,&lt;br /&gt;mruczy: "Kurwa, to obłęd" i zapada z powrotem&lt;br /&gt;w sen" - sens śmiertelności? Poruszać się&lt;br /&gt;w jej objęciach, gdy wszystko więdnie,&lt;br /&gt;paczy się, upada. To głupie tak nie móc przestać&lt;br /&gt;o tym myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ochłodzenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman powiedział, że trzeba udawać. Nalał mi Guinnessa&lt;br /&gt;i narysował na dłoni wszystkie sprawy. I roztopiliśmy się -&lt;br /&gt;tak właśnie to czułam, a właściwie tak dokładnie było -&lt;br /&gt;przyjemne wrażenie bycia wszystkim naraz. Wróciłam,&lt;br /&gt;do jakiegoś domu, do jakiegoś mężczyzny, zaparzyłam mu&lt;br /&gt;herbatę. I nasze życie minęło. W innym czasie: 8 minut&lt;br /&gt;doskonałości, uciekanie i gonienie - to tu, to tam -&lt;br /&gt;czyjeś łóżko, czyjaś ręka zamykająca drzwi. A teraz?&lt;br /&gt;Moja głowa zapadła się w poduszkę - można to nazwać&lt;br /&gt;kryzysem sumienia (nie pamiętam, bo nie chcę pamiętać).&lt;br /&gt;Ponieważ czyny zamazują się wzajemnie niedługo znikną&lt;br /&gt;wszystkie symptomy. Dojmująco zimny ten wieczór -&lt;br /&gt;z niewiadomego powodu znów jestem po tamtej stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy myślę: niepokojąca&lt;br /&gt;natura nonsensu - widzę obraz bitwy&lt;br /&gt;o przegrane sprawy, walkę woli - tej,&lt;br /&gt;która przypala ci papierosa (kobiety&lt;br /&gt;tak nie robią). Przejmująco zimny ten&lt;br /&gt;wieczór - jeden fałszywy krok,&lt;br /&gt;a wpadniemy z powrotem w sidła starych&lt;br /&gt;nawyków. Ponieważ mam nóż między&lt;br /&gt;zębami jestem sprokurowaną squaw -&lt;br /&gt;bez ust i języka - w imię Ojca i Syna -&lt;br /&gt;zgadzam się na eleganckie oddzielenie,&lt;br /&gt;bez łkań i innych dźwięków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;In flu. Spowiedź poety&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszłości nie ma, nie można jej mieć.&lt;br /&gt;'Tu i teraz' należy do mnie.&lt;br /&gt;I owszem, wysmarkałem się w zajebiście drogą&lt;br /&gt;firanę na parapetówie u znajomych - because?&lt;br /&gt;Jestem na etapie shita, więc ślizgam się&lt;br /&gt;po wszystkim. Say Alleluja materio! W ruch!&lt;br /&gt;O całowaniu redaktorskich klamek i o tych&lt;br /&gt;wszystkich subtelnościach nie wiem nic, i,&lt;br /&gt;uprzedzając następne pytanie - tak! Jestem&lt;br /&gt;prosty, a nawet uproszczony. Harmonia&lt;br /&gt;przyrody nad moją głową, tyrania wspomnień&lt;br /&gt;we mnie - to wszystko płynie w stronę światła.&lt;br /&gt;A światło? Jest gdzieś na zewnątrz, tam,&lt;br /&gt;gdzie je zostawiłem. Macham mu na pożegnanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wibrujące ucho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę spać kochanie - obłęd&lt;br /&gt;kapitalizmu i innych izmów, casus&lt;br /&gt;wody &amp; ciała, a przecież mogłabym&lt;br /&gt;tak siedzieć teraz z tobą i milczeć.&lt;br /&gt;Sherry płynie, że hej! Szczekają psy&lt;br /&gt;snu - to twoje psy. Zamieniam się&lt;br /&gt;w słuch, i jestem słuchem: dźwięk&lt;br /&gt;wchodzi mi do środka ciemniejszy&lt;br /&gt;o jeden ton. I oto chwila pełnego&lt;br /&gt;patosu: wodorosty podeszły pod&lt;br /&gt;drzwi - totalna mobilizacja szumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko w rękach konia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam kontaktu z końmi - to przez mój lęk&lt;br /&gt;wysokości - półtora metra od ziemi czuję się&lt;br /&gt;nieswojo. Spotykam jeżdżących konno:&lt;br /&gt;klasycznie i fanów stylu western, ale nigdy&lt;br /&gt;nie spotkałem się z bezpośrednimi konfrontacjami&lt;br /&gt;przedstawicieli tych opcji - każda z frakcji&lt;br /&gt;znajduje milion argumentów pokazujących wyższość&lt;br /&gt;swojego stylu i absurdalność drugiego.&lt;br /&gt;Jak to jest np. z płetwonurkami? Ci z płetwami&lt;br /&gt;śmieją się z tych bez? Albo, bezdechowi uważają,&lt;br /&gt;że pływający w akwalungach to cieniasy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Światło&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spało w trumnie i nie wierzyło w śmierć.&lt;br /&gt;Przyjdą ze świata mu współczuć i wszystkim&lt;br /&gt;mutacjom rąk, rękawów, nóg, kieszeni.&lt;br /&gt;Zgniła zieleń, barwy trupie w basenie wody&lt;br /&gt;nieruchomej fałszywe odbicie - smutek, smutek obecny&lt;br /&gt;wszędzie. Tak, tak, trzeba dokądś iść.&lt;br /&gt;Nadstawiam tyłek (miłość nigdy nie wychodzi&lt;br /&gt;z mody) i nie - nie proszę, tylko się grzecznie&lt;br /&gt;domagam. Spał. Mam go przekłutego igłą, na liście&lt;br /&gt;w 2D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dać dupy, ckliwie się ścigać, possać ducha&lt;br /&gt;i zwinąć forsę, żeby się nie zorientował; wydąć usta&lt;br /&gt;w przydługim pocałunku, znaleźć cel tej gry:&lt;br /&gt;Wiesz, kurwa, tylko miłość się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i jeszcze tańczyć, zdradzać i być zdradzanym,&lt;br /&gt;srać na społeczeństwo i srać na rodzinę,&lt;br /&gt;i dbać, żeby nic przypadkiem nie urodzić:&lt;br /&gt;To takie wyczerpujące to wiesz – macierzyństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak w kółko, koronkowe majteczki, szpicruta,&lt;br /&gt;ssanie konta i kolacja z jego znajomymi, na której&lt;br /&gt;musisz mieć wysokie buty i wąską miniówę:&lt;br /&gt;I rozchyl nogi kochana, niech zobaczą trochę cipy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umarł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;leży martwy, zwyczajnie, jak zawsze&lt;br /&gt;leżą martwi, jakoś nie specjalnie ciężko,&lt;br /&gt;choć po trupiemu, z na zawsze załamaną&lt;br /&gt;głową na poduszce. Nim zstąpi duch, by&lt;br /&gt;odnowić oblicze ziemi, on tej ziemi nabierze&lt;br /&gt;do płuc. Zapalę papierosa i puszczę smużkę&lt;br /&gt;dymu, bo łkanie, nawet jeśli szczere&lt;br /&gt;wydaje się być niewłaściwe lub co najmniej&lt;br /&gt;nie tyczy się jego. Pamiętam jak mówił:&lt;br /&gt;Boga nie ma, a jeśli jest, to złożył nas w ofierze&lt;br /&gt;przypadku, do którego należy. Płakać&lt;br /&gt;powinny matki, że muszą rodzić dzieci;&lt;br /&gt;szczęśliwi są tylko ci, którzy już umarli.&lt;br /&gt;Myślę umarł, pójdę żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hello, hello Helenko, jako ci się pasie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mi się przyśniło, że to będzie pieśń miłosna&lt;br /&gt;czytana od tyłu, więc dobrze by było, gdyby padał&lt;br /&gt;deszcz i drgała jakaś struna - tęsknoty na przykład,&lt;br /&gt;a okno niedomknięte tłukło się o ścianę. I żeby było&lt;br /&gt;smutno. Podpiszę bez sankcji, bo rzeczywiście pada&lt;br /&gt;i jest zupełnie zimno, drętwieje mi ręka (podobno&lt;br /&gt;to od serca - zawzięte, jak Żyd w tańcu, nic więcej&lt;br /&gt;nie może). Więc znów mnie niesie. Owa pieśń? Czym&lt;br /&gt;jest w istocie? Stanem hiperłącza, milczącą zmową&lt;br /&gt;śmiertelnych przeciwko śmiertelności, bo jeśli jest&lt;br /&gt;Corpus delicti, to musi gdzieś być motyw. Otóż to:&lt;br /&gt;nie potrafię dłużej się bronić. Bo mi się przyśniło,&lt;br /&gt;że to będzie taka pieśń miłosna czytana od tyłu,&lt;br /&gt;więc: tęsknię, tęsknię, i wtedy, kiedy rąbię drewno&lt;br /&gt;do kominka, i podczas każdej prostej przyjemności,&lt;br /&gt;i nawet wtedy, kiedy już nie pada, a wszystkie okna&lt;br /&gt;są dawno zamknięte - na szczęście - i wcale nie jest&lt;br /&gt;mi smutno. Więc sza! Ani słowa w następnej linijce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyk, pyk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śni ci się, że musisz wstać, że za chwilę&lt;br /&gt;gdzieś się spóźnisz. Patrzysz - jest zegarek,&lt;br /&gt;ale nie ma żadnego czasu, tylko sprężynki -&lt;br /&gt;pyk, pyk. I myślisz: materia jest fałszywa.&lt;br /&gt;I już wiesz, że jesteś jedną z tych sprężynek -&lt;br /&gt;głupio dałeś się wkręcić. Próbujesz coś mówić,&lt;br /&gt;ale zamiast słów z ust ci wychodzą bąbelki&lt;br /&gt;- pyk, pyk, i zatrzaskują się drzwi. Dobra -&lt;br /&gt;myślisz, trzeba się obudzić. Ojcze nasz,&lt;br /&gt;któryś jest w niebie - czy jakoś tak. Co dalej?&lt;br /&gt;Pająk! Pająk spadł z sufitu! Żeby ci tylko&lt;br /&gt;nie wszedł do ucha, cholera, tylko nie to!&lt;br /&gt;I już stoisz i patrzysz, a przed tobą, o zgrozo!&lt;br /&gt;Jesteś zdziwiony wyrazem własnej twarzy -&lt;br /&gt;zero subtelności. A teraz suspens: pająk&lt;br /&gt;pakuje ci się do ust, a ty leżysz tam - pyk -&lt;br /&gt;z rozdziawioną gębą, jakbyś w pociągu spał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniło mi się, że będziesz się bał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc świat nie mieści się w głowie, zmieścił się w bucie,&lt;br /&gt;który nie przypomina buta, ewentualnie wcale nim&lt;br /&gt;nie jest - tętni w mętnej wodzie, z trudem się przetacza&lt;br /&gt;i bez trudu ginie. Żyjątka tego świata są białkową strukturą,&lt;br /&gt;myślą i czują - nazwano ich ludźmi. Fantomowy&lt;br /&gt;ból każe się spieszyć, więc: odchodzą, wracają, zdyszani,&lt;br /&gt;zziajami (ta narracja powtórzeń jest przecież urocza),&lt;br /&gt;a są i tacy, co znają watahy cieni, które im złorzeczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciec w bezruch, czy tuptać w tym kole?&lt;br /&gt;Śniło mi się, że będziesz się bał,&lt;br /&gt;tymczasem w innym bucie, który nie przypomina buta,&lt;br /&gt;ewentualnie wcale nim nie jest, tętni&lt;br /&gt;inny świat, hodowla innej struktury białka, która myśli i czuje.&lt;br /&gt;Wszystko wszystkiemu życzy szczęścia,&lt;br /&gt;ale to nie pociecha - żyjątka umierają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jonasz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J. odwrócony twarzą do ściany łapczywie połykał każdy kęs&lt;br /&gt;powietrza, jak ryba wyrzucona z akwarium. Czasem pukał&lt;br /&gt;w ścianę - ta doskonała obojętność świata. Więc&lt;br /&gt;przyszło mu umierać w brzuchu wieloryba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, jeszcze trzyma ból na smyczy, O, jeszcze spróbuje to przebić&lt;br /&gt;papierosem, O! Jeszcze wdech, O! Jeszcze wydech&lt;br /&gt;- więcej, więcej nonszalancji! O! Nie będzie łatwo. O-&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;N - a, ostrożnie stawia kroki, ledwo się trzyma poręczy.&lt;br /&gt;Z ceglastej ściany tryska napis, jak fontanna z oparów&lt;br /&gt;absurdu, tryska prosto w twarz: Zakład czynny całą dobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciągając powietrze smakowała umarłych, sprawdzała&lt;br /&gt;nadgarstki - nic nie znalazła. Tętno, tętno! Więcej tętn -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu - turla, rla, rla się wózek po betonie, kółka&lt;br /&gt;skrzypią: zip, zip, dziwnie skulony człowiek w prześcieradle&lt;br /&gt;stygnie jak odcięta dłoń niedbale rzucona w śnieg&lt;br /&gt;- i już, wystarczy, ciiii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S - zaaaa, na planie! Wystarczy tej nonszalancji!&lt;br /&gt;Trzeba biec, wiatr szarpie za włosy, trzeba się schować&lt;br /&gt;w płaszczu. A na dziedzińcu mgła, jak sponiewierana biel,&lt;br /&gt;więc biegnij w te mgłę, szalone tętno zostaw pod skórą -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mniej więcej wtedy, a teraz jest tak: żałobnicy.&lt;br /&gt;Z balonikami, balkonikami, z pomponami i robak:&lt;br /&gt;spacerują po krawędzi szklanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Ester:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;umrzesz, umrzesz, umrzesz i będziesz nagusieńka&lt;br /&gt;jak cię Pan Bóg stworzył, tak cię Pan Bóg zabierze -&lt;br /&gt;nogami do przodu. Kap, kap, kap, spływasz. Quo?&lt;br /&gt;Vadis, mówię do niej, a z ust płynie mi woda,&lt;br /&gt;i wodę mam w płucach ciemniejszą o jeden ton, i&lt;br /&gt;myślę wciąż o topielcach, i o ich cienkich, sinych&lt;br /&gt;wargach. O Ester, będziesz sama, samiusieńka&lt;br /&gt;żadnych innych stworów, ani forsy, i będziesz&lt;br /&gt;zjawiskiem, zjawą, tak naprawdę niczym; a teraz&lt;br /&gt;leżę w trawie, i jestem trawą, śmiech mi wykrzywił&lt;br /&gt;twarz, leżę tu i nie potrafię tego dobrze opisać&lt;br /&gt;(osobliwe); a pod ziemią robale - też chcą żyć&lt;br /&gt;i coś muszą jeść - jeść &amp; jeść bez końca - ich Bóg&lt;br /&gt;jest słabszy, jak ten wiersz, który jest trucizną,&lt;br /&gt;jadowitym pająkiem - zatruje mnie, ciebie i całkiem inny&lt;br /&gt;wiersz. Tak Ester, chodzi tylko o to, by nie dać się&lt;br /&gt;sfiksować w pierwszej kolejności, więc leżę, palę&lt;br /&gt;dym się unosi: okno / oddech się uspokaja. Enter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bożątko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolałbyś być głupi, czy mieć siedem dziur w głowie? - MLB&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niekochanego nikt jeszcze nie nazywał niekochanym&lt;br /&gt;- zobacz ile straciłeś nie pozwalając siebie kochać.&lt;br /&gt;Przechodzisz z rąk do rąk, jak kostropaty krasnolud,&lt;br /&gt;a potem drobisz nogami w pobliżu pociągu,&lt;br /&gt;który miał cię zawieźć do domu - a on?&lt;br /&gt;Jedzie bez ciebie - balum, balum - ale co tam,&lt;br /&gt;wzorcowy poeta zawsze będzie wzorcowy - nawet tu,&lt;br /&gt;na miejscu, i tak przywalony umownym sztafażem&lt;br /&gt;inności - to ona, MISTRZU, Bożątko, spódnica&lt;br /&gt;puka w twój zapowietrzony kaloryfer i woła&lt;br /&gt;spod śladów twojego kciuka, bo równać należy&lt;br /&gt;w górę, i czeka na pograniczu nośnych metafor,&lt;br /&gt;które graniczą z szalbierstwem języka - do czasu.&lt;br /&gt;Ma siedem dziur w głowie i już nie jest głupia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bluff&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agentka Skali jest teraz zajęta (nazwijmy ją Ślepym&lt;br /&gt;Losem, bo muszą być jakieś pryncypia), robi właśnie&lt;br /&gt;behawioralną sesję twardym facetom, którzy boją się&lt;br /&gt;posądzenia o pedalstwo. Więc wybijają to sobie z głowy&lt;br /&gt;tępą łyżwą - jak Tom Hanks w Caste away’u - i molestują&lt;br /&gt;swoje zegarki, by zmniejszyć dystans od płynącego tu&lt;br /&gt;do wpływającego teraz, a potem odprawiają Piętaszka&lt;br /&gt;daleko, daleko za drzwi. Spójrz, ile kryje się za nimi&lt;br /&gt;próżnego, jak się unoszą próbując opiewać czołgi, markują&lt;br /&gt;wysokie "c".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płynące teraz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprosisz klauna? Powinien być prawdziwy&lt;br /&gt;nieśmiało zgłaszam swój akces. Spójrz,&lt;br /&gt;się odsłaniam od pasa w dół, ale do rzeczy -&lt;br /&gt;zostawiłaś psa, i tusz do rzęs - chyba się wyrzygam.&lt;br /&gt;Piłem, piję, uczę się oddychać;&lt;br /&gt;śni mi się pogrzeb za pogrzebem, pieprzony pies&lt;br /&gt;wyje &amp; wyje (to już nie jest śmieszne).&lt;br /&gt;Dziś w nocy umrze ktoś, z kim nigdy się nie spotkam.&lt;br /&gt;W całej nieskończoności świata miniemy się tak&lt;br /&gt;bez śladu. Pojutrze zaczną kopać dół,&lt;br /&gt;schylą się nad nim czyjeś mokre plecy, żuki prysną&lt;br /&gt;w stronę miasta - ja to widzę, tak bez przerażenia -&lt;br /&gt;całe to misterium śmierci i wszystko co potem:&lt;br /&gt;pogrzeb, feeria kwiatów, wstążek i błoto,&lt;br /&gt;które pożre trawę, wiosnę i wszystkie te cmentarne&lt;br /&gt;rekwizyty, a potem pożre mnie. A póki co&lt;br /&gt;jest zima, a ty szorujesz jakiś kibel w Chicago,&lt;br /&gt;bo tam jest ciepło, i wszystko jest takie duże,&lt;br /&gt;ocean, i palmy są prawdziwe - ja to widzę, tak&lt;br /&gt;bez przerażenia, więc pojutrze barbecue w ogrodzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W stronę hetero&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obracam się na brzuch i zasypiam z dupa odwróconą do sufitu&lt;br /&gt;tak dla odmiany.&lt;br /&gt;Charles Bukowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrzuć z siebie kurew, która ci wmawia, że jesteś homoseksualistą,&lt;br /&gt;a pojawi się forma. I jakże piękny będzie ten dzień, gdy zasiądziesz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do stołu, jak ludzie, którzy jedzą dużo, bo wcześniej nie mieli nic; ach&lt;br /&gt;i wesoły będzie następny poranek, kiedy znów zasiądziesz, jak tamci,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i będziesz pił, jadł, i pił, i spróbujesz zrobić coś na zapas, i na tym tylko&lt;br /&gt;się skupisz; aż zaśnie karp na półmisku Cwibel &amp; Mustel w żelatynowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kołderce, a Charles Bukowski powie ci, że możesz go sobie wsadzić&lt;br /&gt;i już - ale spróbuj stamtąd wyjść, i przez neurotyczne okno też spróbuj,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i powiem ci coś - będzie strasznie wysoko, i w ogóle się nie otworzy;&lt;br /&gt;a Charles Bukowski będzie się z ciebie śmiał, że masz za krótkie nogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewolucyjna tęsknota pingwina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć przez utopienie lekka nie jest&lt;br /&gt;i to mu nie grozi, choć ciągle jest zdany&lt;br /&gt;na łaskę tlenu. Nie sieje, nie orze,&lt;br /&gt;a żywi go Pan. Nie zrodzony, nie stworzony&lt;br /&gt;i niewspółistotny Ojcu. - Swimming&lt;br /&gt;in the sea is a great fun - siii - nawet&lt;br /&gt;w lodowatej wodzie. A potem chodzi&lt;br /&gt;wyprostowany jak człowiek i marzy&lt;br /&gt;o lataniu zmuszając prawdę do ucieczki.&lt;br /&gt;I czeka, czeka - cudownie przeznaczone&lt;br /&gt;do dalszej obróbki pomysłowe białko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapytałam, dlaczego to zrobił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził&lt;br /&gt;i zdradzi jeszcze nie raz. Potem mówił o kulturze fiuta&lt;br /&gt;i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych,&lt;br /&gt;o których marzy Kuba B, bo:&lt;br /&gt;demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba&lt;br /&gt;czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła;&lt;br /&gt;jakbym szła długą nocą - za nim i po niego,&lt;br /&gt;a przecież nikt nie jest taki specjalny.&lt;br /&gt;Odprysk Ducha -&lt;br /&gt;najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział&lt;br /&gt;facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.&lt;br /&gt;Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?&lt;br /&gt;Opanował się i wszystko jest ok. -&lt;br /&gt;trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta;&lt;br /&gt;Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina,&lt;br /&gt;słońca nie ma - a życie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spis treści:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.      Horse sense&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.      Romantyczność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.      A jeśli nie wrócę? Strach pomyśleć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.      A ja mam właśnie napad paraliżu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.      Gangbang&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6.      Itencjał Zoldy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7.      Matka nigdy się nie uśmiecha – modli się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8.      Elegnccy, elokwentni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9.      Zacznijmy od trzciny. Za domem jest&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10.      Słowo, co spało&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11.      V kolumna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12.      Kwestionariusz wsobny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13.      Skarga zegarka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14.      Po oczach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15.      Powiedziałeś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16.      Umrzeć we śnie. Leżeć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17.      Ochłodzenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18.      O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19.      In flu. Spowiedź poety&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20.      Wibrujące ucho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21.      Wszystko w rękach konia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22.      Światło&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23.      Miłość&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24.      Umarł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25.      Hello, hello Helenko, jak ci się pasie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26.      Pyk, pyk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27.      śniło mi się, że będziesz się bał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28.      Jonasz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29.      O Ester:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30.      Bożątko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31.      Bluff&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;32.      Płynące teraz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;33.      W stronę hetero&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;34.      Ewolucyjna tęsknota pingwina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;35.      Zapytałam dlaczego to zrobił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksandra Zbierska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wibrujące ucho&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stowarzyszenie Zywych Poetów Brzeg Wydawnictwo RED, 2009-09-08&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nota:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wibrujące ucho, ucho rozedrgane, wpadające w rezonans, szeroko otwarte na każdy dźwięk, szelest. Stąd bierze się literatura uważna i przenikliwa, która pozwala odkrywać świat na nowo i ciągle na nowo. To tak jakby swoje ucho odłączyć od siebie i odejść – zostawić je pośród tylu ciągle ważnych rzeczy. Co się dzieje z nami, gdy zostawiamy ucho? Co się dzieje z uchem? Co się dzieje ze światem – gdy zamienia się w feerię dźwięków, słów, monologów, ale również pauz. Aleksandra Zbierska nie odpowiada na żadne z tych pytań. Tylko nasłuchuje, ciągle nasłuchuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryszard Chłopek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Księgarnia internetowa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] http://sklep.poezja-polska.pl/index.php?p128,red-nr-1-2009-tomik-wierszy-aleksandry-zbierskiej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2747108474956304565?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2747108474956304565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/duszo-moja-babusie-pusty-w-srodku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2747108474956304565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2747108474956304565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/06/duszo-moja-babusie-pusty-w-srodku.html' title='duszo moja? babusie pusty w środku'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4378112097642632265</id><published>2010-05-11T05:52:00.001-07:00</published><updated>2010-05-13T02:13:52.204-07:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4378112097642632265?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4378112097642632265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/05/booster-mowi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4378112097642632265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4378112097642632265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/05/booster-mowi.html' title='...'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3040287865849810551</id><published>2010-04-08T05:27:00.001-07:00</published><updated>2010-05-11T05:50:38.581-07:00</updated><title type='text'>ANIME</title><content type='html'>[1]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BŁĄD PAMIĘCI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filozofio indywidualizmu epatująca ideowym Oderwaniem - kim nie jesteś? Jeśli ja Jestem Tobą: strzało pożądania w beztroskim dementi, lapsusie filantropijnego szastania słowem...Nic się nie dzieje. Nic nie przestaje się dziać. A&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;krew pulsuje w skroni. Krew TO życie. Chciałoby się mieć zimną &lt;br /&gt;krew...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ŚWIĄTYNIA EGO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamknięta w mętnej bani mgły, w której niczym ryba poruszam się bezgłośnie wraz z bezbarwnymi łysinami mężczyzn i topniejącymi jak oliwa nagimi plecami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jadowicie umalowanych kobiet, podążam w kierunku rozpalonego do czerwoności pieca ognistego, który połknie szarzyznę, mętniactwo, kurz, kobiety, mężczyzn i mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[TO kłębowisko motywów pustki, złudności, nierealności niepostrzeżenie towarzyszy mi bez przerwy i jest w istocie symbolem głębszych intencji, niezależnych od woli.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle pojawia się Uczucie, które niczym sprężyna grupuje wokół jednej osi element Nadziei - ponieważ niepodobna znaleźć własne, osobiste szczęście bez zmiany ogólnej – to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tylko złudzenie. Próbuje zrozumieć dlaczego moje myśli prowadzą do rezonerstwa, a uczucia do sentymentalizmu. I sprawa podwójnej wibracji: ukryć zło czy je upiększyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DO CÓRKI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZAKOŃCZENIE wydarzeń jest w gruncie rzeczy sprawą przypadku i tylko zewnętrznie wiąże się ze słowami: dostrzegam i odtwarzam przekleństwo tajemniczego fatum, które z pokolenia na pokolenie wysysa z nas siły. A jednak nasze geny przetrwały biologiczną degenerację nie po to, by teraz poddać się duchowemu bankructwu, moralnemu skostnieniu, absolutnej i strasznej pustce wewnętrznej. NIECH myśl unosi się, jak błona na powierzchni wody…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PO UWOLNIENIU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TO nie wynika z braku czasu, TO - mam - NIE - dokończone – charakter przestrzeni: pod zewnętrzną powłoką przesuwa się sznur postaci, niczym ruchoma galeria kontrastów, przyziemnych namiętności; na wskrośprozaiczne, a niekiedy żałosne i odrażające upozowanie dramatu: żeby tylko nie wyjść na durnnia! I jego finał: liczę na gwałtowne i niezbędne rozwiązanie. Obudź mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PARAMI&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodził obok i splótł się ze mną siewca ciężkiej jak ołów rzeczywistości To co dobre i ludzkie zaczęło kiełkować przez grubą warstwę wszelkiego bydlęctwa i draństwa. Dwa koła współśrodkowe zaczęły się przecinać nie nakładają się na siebie. I ten korowód pryncypiów na odchodnym - TO nie ma końca&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3040287865849810551?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3040287865849810551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/04/i-wszystko-zlazo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3040287865849810551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3040287865849810551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/04/i-wszystko-zlazo.html' title='ANIME'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8191737369021295324</id><published>2010-03-25T08:27:00.003-07:00</published><updated>2011-12-25T13:52:36.758-08:00</updated><title type='text'>pójdę się napić.</title><content type='html'>Iskrę rozpalającą płomień, palec ukłuty&lt;br /&gt;Sakramentalne: tak - tak &lt;br /&gt;FORMALANE: nie. ( kurwa kurwę kurwą &lt;br /&gt;pogania!)&lt;br /&gt;ponurych i zdecydowanych inteligentów &lt;br /&gt;teatralną rutynę &lt;br /&gt;pryncypialnych i wątpiących&lt;br /&gt;bujny temperament&lt;br /&gt;Śmiałe, silne, bohaterskie, Szare: &lt;br /&gt;Koty koty koty &lt;br /&gt;kapitał moralny, potrzeby lokalne &lt;br /&gt;opatrzność krzyczącą falsetem &lt;br /&gt;OWACJE !!!&lt;br /&gt;dla surogatów sztuki – najwyższe uznanie&lt;br /&gt;Obiad na stole, Drogę kredową – &lt;br /&gt;Niech Bóg wywyższy we właściwym czasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;t y m – &lt;br /&gt;c z a s e m:&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8191737369021295324?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8191737369021295324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/pojde-sie-napic_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8191737369021295324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8191737369021295324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/pojde-sie-napic_25.html' title='pójdę się napić.'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-154709552266532492</id><published>2010-03-25T08:27:00.001-07:00</published><updated>2010-04-08T05:31:30.181-07:00</updated><title type='text'>STANDARDy</title><content type='html'>Iskrę rozpalającą płomień, palec ukłuty&lt;br /&gt;szpilką, sakramentalne: tak - tak &lt;br /&gt;FORMALANE: nie. Kurwę, która inną kurwę kurwą pogania&lt;br /&gt;ponurych i zdecydowanych inteligentów &lt;br /&gt;teatralną rutynę &lt;br /&gt;pryncypialnych i wątpiących&lt;br /&gt;bujny temperament&lt;br /&gt;Śmiałe, silne, bohaterskie, szare &lt;br /&gt;Koty koty koty &lt;br /&gt;kapitał moralny, potrzeby lokalne &lt;br /&gt;opatrzność krzyczącą falsetem &lt;br /&gt;OWACJE !!!&lt;br /&gt;dla surogatów sztuki – najwyższe uznanie&lt;br /&gt;Obiad na stole, Drogę kredową – &lt;br /&gt;Niech Bóg wywyższy we właściwym czasie - z tym  &lt;br /&gt;c z a s e m - nie trzeba się żegnać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-154709552266532492?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/154709552266532492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/pojde-sie-napic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/154709552266532492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/154709552266532492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/pojde-sie-napic.html' title='STANDARDy'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5239344141701305763</id><published>2010-03-15T16:18:00.000-07:00</published><updated>2010-03-15T16:18:23.256-07:00</updated><title type='text'>888</title><content type='html'>mój Boże, ile słów się wysypało&lt;br /&gt;a ciszy jak na lekarstwo&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5239344141701305763?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5239344141701305763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/888.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5239344141701305763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5239344141701305763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/888.html' title='888'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3558481941149890614</id><published>2010-03-01T09:08:00.001-08:00</published><updated>2010-03-02T14:05:44.863-08:00</updated><title type='text'>Z BENTALU</title><content type='html'>Istnieją ludzie uważający za swój obowiązek &lt;br /&gt;robić działania, które wydają im się obrzydliwe.&lt;br /&gt;Popatrzcie: na ścianie wisi zegar. Zegar nie jest &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;halucynacją - wszyscy mogą go widzieć. Myślę &lt;br /&gt;więc odróżniam dobro i zło za pomocą uczuć, &lt;br /&gt;tak jak rozróżniam kolory niebieski i żółty widząc, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że są różne. Dlatego spowiadam się wam, bracia&lt;br /&gt;i siostry, zgrzeszyłam, bo napisałam książkę&lt;br /&gt;mnożąc byty niepotrzebne, ponieważ nie ma nic,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w tej książce nic, kompletnie nic ciekawego.&lt;br /&gt;Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.&lt;br /&gt;I już osiem nóg diabla pełznie mi po grzbiecie, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ręka diabla do snu mnie kołysze, i szept, jakby &lt;br /&gt;z bentalu, w kółko powtarzany : poczucie winy &lt;br /&gt;to słabość, to choroba. Nie ma dobrego wyjścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma złego. Pies pożarł kluczyki. Biegnie tu,&lt;br /&gt;po ósmej tarczy nieba. Pies nie jest halucynacją,  &lt;br /&gt;widzą go plejady gwiazd. I wy możecie widzieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3558481941149890614?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3558481941149890614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/z-bentalu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3558481941149890614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3558481941149890614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/03/z-bentalu.html' title='Z BENTALU'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-5124996115022275115</id><published>2010-01-04T07:39:00.001-08:00</published><updated>2010-01-16T06:53:36.326-08:00</updated><title type='text'>RZECZY TAK SAMO WAŻNE</title><content type='html'>(…) &lt;i&gt;jak ta zima, którą ostatecznie odczuwam w samym sobie, chłodny, mroźny spokój, uczucie, a nawet przekonanie, że wszystkie rzeczy są tak samo ważne. Jakaś mucha budzi się i brzęczy na szybie, zelówki odpadają…&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;Jens Bjorneboe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic złego nie robi. Dobrego też nie. Chce żeby było lepiej &lt;br /&gt;i wie dlaczego lepiej nie jest. Żywioły go nie słuchają, ludzie &lt;br /&gt;nie traktują, rzeczy patrzą obojętnie. Mnóstwo jest takich &lt;br /&gt;ludzi, którzy patrzą na świat, a świat im się nie odwzajemnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrócił się w moją stronę: A ty kim jesteś? - Nie czuć głodu. &lt;br /&gt;Żeby tylko nie czuć głodu! - Och, co za dekadencja! Mój biedny &lt;br /&gt;skarbie. Korzystaj ze swoich lęków. Stąd bierze się większość &lt;br /&gt;pasji. A teraz spójrz: co rozdeptujesz? Ślimak? Tak blisko,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak blisko! Ale to tylko wyczarowana przez maga breja mięsa. &lt;br /&gt;Niewinna i piękna. Zmiażdż ją, a cała sprawa zacznie się od nowa. &lt;br /&gt;Za sprawą chimery głodu, iluzji, fantazji. - Co z tego, co z tego.&lt;br /&gt;Co z tego? Zimy tutaj są dobre. Pełne ciszy, spokoju. I starość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-5124996115022275115?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/5124996115022275115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/liberator.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5124996115022275115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/5124996115022275115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/liberator.html' title='RZECZY TAK SAMO WAŻNE'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-3108359443894306696</id><published>2010-01-01T14:25:00.000-08:00</published><updated>2010-03-06T13:43:51.498-08:00</updated><title type='text'>WYCIECZKA NA WOŁYŃ</title><content type='html'>zieleń znów planuje swoje liście&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-3108359443894306696?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/3108359443894306696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/wycieczka-na-woyn.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3108359443894306696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/3108359443894306696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/wycieczka-na-woyn.html' title='WYCIECZKA NA WOŁYŃ'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-7794848905399172611</id><published>2010-01-01T12:14:00.001-08:00</published><updated>2010-02-18T05:06:52.257-08:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>,.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-7794848905399172611?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/7794848905399172611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/sen-goszacej-sawe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7794848905399172611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/7794848905399172611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2010/01/sen-goszacej-sawe.html' title='...'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-741774602516690251</id><published>2009-12-30T05:21:00.000-08:00</published><updated>2011-04-06T09:56:39.639-07:00</updated><title type='text'>PIĄTA SIŁA</title><content type='html'>Świat, który znam pełen jest gwiazd i ekskrementów, &lt;br /&gt;wyszukanego cierpienia, niekończącego się mozołu &lt;br /&gt;pracy, dozwolonego bestialstwa i fanatycznie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tępionej obsceny ( strach wymyka się wszelkim &lt;br /&gt;opisom). Znalezienie choć kilku powiązanych ze sobą &lt;br /&gt;linii w tej mozaice wzorów jest prawie niemożliwe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(teorię łączącą cztery podstawowe siły rządzące &lt;br /&gt;wszechświatem, a także tym, co dzieje się wewnątrz &lt;br /&gt;atomu Einstein zabrał, rzekomo ze sobą, do grobu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy świat jest szalony? Jeśli chodzi o podstawowy &lt;br /&gt;poziom doznań, to: zjawiska rozpadają się i stają się &lt;br /&gt;na nowo swobodnie bujającymi, luźnymi obrazami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deszczowa pogoda na przykład - jest piękna, blask &lt;br /&gt;słońca - jest piękny. Absolutna samotność? Może być &lt;br /&gt;piękna, jeśli rozumie, czym jest absolutna akceptacja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-741774602516690251?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/741774602516690251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/swiat-peen-jest-gwiazd-i-ekskrementow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/741774602516690251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/741774602516690251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/swiat-peen-jest-gwiazd-i-ekskrementow.html' title='PIĄTA SIŁA'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-8919757843234197573</id><published>2009-12-23T12:03:00.001-08:00</published><updated>2009-12-24T10:01:13.770-08:00</updated><title type='text'>To nie jest twój czas</title><content type='html'>Ten rok? Wydaje się być zbyt długi. Negocjuję&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;głód uczuć, który czyni mnie swoją &lt;br /&gt;ofiarą. To jedna z kar za odmowę uczestnictwa &lt;br /&gt;w stanie bezczynności. Podobno &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wystarczy się nie bać. Ale ten strach&lt;br /&gt;nie rodzi się z troski o siebie.  I nie jest też skutkiem &lt;br /&gt;fantazji. Kochane Ego, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to, czego oczekują od ciebie inni, nie jest&lt;br /&gt;istotne. Ja jestem twoim kierowcą. Jako pasażer &lt;br /&gt;nie masz żadnego wpływu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ani na kierunek, ani na prędkość &lt;br /&gt;jazdy. Nie nakrywaj głowy kołdrą. Utrudniasz mi &lt;br /&gt;oddychanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-8919757843234197573?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/8919757843234197573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/to-nie-jest-moj-czas.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8919757843234197573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/8919757843234197573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/to-nie-jest-moj-czas.html' title='To nie jest twój czas'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-2406526355867738419</id><published>2009-12-18T10:58:00.001-08:00</published><updated>2009-12-20T13:26:52.362-08:00</updated><title type='text'>ODKUPIENIE</title><content type='html'>&lt;i&gt;(...) niektórzy są jeszcze mocniejsi w miejscach złamania&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ernest Hemingway&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lepiej być pokonanym niż wygrać kłamstwem – zauważył wesoło &lt;br /&gt;Uriel, Boża Kulka – gdy jeden czarny dzień przestał rzucać cień.  &lt;br /&gt;I potoczył się, potoczył uroczyście obojętny, ponieważ otrzymał &lt;br /&gt;trudne przebaczenie - żeby o tym nigdy nie zapomnieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-2406526355867738419?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/2406526355867738419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/odkupienie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2406526355867738419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/2406526355867738419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/odkupienie.html' title='ODKUPIENIE'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-9213129474978035789</id><published>2009-12-09T02:22:00.003-08:00</published><updated>2011-12-26T08:09:46.200-08:00</updated><title type='text'>URIEL</title><content type='html'>ŚWIECZKI MIAŁY BYĆ NA TORCIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w niedzielę człowiek prostuje plecy, &lt;br /&gt;trzeba być apostołem, wasza świątobliwość,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemowlęcia ssącego sutek&lt;br /&gt;szlochającej matki pod prysznicem &lt;br /&gt;mściwej pamięci, plam rozwiązłości&lt;br /&gt;dusz nienarodzonych&lt;br /&gt;butów &lt;br /&gt;ze skóry umarłych, bydląt na talerzach. &lt;br /&gt;dobrej myśli, przepychu, bestialstwa moralności&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tęsknota? strach? czy to ważne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trzymajmy się faktów, wasza świątobliwość - spokój&lt;br /&gt;jest tylko na szczycie, na dole światy są w furii.&lt;br /&gt;piękno serca &lt;br /&gt;jest oczywiście w świątyniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URIEL nawiedzenie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NAWIEDZENIE&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pił okresami i każdego dnia.&lt;br /&gt;Do posiłków, z przyzwyczajenia, w szafie. &lt;br /&gt;W domu, w towarzystwie lecz równie chętnie &lt;br /&gt;sam. Pił przez okrągłą dobę, i wszystko &lt;br /&gt;co miał pod ręką. Ale &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy ciemność osiąga największe &lt;br /&gt;natężenie, staje się pełna noc, zamknięcie&lt;br /&gt;pod ziemią - świat i rzeczywistość tracą &lt;br /&gt;powiązania i stają się w najwyższym stopniu &lt;br /&gt;niefiguratywne. Nic tylko wyskoczyć &lt;br /&gt;z 7 lub 11 piętra. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spowodowałoby to niewyobrażalne &lt;br /&gt;zapaskudzenie chodnika. Po pierwsze &lt;br /&gt;trzeba ziemskie szczątki zbierać &lt;br /&gt;za pomocą śmietniczki i ścierki, po drugie &lt;br /&gt;trzeba to spłukiwać szlauchem, a poza &lt;br /&gt;tym szorować. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ten rozprysk imponuje. Postanawia &lt;br /&gt;najpierw zjeść coś naprawdę dobrego.&lt;br /&gt;Wybiera włoską restaurację, wypija dwie &lt;br /&gt;szklaneczki whisky, ospale przegląda gazetę &lt;br /&gt;na stronie nekrologów i czeka. Kelnerka &lt;br /&gt;ulega wrażeniu, że coś się stało i pyta o to. &lt;br /&gt;- No niestety - odpowiada. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;już kelnerka pochylała się nad nim &lt;br /&gt;z elektrycznym skalpelem i jednym ruchem&lt;br /&gt;otwiera mu czaszkę na czubku głowy, &lt;br /&gt;mniej więcej tak, jak ścina się czubek orzecha &lt;br /&gt;kokosowego. - Żeby umożliwić oddychanie, &lt;br /&gt;także tą drogą - wyjaśnia. - A l e ż !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Egzorcyzmy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                 Jestem przerażony człowiekiem, który we mnie mieszka - powiedział. Nie lubię go. Co więcej! Pokochać go nie sposób! Obsesyjnie odczuwa własną nicość, od której pęcznieje się z dumy. Słabość budzi agresję, a strach wątpliwość, ale wyobraź sobie, że dzik atakuje myśliwego – można wątpić? Trzeba! Postanowiłem - zanim mnie powali i rozerwie brzuch - sam wyskoczę z życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                 - Nie przygaduj zwierciadłu, kiedy masz gębę krzywą -  odezwał się ten Drugi .&lt;br /&gt;                  - Fiu, fiu, poliglota - myślę sobie, przecież to słynne zdanie z Rewizora?! &lt;br /&gt;                  - Pan jesteś nawet nie bydlę, lecz w gruncie rzeczy cmentarny karawan - odezwał się mój znajomy. &lt;br /&gt;                  Po zawierusze przekleństw, gwizdów i oburzenia skurczył się w sobie, &lt;br /&gt;jakby jedną stroną swojej istoty przechodził w inny wymiar. Miało się chęć z miejsca rozedrzeć, poćwiartować, zetrzeć z powierzchni ziemi to bezczelnie wyślizgujące się z niego ciało, ale skulił się, zaszlochał, niczym dziecko, położył się w sąsiednim pokoju i głucho kaszle. &lt;br /&gt;                  - Dosyć już! Dosyć! -  krzyczę i czując na sobie smagnięcie drapieżnego spojrzenia zza drzwi zbiegam po schodach. Po kilku dniach spotykam go znów:&lt;br /&gt;                  – Jak Pan się miewa? - pytam. &lt;br /&gt;                  – Chodzę i patrzę - odpowiada. &lt;br /&gt;                  – Nie ma na co patrzeć – odzywa się ten Drugi – same świństwo wokół. &lt;br /&gt;                  - Przepraszam - pytam - nie pamiętam jak się Pan nazywa... &lt;br /&gt;                  Zacisnął wargi, jakby przełknął coś kwaśnego.&lt;br /&gt;                  – Jestem teraz pod cudzym nazwiskiem.&lt;br /&gt;                  - I cudzym paszportem – wtóruje ten drugi.&lt;br /&gt;                  - O surowości okrutnego Jehowy! Dzik powalił myśliwego! &lt;br /&gt;                  - I świnie wyszły z wody – odzywa się ten drugi.&lt;br /&gt;                  - Kominami łodyg!&lt;br /&gt;                  – W górę!&lt;br /&gt;                  - W dół! &lt;br /&gt;                  - Radujmy się w Panu – wykrzykują obaj.   &lt;br /&gt;                  I zdaje się, ja też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URIEL sufler &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;              [ uczestniczymy w pogoni za przyjemnościami - w tej czy innej postaci - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyjemnością intelektualną, zmysłową, kulturalną; przyjemnością poprawiania, mówienia innym, co mają robić, naprawiania zła społecznego, czynienia dobra; przyjemnością większej władzy, większej fizycznej satysfakcji, większego doświadczenia, większego zrozumienia życia i posiadania wszelkich umiejętności umysłu.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;              Największą  przyjemnością jest oczywiście posiadanie Boga. Ponieważ &lt;br /&gt;boimy się być nikim, boimy się wszystkiego, walczymy o powtórzenie i przedłużenie przyjemności przeobrażając ją tym samym w ból, w gruncie rzeczy, gdyż nie jest ona taka sama jak wczoraj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;              Nauczyciele, święci, autorytety i dzieła, proszę, powiedzcie, co znajduje się za górami, co znajduje się poza ziemią? Skoro żyjemy słowami ?] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;żyjemy z drugiej ręki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sufler&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;              Kto podszeptuje: Człowiekowi potrzebne jest nie szczęście, sukces, a dobro? Oczywiście rozum zdrowego i silnego przedstawiciela rasy humanoidalnej, który przez cale swoje życie przygotowuje się do śmierci i&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;umiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;              Ten zdrowy i silny osobnik nie podejrzewa nawet, że zdrowie i siła same w sobie są cenne. Ponieważ wybiera pomiędzy dobrem i złem – jest &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wolny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-9213129474978035789?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/9213129474978035789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/uriel_09.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/9213129474978035789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/9213129474978035789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/uriel_09.html' title='URIEL'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-88342539285297519</id><published>2009-12-09T02:22:00.001-08:00</published><updated>2010-02-27T07:39:20.287-08:00</updated><title type='text'>URIEL</title><content type='html'>leżeli obok siebie i były to te momenty.&lt;br /&gt;po pierwsze - było ciemno, po drugie -&lt;br /&gt;drzwi byłe zamknięte, po trzecie - pod ścianą&lt;br /&gt;stał rozgrzany piec telewizora. trzeba&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;być realistą odwołując się do praktyk&lt;br /&gt;seksualnych, które uznano za tabu. i to jest&lt;br /&gt;ten moment czwarty, kiedy się zwiększa&lt;br /&gt;siła magnezu krypto - gejowskiej reklamy.&lt;br /&gt;tymczasem aport moralny okazał się być&lt;br /&gt;niewielki: przypadkowy seks&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest jak morderstwo w nieustającym poczuciu&lt;br /&gt;niewinności. i dominanta: grzechem jest&lt;br /&gt;tylko to co czyni komuś krzywdę . ad rem:&lt;br /&gt;po pierwsze - krzywda, po drugie - norma,&lt;br /&gt;ponieważ krzywda należy do normy, jest&lt;br /&gt;falą per contra. i to jest właśnie owo "nic"&lt;br /&gt;co robi krzywdę w poincie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ŚWIECZKI MIAŁY BYĆ NA TORCIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w niedzielę człowiek prostuje plecy, &lt;br /&gt;trzeba być apostołem, wasza świątobliwość,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemowlęcia ssącego sutek&lt;br /&gt;szlochającej matki pod prysznicem &lt;br /&gt;mściwej pamięci, plam rozwiązłości&lt;br /&gt;dusz nienarodzonych&lt;br /&gt;butów &lt;br /&gt;ze skóry umarłych, bydląt na talerzach. &lt;br /&gt;dobrej myśli, przepychu, bestialstwa moralności&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tęsknota? strach? czy to ważne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trzymajmy się faktów, wasza świątobliwość - spokój&lt;br /&gt;jest tylko na szczycie, na dole światy są w furii.&lt;br /&gt;piękno serca &lt;br /&gt;jest oczywiście w świątyniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URIEL nawiedzenie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NAWIEDZENIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pił okresami i każdego dnia.&lt;br /&gt;Do posiłków, z przyzwyczajenia, w szafie. &lt;br /&gt;W domu, w towarzystwie lecz równie chętnie &lt;br /&gt;sam. Pił przez okrągłą dobę, i wszystko &lt;br /&gt;co miał pod ręką. Ale &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy ciemność osiąga największe &lt;br /&gt;natężenie, staje się pełna noc, zamknięcie&lt;br /&gt;pod ziemią - świat i rzeczywistość tracą &lt;br /&gt;powiązania i stają się w najwyższym stopniu &lt;br /&gt;niefiguratywne. Nic tylko wyskoczyć &lt;br /&gt;z 7 lub 11 piętra. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spowodowałoby to niewyobrażalne &lt;br /&gt;zapaskudzenie chodnika. Po pierwsze &lt;br /&gt;trzeba ziemskie szczątki zbierać &lt;br /&gt;za pomocą śmietniczki i ścierki, po drugie &lt;br /&gt;trzeba to spłukiwać szlauchem, a poza &lt;br /&gt;tym szorować. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ten rozprysk imponuje. Postanawia &lt;br /&gt;najpierw zjeść coś naprawdę dobrego.&lt;br /&gt;Wybiera włoską restaurację, wypija dwie &lt;br /&gt;szklaneczki whisky, ospale przegląda gazetę &lt;br /&gt;na stronie nekrologów i czeka. Kelnerka &lt;br /&gt;ulega wrażeniu, że coś się stało i pyta o to. &lt;br /&gt;- No niestety - odpowiada. Ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;już kelnerka pochylała się nad nim &lt;br /&gt;z elektrycznym skalpelem i jednym ruchem&lt;br /&gt;otwiera mu czaszkę na czubku głowy, &lt;br /&gt;mniej więcej tak, jak ścina się czubek orzecha &lt;br /&gt;kokosowego. - Żeby umożliwić oddychanie, &lt;br /&gt;także tą drogą - wyjaśnia. - A l e ż !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Egzorcyzmy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem przerażony człowiekiem, który we mnie mieszka - powiedział. Nie lubię go. Co więcej! Pokochać go nie sposób! Obsesyjnie odczuwa własną nicość, od której pęcznieje się z dumy. Słabość budzi agresję, a strach wątpliwość, ale wyobraź sobie, że dzik atakuje myśliwego – można wątpić? Trzeba! Postanowiłem - zanim mnie powali i rozerwie brzuch - sam wyskoczę z życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie przygaduj zwierciadłu, kiedy masz gębę krzywą -  odezwał się ten Drugi .&lt;br /&gt;- Fiu, fiu, poliglota - myślę sobie, przecież to słynne zdanie z Rewizora?! &lt;br /&gt;- Pan jesteś nawet nie bydlę, lecz w gruncie rzeczy cmentarny karawan - odezwał się mój znajomy. &lt;br /&gt;Po zawierusze przekleństw, gwizdów i oburzenia skurczył się w sobie, &lt;br /&gt;jakby jedną stroną swojej istoty przechodził w inny wymiar. Miało się chęć z miejsca rozedrzeć, poćwiartować, zetrzeć z powierzchni ziemi to bezczelnie wyślizgujące się z niego ciało, ale skulił się, zaszlochał, niczym dziecko, położył się w sąsiednim pokoju i głucho kaszle. &lt;br /&gt;- Dosyć już! Dosyć! -  krzyczę i czując na sobie smagnięcie drapieżnego spojrzenia zza drzwi zbiegam po schodach. Po kilku dniach spotykam go znów:&lt;br /&gt;– Jak Pan się miewa? - pytam. &lt;br /&gt;– Chodzę i patrzę - odpowiada. &lt;br /&gt;– Nie ma na co patrzeć – odzywa się ten Drugi – same świństwo wokół. &lt;br /&gt;- Przepraszam - pytam - nie pamiętam jak się Pan nazywa... &lt;br /&gt;Zacisnął wargi, jakby przełknął coś kwaśnego.&lt;br /&gt;– Jestem teraz pod cudzym nazwiskiem.&lt;br /&gt;- I cudzym paszportem – wtóruje ten drugi.&lt;br /&gt;- O surowości okrutnego Jehowy! Dzik powalił myśliwego! &lt;br /&gt;- I świnie wyszły z wody – odzywa się ten drugi.&lt;br /&gt;- Kominami łodyg!&lt;br /&gt;– W górę!&lt;br /&gt;- W dół! &lt;br /&gt;- Radujmy się w Panu – wykrzykują obaj.   &lt;br /&gt;I zdaje się, ja też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URIEL sufler &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[ uczestniczymy w pogoni za przyjemnościami - w tej czy innej postaci - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyjemnością intelektualną, zmysłową, kulturalną; przyjemnością poprawiania, mówienia innym, co mają robić, naprawiania zła społecznego, czynienia dobra; przyjemnością większej władzy, większej fizycznej satysfakcji, większego doświadczenia, większego zrozumienia życia i posiadania wszelkich umiejętności umysłu.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą  przyjemnością jest oczywiście posiadanie Boga. Ponieważ &lt;br /&gt;boimy się być nikim, boimy się wszystkiego, walczymy o powtórzenie i przedłużenie przyjemności przeobrażając ją tym samym w ból, w gruncie rzeczy, gdyż nie jest ona taka sama jak wczoraj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczyciele, święci, autorytety i dzieła, proszę, powiedzcie, co znajduje się za górami, co znajduje się poza ziemią? Skoro żyjemy słowami ?] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;żyjemy z drugiej ręki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sufler&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto podszeptuje: Człowiekowi potrzebne jest nie szczęście, sukces, a dobro? Oczywiście rozum zdrowego i silnego przedstawiciela rasy humanoidalnej, który przez cale swoje życie przygotowuje się do śmierci i&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;umiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten zdrowy i silny osobnik nie podejrzewa nawet, że zdrowie i siła same w sobie są cenne. Ponieważ wybiera pomiędzy dobrem i złem – jest &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wolny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DUSZO MOJA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bruno powiedział: jest jeszcze kawa&lt;br /&gt;i cukier z ektoplazmy. Weź&lt;br /&gt;srebrną zastawę i pozytywkę, Marto,&lt;br /&gt;choć nie jest to zupełne i bezpieczne zerknij&lt;br /&gt;na zdjęcie chłopca. Odżi&lt;br /&gt;jest Słowianinem, właśnie ściął włosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebieskie powietrze, mgła - tak ciemno jest&lt;br /&gt;dziś w Sun Francisco, a my prujemy&lt;br /&gt;czarnym bentleyem przez twój niespokojny&lt;br /&gt;sen. Ponieważ go umiłowałem, zostanę z nim&lt;br /&gt;aż do zderzenia. To taki malutki show,&lt;br /&gt;Marto. Za chwilę wstanie Sun Zi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's very, very soon. Tak pięknie jest&lt;br /&gt;teraz. Bądź dobrą mamą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kUBA BOGU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dedykowany niewątpliwie Teu bę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laska mówi - twarz twoja nikła w oddali, &lt;br /&gt;czekałam, chciałam cię jakoś ocalić. - To &lt;br /&gt;z German - mówię. - Ja tu przychodzę nie po to, &lt;br /&gt;by reperować twarz, ani otrząsać z kurzu &lt;br /&gt;duperele. Cha zresztą wie, po co się tak &lt;br /&gt;wywnętrzać. Laska mówi - paralele &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czekania. Ja mowie - liść czekania - rozłąka, &lt;br /&gt;jak liść pożółkły leżała pomiędzy nami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostań, gdzie jesteś - słyszę - prochów z siebie &lt;br /&gt;nie otrząsaj, trupa z buta nie odwracaj. Och,&lt;br /&gt;to już innego rodzaju gra. Sadzie jabłkowy &lt;br /&gt;z niedopieszczoną ja - błonką, owocu do gnicia - &lt;br /&gt;mówię ci, pamiętam. Mam w ręku kamień, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podrzucam kamień, kamień do mnie wraca. &lt;br /&gt;Laska mówi - bumerang. Ja mówię - dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;HORYZONTALNIE &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jestem szczęśliwy - powiedział - kompletnie &lt;br /&gt;szczęśliwy, ponieważ pozwoliłem, by opuściła mnie&lt;br /&gt;wszelka nadzieja. sam dla siebie jestem teraz &lt;br /&gt;kimś postronnym. to wielka siła, wiesz? ale trzeba&lt;br /&gt;uważać - materia w istocie cała jest wybuchowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie można kochać za mocno (jak to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się często zdarza ludziom chorym na żółć);&lt;br /&gt;nie można żyć mocniej. niekiedy, ale tylko niekiedy, &lt;br /&gt;warto jest żyć długo. ułożył mnie na kanapie,&lt;br /&gt;żebym mogła przemyśleć sprawę dalszego leżenia, &lt;br /&gt;bo z tej perspektywy nie ma sensu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;planować spraw bardziej poważnych ( ktoś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tłucze kotlety za ścianą. z poręczy fotela &lt;br /&gt;na podłogę zsunęły się pończochy. leżą tak bezładnie, &lt;br /&gt;że jest mi ich żal). niech będzie, że ten współczynnik &lt;br /&gt;empatii trochę kłamie. myślę, że nie boję się &lt;br /&gt;tak leżeć, boję się nie myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;III&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co u mnie? zdaje się, wszystko jak trzeba:&lt;br /&gt;bity materii i dźwięku wprawiają w rezonans&lt;br /&gt;białko, więc moje ego rości sobie pretensje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do kolejnego wcielenia, gdzie niebo z nieba,&lt;br /&gt;kość z kości, i twoja świecka wątpliwość -&lt;br /&gt;po co? cóż, spróbuję ci to prościej opisać :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do tego miejsca, w którym teraz jestem&lt;br /&gt;z pewnością przypływów powraca głównie strach.&lt;br /&gt;czy chcesz mnie taką zobaczyć? z głową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;załamaną na poduszce, z zapadniętymi oczami,&lt;br /&gt;osłabioną przez brak pragnień i czucia?&lt;br /&gt;jest we mnie noc bez jednej gwiazdy, piękno&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i terror szukających się oznak istnienia,&lt;br /&gt;cichy slajd wspomnień, i wpół zatrzymany&lt;br /&gt;wdech. cienie przechodzą w cienie, a wszystko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się dzieje za szybko. ale to nie przeminie.&lt;br /&gt;czy to jest dla ciebie niespodzianką? a jednak&lt;br /&gt;mam marzenia, i nadzieję, przyjacielu. a one&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rosną, rosną, rosną, i smak powraca na język.&lt;br /&gt;tymczasem, jak posąg - w zacienionej uliczce,&lt;br /&gt;bez głosu i oczu - odpoczywam w barwach ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ŚWICIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma w sobie coś pięknego ta chwila, gdy spojrzenie&lt;br /&gt;przestaje być spojrzeniem. Gdy rozpada się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;powłoka cywilizacji, przymusu &amp; dyscypliny&lt;br /&gt;odsłaniając dziką, spragnioną mordu bestię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to zabrzmi dziwnie, ale uświadomienie sobie&lt;br /&gt;tej prawdy dało mi pierwsze odczucie wolności&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WĄTPIĘ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do mdlejącego Ego St. Germain mówi: pomyśl&lt;br /&gt;o Czasie, kiedy twoje ciało będzie umierać, &lt;br /&gt;o brzydocie martwych, martwych - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;martwych! Przyjacielu. Nie uciekaj od tego. &lt;br /&gt;Ja mówi: nie umiem. St. Germain mówi: Pomyśl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o gwiazdach i - dokąd one spieszą. I czy TO&lt;br /&gt;jest prawdziwe? Odzyskaj moment "teraz". &lt;br /&gt;Ja mówi: nie umiem. St. Germain mówi: Czas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest systemem wiary. Potrząśnij Ego, podsuń mu &lt;br /&gt;sole trzeźwiące pod nos i - nie wyrzucając siebie&lt;br /&gt;z Siebie - idźcie po doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WIESZAJĄC PSY&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdybyś umarł dziś w nocy - zapytałam - to&lt;br /&gt;co by ludzie o tobie pomyśleli? Uśmiechnął się&lt;br /&gt;z niedowierzaniem, a potem spoważniał - to,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co widać: oszczędny, trzeźwy, sprytny, społecznie&lt;br /&gt;przystosowany - trwający, jak kula na wpół&lt;br /&gt;wygasłego żaru - ani zimny, ani gorący, w gruncie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rzeczy chory, bo ani jeden dzień mojego życia&lt;br /&gt;nie był mój własny, lecz był jedynie tym,&lt;br /&gt;co otoczenie dla mnie wybrało. Tylko śmierć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czyni wielkie miary i normy śmiesznymi,&lt;br /&gt;więc ktoś nas wytresował, byśmy się bali -&lt;br /&gt;światła, przestrzeni, górskiej ściany, morza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak nie możemy wyobrazić sobie najgorszego,&lt;br /&gt;bo to, co nas spotka, będzie gorsze od tego,&lt;br /&gt;czego można by się spodziewać - zaśmiał się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc gdybym umarł dziś w nocy, pomyśleliby -&lt;br /&gt;biedny, mały skurwysyn, samobójca. Boga&lt;br /&gt;się nie bał. Niech gnije w spokoju. Pies z nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZAPYATAŁAM DLACZEGO ON TO ZROBIŁ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził&lt;br /&gt;i zdradzi jeszcze nie raz. potem mówił o kulturze fiuta&lt;br /&gt;i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych, &lt;br /&gt;o których marzy Kuba B, bo:&lt;br /&gt;demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba&lt;br /&gt;czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła; &lt;br /&gt;jakbym szła długą nocą - za nim, i po niego, &lt;br /&gt;a przecież nikt nie jest taki specjalny. &lt;br /&gt;odprysk Ducha &lt;br /&gt;najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział &lt;br /&gt;facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz. &lt;br /&gt;Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?&lt;br /&gt;Opanował się i wszystko jest ok - &lt;br /&gt;trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta; &lt;br /&gt;Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina, &lt;br /&gt;słońca nie ma - a życie jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-88342539285297519?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/88342539285297519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/uriel.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/88342539285297519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/88342539285297519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/uriel.html' title='URIEL'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2967218707902046133.post-4032859130463478752</id><published>2009-12-09T02:20:00.001-08:00</published><updated>2009-12-09T03:06:15.089-08:00</updated><title type='text'>PÓJŚĆ A LA FENESTRA</title><content type='html'>&lt;b&gt;Ć&lt;br /&gt;my&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. ________Ostrożnie, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kobieta płacze. O czym myśli kobieta, która płacze? Że ma źle skrojone spodnie, że się marszczą, gniotą, że nie mogła założyć sukienki, bo nie ogoliła nóg, albo nie miała pończoch, a rajstop nie znosi, że ostatecznie nawet, gdyby je miała to, i tak nie założy sukienki, bo ma grube nogi, że mężczyzna, który siedzi obok wcale jej się nie podoba - pewnie nigdy nie zasypia, a kości grzebie na cmentarzu – wygląda jak wampir, ale od biedy mógłby być - ten, czy jakikolwiek inny, prawdziwe duchy są o wiele gorsze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Proszę Pana! Proszę Pana!&lt;br /&gt;O czym myśli mężczyzna, który widzi płaczącą kobietę? Że nie udała jej się kolejna przymiarka, że nabyła kiepską atrapę za zbyt wygórowaną cenę, że nie może pójść do domu, bo czekają na obiad, a ona nie ma dziś ochoty na gotowanie, że jest jej smutno, bo jest samotna, a jest samotna, bo jest brzydka, i jest mu jej już trochę mniej żal, bo przecież się nie przysiądzie, choćby i oczy zamknął, pewnie drze się w łóżku, jak zepsuty odkurzacz, bo w łóżku brzydkie kobiety się starają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot jest estetą, Lancelot szalonej chce kobiety, szalonej i pięknej, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. witaj Lancelocie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Zapomniałam kupić pomidory, miałam zrobić pesto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale do pesto nie potrzebne są pomidory. &lt;br /&gt;- Wiem, ale zapomniałam. &lt;br /&gt;- Wiesz, co to jest wtargnięcie? Wiesz, co to znaczy? Gdy się jest gdzieś, gdzie się nie powinno. To nieładnie tak zaglądać w czyjeś okno. &lt;br /&gt;- Należałam kiedyś do kolekcji Houdiniego. &lt;br /&gt;- A kto to taki? &lt;br /&gt;- Nie wiem. Były o nim artykuły w prasie, towarzyszyły nam tłumy. &lt;br /&gt;- Czyli, że był sławny? &lt;br /&gt;- tak, a potem zniknął i wszystko razem z nim; prawdziwa magia. A co się stało z Pańska żoną? &lt;br /&gt;- Uciekła. &lt;br /&gt;- Czemu miałaby uciekać? &lt;br /&gt;- Piłka w ręku, piłka w ręku, puk, puk, piłka znika. &lt;br /&gt;- A gdzie jest teraz?&lt;br /&gt;- Pojawia się w uchu. &lt;br /&gt;- Nie do wiary. &lt;br /&gt;- Nie ważna jest sztuczka, tylko to, jak ją wykonujesz. &lt;br /&gt;- Naucz mnie jakiejś sztuczki. &lt;br /&gt;- Idź już. Znam się tylko na znikaniu, a chciałbym mówić wprost np. to, że jest pani brzydka, a i nawet łzy nie powodują takiego wzruszenia, jakie powoduje piękne kobiece ciało, tak! jestem uproszczony - pewna sfera uczuć została mi odjęta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Przysnął palcem po ścianie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego tam szukał? Oczu, rąk? Niejasnego przekonania, że istnieje coś ponadto? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Jestem zranionym ptakiem, chcę spać w środku dnia. Nie traktuj mnie tak lekko, należysz już do mnie poprzez zasiedzenie – to prosty argument. Umówmy się od razu, że to nic nie znaczy. Będziemy pić bourbona, zanim się zbudzą kliniki psychiatryczne, a ptaki zdążą wyjeść resztki jedzenia z naszych włosów; zatoczymy się w sen, tak lekko, tak lekko – splunął w popielniczkę pełną petów. I znów prędkość oddechu, wilgoć urwanych zdań, coraz trudniej przestać, i twarze coraz starsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mam trzy szóstki w dacie, dasz wiarę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sącz się trucizno przekazu.&lt;br /&gt;/obok, niezły czterdziestolatek w dobrze skrojonej marynarce traci czas na sentymenty, kiedy stanął bokiem zrobił się dziwnie plaski - nie, nie! odwróć głowę!/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A serce? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie ma serca, ot, paskudna sprawa, wpada się w głąb siebie, a tam pod czarnym brezentem jakiś pogrzeb, msza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Zaciągnął się papierosem. Ogarnął mnie mętny czad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A gdzie magia, romantyzm, gwieździsty szal? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Rzeka się z Pani śmieje, aż piana jej wyszła na usta, a przecież kłamię, bo rzeka się nie śmieje, ani nie płacze, rzeka szumi, pluszcze. Wstydzę się za te wszystkie słowa, które przelałem na papier. One dziś ze mnie szydzą. Magia znika, rachunki rosną, i rosną melodramatyczne wątpliwości: a kochasz mnie jeszcze? I z każdym następnym dniem coraz więcej zdziwienia: nie kochasz? dlaczego? I to jest ten gwiaździsty szal. A wiesz jak to jest, kiedy się poświęca swoje szczęście dla potomstwa? Jest na to określenie – &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. ściema, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc się rozwodzę, choć mnie to dużo kosztuje, ale wiem, że się w końcu pozbieram. Nie jestem cipa z uszami - tak jakoś mam, że, kiedy idę pod górę, lepiej się czuje, niż, kiedy schodzę. Trzeba być twardym, nie miętkim - jak mawiał mój ojciec - rozkwasił mi nos, kiedy miałem siedem lat. Długo jeszcze potem mówiłem mu per "pan". Któregoś dnia spojrzałem na niego nie jak na ojca, ale jak na niedoskonale dziecko. I został tylko podziw. To, że był katem dla mnie i dla matki - znikło. To wybaczenie miało totalny charakter - zero resentymentu. Z czasem się pustoszeje totalnie, ulatnia się wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. i&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;rozpadł się tak po prostu, a potem te kawałki zebrały się z powrotem - nie, nie zupełnie - zmienił się w karalucha, i już sunie w stronę miasta wlokąc swój pancerzyk. O czym teraz myśli? Że jest po tej lepszej stronie? Że już nie czuje chłodu, ani gorączki, że już nie czuje nic, ale ciągle, jeszcze ma to zdjęcie mamy? Smutny mały chłopiec, jeden z wielu smutnych chłopców z grzechem zaniedbania; potrzeba mu przyjaciół, nie wrogów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamykam oczy, biegnę przez te wszystkie kilometry względności, kategorie mitu, a jego wiersze są już w początkowym stadium rozkładu. Gdyby tak biec przez cały dzień może wskazówki cofnęłyby się same? Czy można tak przepaść bez śladu? &lt;br /&gt;Deszcz spływa po twarzy, woda w butach wzbiera, chlupocze, rozbiera z ciała. Lancelot znów jest Lancelotem - witaj Lancelocie! Od wczoraj &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;śpi w domu, obok żony, bezradny jak dziecko przyciśnięte do szyby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. retrospekcja. &lt;br /&gt;Na dworze świt. Kierowca milczy - to żadna zagadka: boi się, że Lancelot zarzyga mu siedzenie, ale Lancelot już rzygał, w kiblu, a potem zrobiło mu się tak nieprzyjemnie, że musiał pluć w popielniczkę – nie mógł się powstrzymać. A ona? Połączenie klasycyzmu z punkiem, chłodu z pornografią - moja aura, pomyślał i tu się zaśmiał – taki gest bezradności wobec sacrum skruchy, bo popadł w to fatum, jak w dymne sygnały, ale już żałuje słów, głosu, który je wydobywał, bo ten ruch zaczął się niepotrzebnie. A jednak ta lepsza część Lancelota wraca potulnie do domu, otwarta na wszystko - po części, dlatego, że jest dom, a po części dlatego, że w domu jest żona, i ta żona czeka, jak zwykle, jak zawsze / Bożenka, opoka / zawsze to jakiś standard, a w życiu mężczyzny potrzebne są jakieś standardy, zwłaszcza takiego mężczyzny, jakim jest Lancelot, a jest mężczyzną wyjątkowym - ma trzy szóstki w dacie, i jest poetą metafizycznym – ho! ho! nie byle jakim poetą; no, może poetą troszeczkę zmęczonym. Tak czy owak, wraca. Jeszcze mgliście ją pamięta. Kim była? Skąd się wzięła? Melania! Mela! Trzeba w końcu z tym skończyć, za chwilę złapie jakiegoś eidsa, albo innego trypla, a przecież rodzina, kariera, fiu fiu! dopiero teraz nabiera rozpędu. Cham - pomyślał nagle o sobie i w tej jednej chwili chciał sobie dać w pysk, tak, sam z siebie, ale się powstrzymał, bo Lancelot nie jest złym człowiekiem, to słabość taka i przez to cierpi, strasznie cierpi, cały świat nie ma pojęcia, jak bardzo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bożenka najpierw urządzi freedniówkę, ale to nawet i dobrze, zwłaszcza teraz, ani mru mru, / kiedyś to nawet wytrzymała dwa tygodnie / a potem osobna kołdra, łóżko - i to też dobrze, seks mierzi dziś Lancelota - dosyć! dosyć! Lancelot wie, że frycowe trzeba płacić, prędzej czy później. &lt;br /&gt;8. - Ile? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- 23 złocisze - odburknął taksówkarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Gówno - pomyślał Lancelot i chciał poprosić o szluga, ale przypomniał sobie, że rzucił palenie. Gówno, pomysł po raz drugi, w końcu sam ze sobą nie będzie pogrywał, wiec trzeba iść, kurwa walczyć, / wiele razy przepraszał się w myślach za tę wulgarność, ale to w końcu jedno niewinne słowo, człowiek sam je wymyślił, jemu ta „kurwa” szczególnie dobrze leży, więc już nie będzie siebie za to ganił, trzeba zaabsorbować i tę ciemną stronę siebie, jedno bez drugiego nie istnieje, trzeba się pokochać, takim jakim się jest – bez maski/ . Tak - westchnął i wyczołgał się pod słońce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudził się po czternastej i zerwał na równe nogi , miał być na maratonie! Lancelot dietę stosuje, i wrócił do biegania. Codziennie 5 km. Jeszcze ma lekka nadwagę, ale za 2 tyg. nie będzie po niej śladu. Odda swoje ciało do dyspozycji jakiejś pięknej, zjawiskowej kobiety, bo Lancelot potrzebuje piękna, Lancelot jest estetą, jak każdy poeta metafizyczny, i ma wrażliwą duszę, więc potrzebuje, by tworzyć, jakiejś inspiracji, jakiegoś potwierdzenia, więc marzy, niewinnie przecież – taki mus - o kobiecie, pięknej, nowej – odda jej ciało, swoje piękne i dzikie ciało, na które pracuje z takim mozołem, i powie - po prostu je bierz! O duszę trzeba zawalczyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żona Lancelota krząta się po kuchni - witaj żono! Przełącza kanał na mtv i zaczyna nucić, cholera wie, po co, zawsze się coś przyplącze. Ale to milczenie jest gorsze niż gradobicie, gorsze niż dentysta. Lancelot czuje, jak krew mu napływa do głowy, czuje jak wzbiera w nim złość, czuje, że jest już ostatni moment, że za chwile zacznie krzyczeć, zacznie mordować, wszystkich i wszystko, jak leci, albo żyłka mu pęknie, i tak to się skończy. Lancelot traci dystans: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Jest tak, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;że to poczucie bezsensu ciągle wzrasta i w końcu nie wiem nic! Ani, gdzie jestem, ani z kim. Ja wcale nie musiałem ciebie kochać, Bożena, nie musiałem nic, ale widzisz, jest we mnie tyle empatii, że już nie daję rady&lt;br /&gt;/ czy żona Lancelota wie, że miłość to bomba, że ciecz dwuczynnikowa?/.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- mogłabyś, chociaż zrobić jakiś gest, krzyknąć, stłuc talerz, wskazać kierunek, no nie wiem - cokolwiek! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;/milczy/. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Powiedz mi prawdę - gziłaś się z tym trupem? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Że co? Że on kozak był? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot pamięta niedawną z nim rozmowę, te jego dobre rady, ojcowskie poklepywania: małżeństwo to trudny i ekstremalny sposób na spędzanie wolnego czasu. Ludzie mówią różne rzeczy: ona cię kocha, nie mogłaby ciebie zdradzić. Popatrz na tych ludzi i się zastanów: to są moi przyjaciele? Czy ja ich znam? Masz trzy wyjścia, wszystkie złe: raz: zwiać z miasta, dwa: strzelić sobie w łeb, trzy: nic nie robić. To tylko cycki -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Srutututu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot czuł od zawsze wobec niego jakiś wewnętrzny sprzeciw - grafoman pieprzony, kwintesencja przeciętności, i co cię w nim tak wzięło? I popatrz, jaki dyskretny, a moje rogi? Już z powodzeniem wystarczą, by przejść po dnie jeziora i jeszcze je będzie widać. He, he, zamówię sobie zawiasy i wiesz co, Bożenka? Przyjdę, usiądę w fotelu i spokojnie je rozłożę, a ty podasz mi kapcie, puszkę i będziemy wspólnie oddychać. Tatnra, kurwa, tatnra!. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co z tego, że to dawno było? Co z tego, że nic nie znaczył?! Ja wybaczam, ale nie zapominam, i ok., ptaszki zbierają fistaszki, a świnki rodzynki, są jednak pewne granice przyzwoitości po przekroczeniu, których nie sposób nie zgłaszać sprzeciwu, Bożena, na Boga – do kogo ja mówię? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot zatoczył się na kwiecista kanapę. Próbuje złapać oddech, rozpina koszule, chwyta się za gardło, za chwile szlag go jasny trafi / tak czuje, nie udaje, nie gra/ a już najpewniej zawał, w końcu jest przed czterdziestka, za chwile wszystko się skończy – a ona nic, księżniczka Burgunda! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. żona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co robi żona? Nic szczególnego, zmywa naczynia w żółtych, gumowych rękawiczkach, a robi to z takim pietyzmem, namaszczeniem, a piana fruwa wokół rąk, twarzy, przylepia się do fartucha, obraca talerz raz na jedną, raz na drugą stronę i szoruje, szoruje, i płucze, i znów szoruje – zwykły jeden talerz, jeszcze z tamtej zastawy, którą dostali w prezencie od mamy. Tacy byli młodzi, jeździli w góry, kochali się w trawie. Płucze, płucze, i pluska, i chlapie, plusk, plusk, przyjemnie szemrze woda. Nie patrzy, nigdzie nie patrzy, przypomina sobie te wszystkie lata spędzone z Lancelotem, razem i osobno, bo Lancelot lotnym jest rycerzem i ciągłe gdzieś wybywa. Przypomina sobie te wszystkie jego przelotne fascynacje, fatalne zauroczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bożena!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Zacznijmy od zarzutu: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesteś jak płótno, które traci kształt – wiem, to skaza, z którą przyszedłeś na świat, ale miłość jest aktem bezwarunkowym - to taki paradoks i absurd dla rozumu - Lancelocie - ja jestem od tego, żebyś od siebie odpoczął. Nie ważne czy mnie kochasz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot przemieszcza się do łazienki, wycisza komórkę, sygnał smsa - po co jej dał swój numer? Napisze jej prawdę, dosyć tej zabawy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wiem, że myślisz, czujesz – zaczyna jak automat - nie jestem gnojkiem, ani głąbem, ale umówiliśmy się: gramy czysto, bez zobowiązań, nie mam zamiaru cię skrzywdzić, ale też niczego nie obiecywałem. Wiesz przecież, jaką mam sytuację - wysyła smsa i odkłada telefon - musi być teraz szczególnie wyczulony, najlepiej wyłączyć, ale jest następny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Jak można&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak potraktować człowieka, który myśli, czuje? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyta i oczom własnym nie wierzy, Lancelot nie lubi czuć się winny &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- biegłam przez cały dzień, w deszczu, przed siebie, po prostu, donikąd; myślałam, że to mnie jakoś otrzeźwi, że jakoś to wszystko rozmyje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Melu, spokojnie, mam teraz zły czas. Poważnie. Szukam przyjaciół nie wrogów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złudzenia prysły. Zatrzasnął się metafizyczny skobel. Za prędko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14. To jakiś cholerny film? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lancelot jest już spokojny. Wdycha spokój i dym z papierosa, – bo zaczął znów palić. Ktoś stuka? Niech stuka. Lancelot nie ma ochoty na gości, pracuje nad poematem metafizycznym, a strumień świadomości unosi, niesie powietrze, i dym na przemian, ŚWIADOMIE! Ale tamten nie przestaje. Lancelot idzie otworzyć. I kto tam stoi? Mały człowieczek. I co mówi? Że właśnie przed chwilą przejechał psa, że przejechał psa Lancelota. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I owszem, Lancelot ma psa, ale pies śpi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie śpi? Jaki numer dowodu, jaki telefon, że co? Że, wgniótł maskę, i że trzeba to zgłosić? Na policję? &lt;br /&gt;15. Pies leży na poboczu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i patrzy. I co myśli pies, kiedy tak leży rozjechany, co myśli pies w takiej chwili?? Boi się, oczy mu podbiegły krwią, krew płynie z każdego otworu, pies wie, że to już koniec, czuje to swoim metafizycznym nosem. Lancelot podnosi psa, zawija go w ręcznik / ktoś mu go właśnie wcisnął w rękę / i niesie do samochodu, i jedzie na oślep /Lancelot nigdy nie lubił psów, ale to w końcu jedyny pies, jakiego ma i w końcu człowiek się przyzwyczaja/ i spieszy się, spieszy, a właściwie jedzie na złamanie karku. Nie pamięta, ani adresu, ani miejsca, bo nigdy z psem nie bywał, ale teraz kierując się niejasnym przeczuciem zmierza w jakimś - jak mu się metafizycznie zdaje, konkretnym kierunku - i już cel się materializuje, i już biegnie z szalonym tętnem pod skórą; aaaa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. be. _______cee - kolejka, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;drzwi trudno otworzyć – ludziom to się już w głowie miesza od tego dobrobytu, żeby z psem się tak ciaćkać? Kiedyś na wsi - pamięta, jako chłopiec - pies dostawał szpadlem w głowę i było po psie. A oni tu siedzą, jak świnie stłoczone w ciężarówce, którą mijał właśnie przed chwilą, i tak im dziwnie ten bekon przez kratki wychodził, aż zrobiło mu się żal tej świnki, i przez tą jedna chwilę pomyślał, że już nigdy mięsa nie tknie. Lancelot przypuszcza atak, wpada w tan, pląs, pląsawicę i szturmem zdobywa gabinet. Pani doktor okazuje się ładnym i miłym dla oka kawałkiem mięsa, tfu! - ciała! normalnie cud – myśli Lancelot i osuwa się na krzesło.&lt;br /&gt;- jestem w niebie?       &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16. Tylko wariat mówi głośno to co myśli, więc jestem wariatem –ale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przychodzi taka chwila, kiedy na oczach wszystkich dokonuje się aktu samodemaskacji, samoobnażenia, i wtedy, z żelaznej klatki świata ulatuje dusza – tak powstaje poezja. - smutek małych kłamstw, które próbują podnieść ducha, bo ludzie chcą snów, fantazji, a tymczasem źródło bólu tkwi samej istocie marzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ludzi żal? Generalnie ludzi nie lubię, omijam ich, o ile to możliwe. Jeśli już spotykam człowieka myślę wyłącznie o jego śmierci, czasem nawet mam pewność, że ten, czy ów, nie dożyje końca dnia.&lt;br /&gt;- Jak umrą? Czasem zwyczajnie, a czasem padają ofiarą jakiegoś żywiołu. Ten, co mieszkał pode mną połknął tabletki, a wyglądał na szczęśliwego, jeśli można tak powiedzieć. Znaleźli go w korytarzu, uwieszonego klamki, we własnych rzygowinach – chciał się wycofać, ale po prostu  już nie mógł. Kiedy mijałem go wcześniej na schodach pomyślałem, że najlepsze, co mógłby teraz zrobić, to rzucić się na linę, albo w jakiś inny sposób wyskoczyć z życia - jego zanurzenie w śmierci było nieuchronne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierpienie wywołuje we mnie uczucie obrzydzenia. Czuję się zmęczony. Nie, nie jestem chory, nie cierpię na żadną z tych chorób duszy, znam tylko obawę przed obłąkaniem i ślepotą. Ale i tego nie za bardzo się boję, dosyć widziałem, a obłąkanie, choć straszne przecież jest ciekawe. Kto wie, co za tym się kryje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.darmowe-statystyki.com/usluga.licznik.39276"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2967218707902046133-4032859130463478752?l=duszomoja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://duszomoja.blogspot.com/feeds/4032859130463478752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/pojsc-la-fenestra.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4032859130463478752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2967218707902046133/posts/default/4032859130463478752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://duszomoja.blogspot.com/2009/12/pojsc-la-fenestra.html' title='PÓJŚĆ A LA FENESTRA'/><author><name>Aleksandra Zbierska</name><uri>https://profiles.google.com/100737077477250313255</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh3.googleusercontent.com/-y8V0kdQPZpY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAAA/jW3nD78vYV4/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
