wtorek, 14 października 2014

Atoli

On poprosił: „O, umrzyj ze mną!

przystać na "metafizykę okrojoną"
czy też "wybiórczą", taką, w której dobro jest
nieobecne; ściskając w dłoni poruszony świat
żądać dla siebie bezwzględnej swobody działania,
uzasadniając to żądanie ( z reguły przyszłym)
dobrem ... więc - >

wyobraź sobie duszę zamrożoną
w śliską igłę światła < –

fot. Marta Sobczak



wtorek, 7 maja 2013

Taki piękny zgon






Plener

Czemu, Cieniu, odjeżdżasz! wyrwana z korzeniami

stara wierzba Priscilla, królowa parkowej pustyni ( wlekli ją

do bramy beczącą – jak zwykle) chciała uciec



od swojego ciała. przewaliła się parę razy z boku na bok,

nim ogromny, krowi łańcuch przygniótł ją do ziemi.

i mnie. westchnąłem sobie: ach! łańcuch taki zerdzewiały,



żarówek wcielenia wszędzie pełno, pełno! potem jeszcze

świat wesoły ( nie ma nic piękniejszego niż zmarła piękność!).

tak mi się ciężko oddycha – przeniosę się chyba na cmentarz.



Kac mega


Po pępowinie, do początku wszechrzeczy

leci w tył głowa, by poddać się próbie oddzielenia.

Klamka szczęka zwodniczo. Piec mózgu

otwiera wątrobę tłumacząc zastygłemu w ciszy

przedmiotowi maniakalność energii zaklętej

w ruchu, który właśnie się zaciął.



Jak doprowadzić do autodestrukcji prostotę

ducha, a następnie do pogodzenia się i powrotu

do stanu: chachachachaaa!? te wszystkie lata rytmu

stawania się i umierania - najczęściej z miłości

do cynowej łyżki.


środa, 28 listopada 2012

I kto teraz posprząta?

Demiurg samozwańczy/ najeźdźca zakończył swoją robotę
- czas minął.


Zamyślone zwierzę patrzy w arsenał gwiazd - nieco
to infantylne – zauważa – i, nie zważając na stygnącą w talerzu
zupę, dokonuje wiekopomnego odkrycia - aha!

Płeć aniołów jest ambiwalentna! Wyrzuca w kosmos
talerz - żeby wyjść ze wspomnień – w dupie mam takie
anioły! A anioł niczym sęp wlatuje przez okno i

kpiąc sobie ze zmysłów rozsiada się w pościeli,
jak w błocku szczęścia, w owej zatoczce niezmąconego
jeszcze wczoraj snu, spędza kilka uroczystych chwil. I

upajając się zapachem zastygłej na ścianach zupy
bierze ambiwalentny rozpęd - wskakuje w Armagedon: aha!
Przydałby się śmigłowiec z gigantycznym magnesem.







sobota, 21 kwietnia 2012

Parzęga



Marzysz kapeluszu by ulecieć w niebo?
Ty,
który węszysz pod wiatr i szukasz człowieka,
spójrz tylko! rozejrzyj się wokół, toż 
kosmos cały
żywym człowiekiem ocieka!

Wierz mi:
nie wszyscy ludzie mają kły narwala,
nie wszyscy mają ssawki na powierzchni skóry;
wygolone brwi. Popatrz tylko,
na te soczyste dziewczynki jak mandarynki
o twarzy jak bułka,
na te wszystkie w okół rozćwierkane nosy,
co mydlane puszczają banie, takie lśniące
bańki ze szkła.

Ty,
który wznosisz oczy wzwyż, na jasny NIEB tramaryn
wejrzyj w głąb siebie:
walczący w tobie kwas moczowy i kwas żołądkowy
ryczą jak osły,
zielony jelonek i gwiazdy zielone
skaczą jak krowy. ( Jak nieznośnie. Kurz. Muchy; bzz. bzzz)
I w kapelusz wpięta pięta.

( utytłany szkarłatnymi cętki
SŁOŃCA sturogi olbrzymi łeb krowi
wydał bezsilny urwany ryk, prędki):
mmu.










[ dialog z poezją Anatola Sterna]